Chciałbyś poznać przyczyny, źródła oraz kierunki rozwoju informatyzacji uregulowań prawa pracy w branży transportowej? Pomożemy!

Wyjaśnienie na przykładzie tachografów analogowych, cyfrowych oraz planowanych tachografów „inteligentnych”

Promocja informatyzacji prawa przez legislatora międzynarodowego wyrażona poprzez:
– rozwój tachografów analogowych (od 1985 roku),
– rozwój tachografów cyfrowych (od 1998 roku),
– rozwój (planowany) tachografów inteligentnych (od 2017 roku).
Zapotrzebowanie pracodawców na usprawnienie procesów prawnych w branży transportowej oraz przepływu informacji w związku z:

  • – zapotrzebowaniem wywiązania się pracodawcy z obowiązku realizacji ewidencji czasu pracy kierowców uwzględniającej wymagania stawianie przepisami Kodeksu Pracy oraz ustawy o czasie pracy kierowców,
  • – zapotrzebowaniem wywiązania się pracodawcy z obowiązku nadzoru nad realizacją norm okresów odpoczynków, przerw i prowadzenia pojazdu wynikającego z uregulowań rozporządzenia 561/2006 WE, 1071/2009 WE, 1072/2009 WE, umowy AETR,
  • – obowiązku wyliczenia w sposób sprawny oraz możliwie dokładny składników wynagrodzenia kierowcom, odpowiadającego warunkom i zasadom realizacji ich pracy.

Szczególna trudność dla pracodawców wynika z dużej ilości źródeł (wzajemnie wywierających na siebie wpływ) prawa pracy oraz (bardzo często) znacznej ilości kierowców, dla których należy dokonać analizy.
Wyjątkowa trudność wynika także z „warstwowości” poszczególnych instytucji prawnych na gruncie krajowych i międzynarodowych źródeł prawa pracy branży transportu drogowego. Przykładowo przerwy oraz odpoczynki uregulowane na gruncie ustawy o czasie pracy kierowców nie zawierają się w tej samej warstwie czasowej co przerwy i odpoczynki wynikające z uregulowań rozporządzenia 561/2006 WE lub umowy AETR.
Ponadto dużym utrudnieniem jest konieczność odczytu danych z wykresówek tachografów lub plików cyfrowych oraz innych dodatkowych dokumentów i połączenie powyższych wartości w spólną całość, która odpowiada ściśle określonym rygorom prawnym.
Bardzo dużym wyzwaniem w trakcie realizacji ewidencji czasu pracy kierowców oraz wyliczania wynagrodzenia lub innych dodatków, jest duża ilość zmiennych mających wpływ na przeprowadzenie przedmiotowej analizy.
Wśród zmiennych na szczególną uwagę zasługują trzy grupy:
a) przykładowe przesłanki wpływające na realizację przewozu rzeczy:

  • niemożność określenia z góry miejsc załadunków i rozładunków frachtów,
  • niemożność określenia czasu załadunków i rozładunków,
  • niemożność przewidzenia okresów oczekiwania na terminalach na załadunki i rozładunki,
  • niemożność określenia czasu trwania procedur celnych,

b) przykładowe przesłanki wpływające na realizację przewozu osób:

  • niemożność określenia z góry miejsc wsiadania oraz miejsc docelowych transportu grupy z uwagi na dynamikę oczekiwań klienta,
  • zjawiska o charakterze fizjologicznym wpływające na nieplanowane postoje,
  • wywieranie presji na kierowców przez organizatorów podróży,

c) przykładowe przesłanki wspólne dla wszystkich pod branż:

  • niemożność określenia terminów oraz długości trwania kontroli drogowych,
  • niemożność oceny i przewodzenia kongestii,
  • niemożność przewidzenia zjawisk atmosferycznych (drogowych lub morskich podczas przepraw promowych),
  • niemożność przewidzenia robót drogowych,
  • niemożność przewodzenia awarii środków transportowych,
  • niemożność określenia czasu rozstrzygnięcia zdarzeń spornych (np.: w zakresie ustalenia akceptowalnej treści międzynarodowego listu przewozowego CMR),
  • okresowe (np.: wakacyjne) ograniczenia ruchu drogowego,
  • ograniczenia ruchu drogowego wynikające z temperatury powietrza oraz drogi,
  • ograniczenia świąteczne na terenie poszczególnych krajów Europejskich,
  • niemożność przewodzenia zdarzeń drogowych,
  • niemożność przewidzenia zachowań kierowcy (np.: w zakresie pomyłkowego doboru tras itp.)

Ilość zmiennych decyduje o dynamice zjawisk zachodzących w trakcie realizacji transportu. To zaś w odróżnieniu od bardzo wielu innych obszarów pracy, wymusza na legislatorach zastosowanie rozwiązań w zakresie rejestracji, archiwizacji oraz weryfikacji dokumentacji okresów prowadzenia, przerw i odpoczynków, a także norm prawa pracy.
Okoliczność tę doskonale zrozumiał normodawca międzynarodowy, wprowadzając ścisły – elektroniczny system monitorowania czasu pracy kierowców. Efekt ten osiągnięto poprzez obowiązek dokumentowania aktywności oraz jej braku za pomocą:

  • – tachografów analogowych (wykresówek),
  • – cyfrowych i kart kierowców (plików cyfrowych),
  • – „wpisów manualnych” na tachografie cyfrowym w zakresie nieudokumentowanych okresów aktywności,
  • – wydruków z tachografów cyfrowych i kart kierowców,
  • – obrysów rewersów wykresówek (w specjalnie przewidzianej tabeli),
  • – zaświadczeń działalności kierowców (aktualnie na obszarze UE, EOG i Szwajcarii w ujednoliconej wersji),
  • – zaświadczeń działalności kierowców (poza UE, EOG i Szwajcarią w różnorodnych wersjach graficznych oraz treściowych),

W związku z powyższym, że zgodnie z treścią art. 25 ust. 1 ustawy o czasie pracy kierowców: „Pracodawca prowadzi ewidencję czasu pracy kierowców w formie:
1) zapisów na wykresówkach;
2) wydruków danych z karty kierowcy i tachografu cyfrowego;
3) plików pobranych z karty kierowcy i tachografu cyfrowego;
4) innych dokumentów potwierdzających czas pracy i rodzaj wykonywanej czynności;
5) rejestrów opracowanych na podstawie dokumentów, o których mowa w pkt. 1-4.
Uregulowanie powyższe (zwłaszcza określone w art. 25 ust.1 pkt. 5)), narzuca ścisłą relację pomiędzy zapisami w „rejestrach” a zapisami na wykresówkach oraz plikach cyfrowych a także zaświadczeniach działalności kierowców. Ponadto warto zauważyć, że od 1 stycznia 2012 roku ustawodawca po raz pierwszy expressis verbis dopuścił na mocy uregulowań nowelizacji ustawy o transporcie drogowym, możliwość weryfikowania okresów aktywności kierowców (podczas kontroli drogowej) nie tylko na podstawie zapisów tachografów ale także innych dostępnych źródeł. Reguluje to zagadnienie art. 55 ust.1 pkt. 3 i 5 przedmiotowej ustawy. Wspominając o „innych źródłach” należy mieć na uwadze np.: zapisy z GPS, systemu elektronicznego poboru opłat, monitoringu wideo terminali załadunkowych.
Rozwarstwienie powyższych wartości może wywierać negatywne konsekwencje podczas oceny organów kontrolnych (PIP, ITD, Sądy). Dlatego dokumentowanie okresów pracy musi pokrywać się z precyzyjnym odczytem oraz precyzyjnym przetworzeniem danych. W praktyce stanowi to bardzo duże wyzwanie organizacyjne dla pracodawcy. Należy wspomnieć, że do przetworzenia danych w dokument ewidencji czasu pracy może dojść dopiero po zaistnieniu ściśle określonych procedur i zdarzeń.
Dla tachografu analogowego są to:

  • – odebranie od kierowców oryginałów wykresówek jednak nie wcześniej niż po okresie 1 dzień bieżący + 28 kolejnych wstecz,
  • – odczytanie ręczne (mało dokładne), lub odczyt poprzez zeskanowanie danych z wykresówek,
  • – przeniesienie zeskanowanych danych do oprogramowania dokonującego odczytu z zeskanowanych wykresówek,
  • – określenie (wskazanie) na wykresówce miejsca rozpoczęcia aktywności kierowcy,
  • – przyporządkowanie danych o okresach aktywności, przebytej drodze oraz prędkości pojazdu do konkretnego kierowcy poprzez spisanie danych z wykresówek do specjalnego oprogramowania,
  • – połączenie danych z wykresówek zapisanych automatycznie na awersie wykresówki z danymi zapisanymi automatycznie na rewersie wykresówki,
  • – połączenie danych z awersu i rewersu wykresówek z danymi z zaświadczeń działalności kierowców,
  • – połączenia danych z powyższej dokumentacji z wartościami/instytucjami prawa pracy w zakresie okresów rozliczeniowych, systemów pracy, indywidualnych rozkładów czasu pracy, godzin nocnych, godzin nocnych kwalifikowanych, wymiaru zatrudnienia, normy pracy, wymiaru pracy, wymiaru urlopów, informacji o pracy w niedziele i święta oraz w soboty w średnio ponad pięciodniowym tygodniu pracy oraz wieloma innymi elementami.

Dostrzegalna jest, więc duża pracochłonność procesu, duża podatność na błędy, konieczność posiadania wysokich kwalifikacji w zakresie znajomości uregulowań ustawy o czasie pracy kierowców, Kodeksu pracy, rozporządzenia 3821/85 EWG, rozporządzenia 561/2006 WE, umowy AETR. Można nie bez racji ocenić, że między innymi z uwagi na brak kadry po stronie pracodawców, potrafiącej spełnić powyższe wymagania, ustawodawca unijny na mocy Rozporządzenia Rady (WE) nr 2135/98 z dnia 24 września 1998 zmieniającego (po raz szósty – przypis) rozporządzenie (EWG) nr 3821/85 w sprawie urządzeń rejestrujących stosowanych w transporcie drogowym oraz dyrektywę 88/599/EWG dotyczącą stosowania rozporządzeń (EWG) nr 3820/85 i (EWG) nr 3821/85, dokonał wdrożenia na rynek transportowy tachografów cyfrowych.
Ideą wdrożenia tachografów cyfrowych było uproszczenie procesu dokumentowania okresów pracy kierowców, utrudnienie fałszowania oraz niszczenia zapisów aktywności kierowców oraz uproszczenie przetworzenia danych. Trudno jednak uznać, że cel uproszczenia przetworzenia danych w dokument ewidencji czasu pracy kierowców został osiągnięty, skoro procedura odczytu danych dla plików cyfrowych jest nadal wieloelementowa:

  • – czytanie plików danych z tachografów co co maksimum 3 miesiące i zarchiwizowanie,
  • – sczytanie plików danych z kart kierowców co 28 dni i zarchiwizowanie,
  • – wgranie plików z tachografów i kart kierowców za pomocą specjalistycznego oprogramowania oraz rozkodowanie w jednym z formatów: ESM, DDD, A1B, TGD,
  • – połączenie danych z plików cyfrowych zapisanych automatycznie na karcie lub tachografie z danymi zapisanymi automatycznie na rewersie wydruku z tachografu lub wydruku z karty kierowcy,
  • – połączenie danych z plików cyfrowych oraz danych z wydruków z tachografów lub kart kierowców z danymi z zaświadczeń działalności kierowców,
  • – połączenia danych z powyższej dokumentacji z wartościami/instytucjami prawa pracy w zakresie okresów rozliczeniowych, systemów pracy, indywidualnych rozkładów czasu pracy, godzin nocnych, godzin nocnych kwalifikowanych, wymiaru zatrudnienia, normy pracy, wymiaru pracy, wymiaru urlopów, informacji o pracy w niedziele i święta oraz w soboty w średnio ponad pięciodniowym tygodniu pracy oraz wieloma innymi elementami.

Tak więc proces wykonania dokumentu ewidencji czasu pracy kierowców przy wykorzystani plików cyfrowych, choć znacznie prostszy oraz szybszy w porównaniu do przetworzenia danych z wykresówek, nadal można ocenić jako bardzo złożony.
Warto jednak zauważyć, że bez zastosowania instrumentów informatycznych w postaci specjalistycznego oprogramowania dokonującego podstawowego odczytu oraz podstawowej interpretacji zapisów aktywności, wywiązanie się pracodawców z obligów prawnych regulujących zasady wykonania ewidencji czasu pracy kierowców było by wręcz niemożliwe, lub też musiałoby się wiązać z wysokim stopniem braku dokładności. Należy także ocenić, że manualne wykonywanie ewidencji (stanowiącej podstawowe źródło informacji dla wyliczenia wysokości wynagrodzenia kierowcy), skutkować musiałoby na obniżenie konkurencyjności ekonomicznej przedsiębiorstw transportowych.
Informatyzacja prawa wprost wpływa na możliwości realizacji uregulowań normatywnych stawianych przez ustawodawcę krajowego lub międzynarodowego.
Istotą jest jednak okoliczność, że binaryzacja prawa stawia przed normodawcą wyzwania, z którymi nigdy wcześniej nie musiał się zmierzyć. Należy się spodziewać, że od unormowań prawnych będzie (a w zasadzie już jest) wymagana szczególna precyzja uregulowania. Szczególnym wyzwaniem jest także konieczność precyzowania normy w sposób, który będzie możliwy do zaimplementowania w kodzie informatycznym – czyli w sposób binarny (01). Szczególne wyzwanie stoi zarówno przed ustawodawcą w zakresie określenia instytucji oraz procedur prawa pracy w ścisłej korelacji z instrumentami prawnymi oraz uregulowaniem warunków technicznych i wytycznych stawianych producentom oprogramowania i tachografów, które będą musiały sprostać wymaganiom instytucji prawa pracy.
Aktualnie dostrzegalny jest wyraźny rozdźwięk pomiędzy uregulowaniami instytucji prawa pracy (na poziomie źródeł prawa pracy – rozporządzeń, ustaw, umów międzynarodowych) a uregulowaniami normatywnymi instrumentów i metodyki dokumentacji okresów czasu pracy za pomocą tachografów.
Na tym etapie należy jeszcze wspomnieć, że można się spodziewać, iż od ustawodawcy wymagać się będzie rezygnacji z niektórych uregulowań nieostrych lub takich, co do których będzie konieczne określenie ich zakresu (np.: „musi” – powinien”) lub też rezygnacji takich uregulowań prawnych co do których występują znane w logice paradoksy logiczne (np.: „najpóźniej po” – związany np. z paradoksem (rozwiązanym zresztą matematycznie), Zenona z Elei.1
Dodatkowym problem stanowi usystematyzowanie legalnych definicji na poziomie aktów normatywnych, w sytuacji gdy de facto regulują ten sam obszar (np.: odpoczynek tygodniowy) ale czynią to w odmienny sposób. Jednym z podstawowych powodów dla których niektóre instytucje (w tym judykatura) nie dostrzega jeszcze niektórych rozporządzeń unijnych (np.: 561/2006 WE) jako źródeł prawa pracy, jest fakt, że same te źródła w sposób bardzo nienachalny – można by rzec, że wręcz w sposób nieśmiały, definiują własne unormowania jako źródła prawa pracy.
Niezależnie jednak od intencji legislatora, bezsporne jest, że uregulowania międzynarodowe wywierają bezpośredni wpływ na kształtowanie obowiązków po stronie beneficjentów, którzy są jednocześnie beneficjentami uregulowań krajowych prawa pracy.
Przykładami może być dopuszczalność przerwania odpoczynku lub przerwy w trybie tzw.: reguły 1 minuty lub skrócenie odpoczynków w trynie „wytycznej nr 3” KE lub wydłużenie aktywności kierowcy na maksymalny odcinek 12×24 godziny licząc pomiędzy dwoma tygodniowymi odpoczynkami lub też dopuszczalność odbioru odpoczynku w kabinie wyposażonej w miejsce do spania (jako odpowiednik noclegu poza pojazdem w kontekście ryczałtów za nocleg), oraz wiele innych przykładów.
Ingerencja uregulowań międzynarodowych w ustawodawstwo krajowe jest dostrzegalna a proces ten jest postępujący.
Dopóki kształtowanie się relacji systemowych pomiędzy wspomnianymi źródłami prawa pracy odbywało się jedynie na poziomie percepcji adresatów normy prawnej, dopóty występowanie nieścisłości prawnych pomiędzy uregulowaniami normatywnych na poziomie wykładni systemowej pomiędzy aktami krajowymi i Europejskimi było w pewnym stopniu intuicyjne i w praktyce akceptowane.
Sytuacja ulega jednak dynamicznemu przeobrażeniu wskutek binaryzacji prawa oraz idącej za nią konieczności udzielenia jednoznacznej „zero-jedynkowej” odpowiedzi na pytanie czy dany akt prawa en block stanowi źródło prawa pracy, czy też źródłem prawa nie jest a także w której „warstwie” należy umiejscowić tę samą instytucję prawną pochodzącą w różnych źródeł prawa.
Następnie jeśli dany akt prawny nie zostanie en block uznany za źródło prawa pracy, to czy można taki walor źródeł prawa pracy przyznać niektórym jego instytucjom i definicjom legalnym? Jeśli tak, to dlaczego tylko niektórym instytucjom prawa danego aktu można przyznać walor prawa pracy a innym odmówić takiego waloru, skoro sam akt prawny tej kwestii nie reguluje ?
Binaryzacja prawa nie pozwala na odpowiedzi cząstkowe. Kod informatyczny nie znosi bowiem sformułowań „nieostrych” pozbawionych warunków logicznych. Nie znosi także alternatywnych – wykluczających się logicznie – rozwiązań. W tym sensie binaryzacja prawa odwołuje się niejako do genezy rozwoju nauki prawa, gdy połączyła się ona z inną dziedziną nauki – czyli logiką.
Można więc ująć, że uczestniczymy w niezwykłym procesie przeobrażenia nauki prawa w przedmiot bardziej ścisły niż kiedykolwiek w historii.
Powyższe stawia przed nauką prawa całkowicie nowe wyzwania na poziomie legislacyjnym, judykaturalnym, doktrynalnym. Z tego powodu ważniejsze niż kiedykolwiek w historii okazało się określenie relacji systemowej poszczególnych aktów prawnych stanowiących źródła prawa pracy oraz ich indywidualnych uregulowań.
 
Mariusz Miąsko
Kancelaria Prawna Viggen Sp.j.
 
 
Więcej opracowań prawnych znajdą Państwo na stronie sklep561.pl
 
1 Więcej na ten temat: Tatarkiewicz “Historia Filozofii I”, prof. Czerniakowski “Czas,ruch,przestrzeń” http://www.math.edu.pl/paradoks-zenona (dostęp na dzień 12.09.2013)

 

http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/216/40/Chcialbys-poznac-przyczyny-zrodla-oraz-kierunki-rozwoju-informatyzacji-uregulowan-prawa-pracy-w-branzy-transportowej-Pomozemy/

Jak i dlaczego dokumentować tryby aktywności kierowców za pomocą tachografów?

Zgodnie z uregulowaniami międzynarodowymi, okres aktywności lub braku aktywności kierowców realizujących transport drogowy musi być w pełni udokumentowany. Warto zauważyć, że zasadniczo kierowca na przestrzeni dowolnego odcinka czasu np.: 1 roku, nie może posiadać żadnego nieudokumentowanego okresu czasu. Tak więc przez cały okres trwania pracy (pracy w ujęciu szerokim) w charakterze kierowcy, musi on mieć udokumentowany w pełni okres własnej aktywności a za każdy (nawet najdrobniejszy – np.:1 minutowy) nieudokumentowany odcinek czasu, ustawodawca przewidział sankcję finansową.

Sankcję przewidziano zarówno dla kierowcy (zał. nr 1, pkt. 13.12 u.ot.d.) jak i dla przedsiębiorstwa transportowego (zał. nr 3 pkt. 6.3.8. u.ot.d.). Ponadto obowiązkowi dokumentowania aktywności podlegają także kierowcy, „nowi”, którzy dopiero rozpoczęli pracę (także na podstawie umów cywilnoprawnych) u przedsiębiorcy. Obowiązek udokumentowania dotyczy okresu wcześniejszego (sprzed rozpoczęcia pracy w charakterze kierowcy w danej firmie). Można więc odnieść uzasadnione przekonanie o wyjątkowej restrykcyjności uregulowań krajowych oraz międzynarodowych, nakazujących pełne dokumentowanie okresów aktywności kierowców oraz jej braku. Intencją ustawodawcy jest objęcie nadzorem całości pracy i innych aktywności kierowców a w tym także braku aktywności. Obejmuje to wszystkich kierowców bez względu na formę zatrudnienia w tym także właścicieli firm transportowych. Dla osiągnięcia założonych celów pełnej weryfikacji czasu pracy kierowców legislator międzynarodowy oraz krajowy posłużył się rozwiązaniami technicznymi w postaci tachografów, których stosowanie poza wskazanymi wyraźnie przypadkami jest obowiązkiem. Obowiązek ten odnosi się zarówno do przedsiębiorców jak również do kierowców. W tym celu podjęto ogromny wysiłek organizacyjny, technologiczny oraz legislacyjny aby w możliwie ścisłych ramach zawrzeć całość przestrzeni aktywności kierowców. W tym celu powstał obowiązek wykorzystania tachografów – początkowo analogowych a z czasem (od 2006 roku) także i tachografów cyfrowych. Od roku 2017 Komisja Europejska zdecydowała się dopuścić do rynku trzecią generację tachografów w postaci tzw.: „inteligentnych tachografów cyfrowych”, które będą transmitowały dane on-line z kabiny we wskazane miejsce. Jednak warto zauważyć, że z różnych powodów (omówionych w dalszej części niniejszego opracowania), tachografy nie są w stanie udokumentować wszelkich możliwych przypadków, które mogą lub powinny zostać udokumentowane.

 

Mariusz Miąsko

Prezes Kancelarii Prawnej Viggen Sp.j.

 

http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/204/40/Jak-i-dlaczego-dokumentowac-tryby-aktywnosci-kierowcow-za-pomoca-tachografow/

"Odpoczynki skrócone” – zasady odbioru rekompensat – na gruncie uregulowań rozporządzenia 561/2006 WE

Podtytuł: art. 8 ust. 6 rozporządzenia 561/2006 WE.

6. W ciągu dwóch kolejnych tygodni kierowca wykorzystuje co najmniej:

— dwa regularne tygodniowe okresy odpoczynku, lub

— jeden regularny tygodniowy okres odpoczynku i jeden skrócony tygodniowy okres odpoczynku trwający co najmniej 24 godziny. Skrócenie to należy jednak skompensować równoważnym odpoczynkiem wykorzystanym jednorazowo przed końcem trzeciego tygodnia następującego po danym tygodniu.

Przedmiotowa norma rodzi szereg konsekwencji. Każdy kierowca w ciągu dwóch tygodni musi wykorzystać dwa odpoczynki tygodniowe. Mogą to być albo dwa odpoczynki regularne trwające co najmniej 45 godzin, albo jeden odpoczynek tygodniowy regularny i jeden odpoczynek tygodniowy skrócony.

Ponadto w przypadku odbioru odpoczynku tygodniowego skróconego: „skrócenie to należy jednak skompensować równoważnym odpoczynkiem”.

Jeśli więc dokonamy skrócenia odpoczynku tygodniowego do 24 godzin, wówczas kierowca musi dodatkowo odebrać 21 godzin odpoczynku wynikającego z różnicy pomiędzy 45 godzinami odpoczynku regularnego, a 24 godzinami odpoczynku skróconego.

Inaczej mówiąc – kierowca oraz organizator transportu, aby ustalić ilość godzin, które należy skompensować (oddać) kierowcy powinien ustalić ile godzin trwał odpoczynek skrócony i odjąć tę wartość od wartości: 45 godzin.

Przykład:

jeśli kierowca odebrał 24 godziny odpoczynku skróconego to wyliczenie wygląda następująco: 45 godz. – 24 godz.= 21 godzin (które należy kierowcy skompensować).

Jednak jeśli odpoczynek skrócony trwał np.: 35 godzin to algorytm wygląda następująco: 45 godz. – 35 godz. = 10 godzin (które kierowcy należy skompensować).

Jeśli odpoczynek skrócony trwał np.: 44 godziny to algorytm będzie następujący 45 godz. – 44 godz. = 1 godzina, (która musi być zwrócona kierowcy).

Tak więc nie w każdym przypadku realizacji przez kierowcę odpoczynku tygodniowego skróconego należy się kompensata w wysokości 21 godzin.

Przykład:

– kierowca odebrał odpoczynek tygodniowy skrócony trwający 24 godzinny – rekompensata wynosi 21 godzin.

– kierowca odebrał odpoczynek tygodniowy skrócony trwający 35 godzinny – rekompensata wynosi 10 godzin.

– kierowca odebrał odpoczynek tygodniowy skrócony trwający 44 godzinny – rekompensata wynosi 1 godzinę.

Warto także zauważyć, że „skrócenie to należy jednak skompensować równoważnym odpoczynkiem wykorzystanym jednorazowo przed końcem trzeciego tygodnia następującego po danym tygodniu”.

Rekompensatę za skrócenie tygodniowego odpoczynku należy zrealizować nie w ciągu 3 tygodni ale w ciągu 3 tygodni po tygodniu, w którym nastąpiło skrócenie.

Tak więc tygodnia, w którym nastąpiło skrócenie nie wlicza się do czasu 3 tygodni na realizację skompensowania skróconego odpoczynku tygodniowego.

W praktyce więc (wiedząc że większość odpoczynków tygodniowych kończy się w poniedziałek), kierowcy oraz organizatorzy transportu będą mieli (aż) prawie 4 tygodnie na realizację kompensaty, co gwarantuje duża elastyczność zarządzania zadaniami transportowymi.

Nie zawsze tak jednak będzie. Wszystko bowiem zależy od ustalenia okoliczności, czy odpoczynek tygodniowy, który został umiejscowiony na przełomie tygodnia (niedzieli/poniedziałku), został przyporządkowany do tygodnia poprzedniego czy nowego.

Zgodnie z art. 8 ust. 9 rozporządzenia 561/2006 WE, „tygodniowy okres odpoczynku, który przypada na dwa tygodnie można zaliczyć do dowolnego z nich, ale nie obu”.

Jeśli więc poprzedni odpoczynek tygodniowy występujące na przełomie tygodnia (niedzieli/poniedziałku) i został przyporządkowany (przez kierowcę) do poprzedniego a nie następnego tygodnia, wówczas można założyć z góry, że kolejny odpoczynek tygodniowy także zostanie przyporządkowany do tygodnia poprzedniego a nie kolejnego (jeśli wystąpił na przełomie tygodni).

W takim przypadku kierowca będzie posiadał zaledwie niepełne trzy tygodnie do odebrania rekompensaty, ponieważ w innym przypadku do jednego z tygodni musiałaby nie być przyporządkowany żaden odpoczynek tygodniowy.

 

 

Mariusz Miąsko

Prezes Kancelarii Prawnej Viggen Sp.j.

 

http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/201/40/Odpoczynki-skrocone-zasady-odbioru-rekompensat-na-gruncie-uregulowan-rozporzadzenia-561-2006-WE/

Tak należy wykonać ewidencję czasu pracy na nowych zasadach! Wszystko o czasie pracy „samozatrudnionych”, właścicieli i zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych

W dniu 16 lipca 2013 roku w życie weszły uregulowania nowelizacji ustawy o czasie pracy kierowców. Nowelizacja czyniła zadość uregulowaniom płynącym z treści dyrektywy 15/2002/WE. Nowelizacja miała za zadanie dopełnić implementacji uregulowań dyrektywalnych na grunt prawa krajowego poprzez implementację ostatnich nieuregulowanych dotychczas konstrukcji oraz instytucji prawnych, wynikających z treści wspomnianej dyrektywy.

Nowelizacja po raz pierwszy w historii objęła uregulowaniami ustawy o czasie pracy kierowców, osoby niezatrudnione na podstawie umowy o pracę. Wynika z powyższego, że ustawa o czasie pracy kierowców rozciągnęła własny parasol ochronny także na kierowców wykonujących przewóz drogowy, zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych, „samozatrudnienia” oraz właścicieli.

Interesujące stało się, więc określenie relacji (różnic i podobieństw) pomiędzy zasadami regulującymi pracę kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę oraz kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy o pracę.

Na wstępie można tylko zasygnalizować (co zostało dalej rozwinięte), że zasady regulujące normy czasu pracy kierowców zatrudnionych na podstawie umów o pracę oraz pozostałych kierowców, różnią się między sobą w bardzo poważnym stopniu.

Jednak może się wydać interesujące, iż występują różnice także wśród kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Przykładowo – nieco inne składniki zaliczyć należy do czasu pracy w przypadku kierowców zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych oraz kierowców w samozatrudnieniu niż w przypadku kierowców będących właścicielami firmy transportowej.

Analizując wykaz różnic pomiędzy uregulowaniami prawa pracy kierowców zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych oraz pozostałych kierowców, należy odnieść się do:

  • definicji czasu pracy dla wszystkich kierowców zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych (z wyłączeniem właścicieli),

  • definicji czasu pracy właścicieli firm transportowych,

  • zasad odbioru przerwy w okresie prowadzenia pojazdu oraz w przerwy w pracy,

  • kwestii rozumienia „doby pracowniczej”,

  • kwestii pracy w zespole,

  • maksymalnego dziennego czasu pracy,

  • maksymalnego tygodniowego wymiaru pracy,

  • średniotygodniowego wymiaru czasu pracy,

  • kwestii określenia „pory nocnej”,

  • kwestii maksymalnego dopuszczalnego wymiaru pracy w danej dobie jeśli kierowca pracował w nocy,

  • sankcji za naruszenie 10 godzin pracy w porze nocnej,

  • zasad wykonywania ewidencji czasu pracy kierowców,

  • zasad przechowywania ewidencji czasu pracy kierowców oraz

  • zasad wprowadzenia ustaleń w formie wewnątrz zakładowych źródeł prawa pracy.

Warto więc kolejno odnieść się do przedmiotowych obszarów.

 

  1. Różnice pomiędzy definicją czasu pracy kierowców zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych z wyłączeniem właścicieli a definicją czasu pracy właścicieli form transportowych

Za sprawą art. 26a u.ocz.p.k., ustawa o czasie pracy kierowców obejmuje swymi uregulowaniami katalog wszystkich kierowców, realizujących przewóz drogowy osób i/lub rzeczy autobusami lub pojazdami o wadze powyżej 3,5 tony dmc, niezależnie od formy zatrudnienia. Tak więc od 15 lipca 2013 roku, uregulowania rozporządza 561/2006 WE oraz u.ocz.p.k., stanowią wspólnie źródła prawa pracy regulujące pracę wszystkich kierowców. Warto jednak zauważyć, że uregulowania te różnią się między sobą.

Po raz pierwszy w historii unormowaniami ustawy o czasie pracy kierowców zostali objęci właściciele firm transportowych, będący jednocześnie kierowcami. Dotychczas, jedynymi źródłami prawa pracy właścicieli firm transportowych były uregulowania rozporządzenia 561/2006 WE (a wcześniej rozporządzenia 3820 – 85 EWG oraz 543/69 EWG a także uregulowania umowy AETR. Więcej na ten temat napisałem w ramach odrębnego opracowania z którym można się zapoznać na stronie www.sklep561.pl .

Aktualnie ustawodawca nie określił żadnej minimalnej wartości okresu prowadzenia pojazdu po przekroczeniu, której właściciel firmy transportowej stanie się kierowcą objętym uregulowaniami rozdziału 3a u.ocz.p.k. Wystarczy, więc aby właściciel wykonał nawet zaledwie jeden przejazd stanowiący „przewóz drogowy”, trwający dowolną długość czasu, aby był traktowany jako kierowca objęty uregulowaniami ustawy o czasie pracy kierowców.

Istotne jest, że nie musi to być przejazd realizowany w ramach „przewozu drogowego”, czyli nie musi być realizowany po drogach publicznych. Zaliczony do czasu pracy zostanie także przejazd „poza zakresem rozporządzenia 561/2006 WE – OUT”, czyli taki, który był wykonywany np.: wyłącznie na terenie bazy przedsiębiorstwa transportowego, ale tylko jeśli wcześniej kierowca wykonał co najmniej raz „przewóz drogowy”.

Ponadto warto dostrzec, że uregulowania czasu pracy kierowców zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych różnią się nieco od uregulowań regulujących czas pracy właścicieli firm transportowych.

Do czasu pracy właścicieli firm transportowych wlicza się na podstawie art. 26b ust. 1, jedynie czas od rozpoczęcia do zakończenia pracy, w których właściciel jako kierowca pozostaje na „swoim stanowisku pracy”. Czas ten obejmuje zgodnie z treścią art. 6 ust. 1, prowadzenie pojazdu, załadowanie i rozładowanie oraz nadzór nad załadunkiem i rozładunkiem pojazdu, nadzór oraz pomoc osobom wsiadającym i wysiadającym (do autobusu), bliżej nieokreślone czynności spedycyjne, obsługa codzienna pojazdów i naczep, inne prace „służbowe”,formalności administracyjne oraz utrzymanie pojazdu w czystości.

Kierowca sam na selektorze tachografu dokonuje oceny czy oraz ile trwały czynności nie będące jazdą, a które należy zaliczyć do czasu pracy. Normodawca nie przewidział innego podstawowego formalnego sposobu udokumentowania czasu pracy kierowcy. Określenie czasu pracy kierowcy za pomocą „zaświadczenia działalności kierowcy” w pozycji „inna praca” pełni jedynie funkcję pomocniczą.

W przypadku kierowców, którzy jako właściciele wykonują licencjonowany przewóz drogowy powyższe okoliczności stanowią katalog zamknięty czynności wliczonych do czasu pracy. W praktyce oznacza to, że do czasu pracy kierowcy (właściciela), zostanie wliczony czas jazdy oraz czas tych czynności, które właściciel-kierowca przełączy na tachografie jako „inna praca”. Do czasu pracy kierowcy będącego właścicielem, nie wliczy się natomiast 15 minut z przerwy(np.: 45 minutowej) tak jak to ma miejsce w przypadku kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę.

Warto zasygnalizować, że 15 minut z przerwy jeśli praca trwała co najmniej 6 godzin wlicza się wyłącznie dla kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, ale już nie wlicza się dla kierowców zatrudnionych na podstawie jakichkolwiek umów cywilnoprawnych.

Zgodnie z uregulowaniem rozdziału 3a u.ocz.p.k., przerwy nie zostały zinterpretowane dla właścicieli oraz dla kierowców niezatrudnionych na podstawie Kodeksu Pracy, ani jako dyżury ani jako inna praca.

Inaczej natomiast liczy się czas pracy w przypadku kierowców zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych (w tym także na podstawie samozatrudnienia), którzy nie są jednocześnie właścicielami firm transportowych.

W tym przypadku do czasu pracy kierowców zalicza się także (zgodnie z treścią art. 6 ust. 1, u.ocz.p.k.), prowadzenie pojazduzaładowanie rozładowanieoraz nadzór nad załadunkiem i rozładunkiem pojazdu, nadzór oraz pomoc osobom wsiadającym i wysiadającym (do autobusu), bliżej nieokreśloneczynności spedycyjneobsługa codzienna pojazdów i naczep, inne prace„służbowe”, formalności administracyjne oraz utrzymanie pojazdu w czystości.

Występuje jednak jeden składnik dodatkowy, którego brak w odniesieniu do kierowców będących właścicielami.

Składnik ten wynika z treści art. 6 ust. 2. u.ocz.p.k., w kontekście art. 26b ust. 2 ustawy o czasie pracy kierowców, który to przepis informuje, iż do czasu pracy (nie właścicieli) zalicza się także czas pracy kierowcy (…) poza przyjętym rozkładem czasu pracy, w którym kierowca pozostaje na stanowisku pracy kierowcy w gotowości do wykonywania pracy, w szczególności podczas oczekiwania na załadunek i rozładunek, których przewidywany czas trwania nie jest znany kierowcy (…).

W praktyce oznacza to, że kierowca właściciel, oczekując na załadunek lub rozładunek nie zalicza sobie tego czasu oczekiwania na załadunek lub rozładunek do „czasu pracy”, niezależnie od tego, czy wie, czy też nie wie jak długo będzie trwało oczekiwanie na załadunek.

Natomiast pozostali kierowcy muszą dokonać oceny, czy wiedzą jak długo będzie trwało oczekiwanie na załadunek lub rozładunek. Jeśli kierowca (nie właściciel) będzie wiedział jak długo będzie trwało oczekiwanie – wówczas czasu tego nie zaliczy do czasu pracy, a jeśli nie będzie wiedział jak długo będzie należało oczekiwać na załadunek/rozładunek, to czas ten wliczy do czasu pracy.

Powyższa zasada wynikająca z treści art. 26 b u.ocz.p.k., nie jest jednak tak oczywista jak można by pierwotnie sądzić.

Jest wręcz przejawem niespójności pomiędzy uregulowaniami krajowych i międzynarodowych źródeł prawa pracy.

Powyższe zagadnienie wydaje się względnie proste do chwili, gdy założymy, że czas oczekiwania na załadunek lub rozładunek wynosił krócej niż 3 godziny. W takim przypadku można ocenić (w dużym uproszczeniu), że to od wskazań selektora ustawionego przez kierowcę będzie zależało, czy przykładową 1 godzinę oczekiwania należy zaliczyć do czasu pracy, czy też nie do czasu pracy.

Jeśli bowiem kierowca przełączy selektor w pozycję „inna praca”, wówczas oczywiście będzie należało ten czas zaliczać do czasu pracy.

W praktyce to kierowca (a nie spedytor) z góry otrzymuje (bądź też nie otrzymuje) podczas załadunku/rozładunku informację za ile czasu będzie ta czynność realizowana.

Jeśli termin i godzina załadunku są określone z góry to nigdy czas oczekiwania nie będzie pracą i kierowca nie powinien przełączać selektora w pozycję „inna praca” (chyba, że w tym czasie faktycznie wykonuje jakąś pracę np.: przygotowuje dokumenty, obsługuje pojazd itp.).

Jeśli kierowca natomiast nie znał czasu oczekiwania na załadunek lub rozładunek i nie przełączył selektora w pozycję „inna praca” to de facto udokumentował, iż czas oczekiwania był mu z góry znany. Należy założyć, że kierowca jest osobą pełnoletnią, posiada udokumentowane odbycie kursów zapewniających umiejętność obsługi tachografów oraz podstawowych norm czasu pracy kierowców. Posiada też udokumentowaną zdolność oceny otaczających go procesów, potwierdzoną uzyskaniem orzeczenia lekarskiego i psychologicznego. Jego oświadczenia woli wyrażone w pojeździe za pomocą tachografu należy, więc traktować z pełną powagą i doniosłością, zwłaszcza że na gruncie rozporządzenia 3821/85 EWG (z załącznikiem IB) oraz na gruncie decyzji wykonawczej 959/2009 WE, zapisy aktywności (lub jej braku) kierowcy wyrażone w tachografie, stanowią podstawową formę dokumentowania.

Tak więc poza przypadkami, w których z góry znany jest czas (dzień i godzina) oczekiwania na załadunek lub rozładunek, w pozostałych przypadkach kierowca osobiście będzie dokumentował, czy czas oczekiwania jest mu z góry znany i w odpowiedni sposób przełączy selektor w pozycję „inna praca” lub w inną pozycję – np.: odpoczynek lub dyspozycyjność.

Można zauważyć, że przedmiotowe zagadnienie nie jest jednak tak proste, jak mogłoby to wynikać z powyższego wywodu. Wystarczy, że zdamy sobie sprawę, że ten sam odcinek czasu (oczekiwania na załadunek i/lub rozładunek) regulują odmiennie przepisy rozporządzenia 561/2006 WE oraz treść wytycznej nr 3 KE, a także „reguła 1 minuty” (obowiązująca na podstawie rozporządzenia Komisji (UE) nr 1266/2009 dostosowującego po raz dziesiąty do postępu technicznego rozporządzenie Rady (EWG) nr 3821/85).

Po pierwsze, sprawa jest względnie prosta, gdy oczekiwanie trwa krócej niż 3 godziny. Gdy natomiast oczekiwanie trwa 3 godziny lub dłużej, wówczas przepisy rozporządzenia 561/2006 WE określają, iż możemy mieć do czynienia z odpoczynkiem dzielonym (3 godz. + 9 godz.). Wówczas pierwszeństwo będą miały uregulowania rozporządzenia 561/2006 WE przed uregulowaniami ustawy o czasie pracy kierowców.

Jeśli więc kierowca uzna, że nie jest mu znany czas oczekiwania na załadunek i jednocześnie przełączy selektor w pozycję „odpoczynek”, ponieważ zakłada że czas oczekiwania (analizując długość kolejki) będzie dłuższy niż 3 godziny, wówczas odcinek taki będzie „odpoczynkiem”, pomimo że art. 6 ust. 2 u.ocz.p.k., „widzi” tę kwestię odmiennie.

Uregulowania rozporządzeń unijnych korzystają bowiem z zasady supremacji prawa wspólnotowego. Więcej na ten temat napisałem w odrębnym opracowaniu prawnym, z którym można się zapoznać pod adresem: Sklep561.pl

Po drugie, sprawa jest jeszcze bardziej złożona, gdy czas oczekiwania nie jest znany kierowcy i trwa on krócej niż 3 godziny. Wówczas jeśli tylko kierowca dokona przełączenia selektora w pozycję „odpoczynek”, ale jednocześnie po ruszeniu pojazdu, powoła się na zasadę wynikająca z „wytycznej nr 3 KE” (więcej na ten temat napisałem w odrębnym opracowaniu prawnym, z którym można się zapoznać pod adresem: Sklep561.pl), to nadal jego czas oczekiwania nie będzie pracą a jedynie „odpoczynkiem” (pod warunkiem że selektor dokumentował odpoczynek), ponieważ czas oczekiwania jest częścią wcześniej rozpoczętego odpoczynku, który korzysta z supremacji nad uregulowaniami prawa krajowego.

Tak samo sytuacją będzie wyglądała w przypadku powołania się poprzez odpowiednie przełączenie tachografu (więcej na ten temat napisałem w odrębnym opracowaniu prawnym, z którym można się zapoznać pod adresem: Sklep561.pl), w ramach tzw.: „reguły 1 minuty” na podstawie rozporządzenia Komisji (UE) nr 1266/2009 dostosowującego po raz dziesiąty do postępu technicznego rozporządzenie Rady (EWG) nr 3821/85.

Wyraźnie więc dostrzegalne są zupełnie odmienne uregulowania w odniesieniu do tego samego okresu czasu na gruncie źródeł prawa pracy krajowego i międzynarodowego. Trudno ustalić, czy działanie takie było intencją ustawodawcy, ale takie właśnie ono jest.

Z powyższego można wyciągnąć interesujący wniosek, że w niektórych przypadkach czas oczekiwania na załadunek/rozładunek, może nie być pracą, pomimo że nie był znany kierowcy czas oczekiwania np. gdy:

  • oczekiwanie jest częścią dzielonego odpoczynku dziennego (3+9),

  • z dokumentacji przewozowej wprost wynika, że kierowca z góry wie, o której godzinie będzie załadowany/rozładowany,

  • kierowca powoła się na przerwanie odpoczynku w trybie wytycznej nr 3 KE,

  • kierowca przerwie odpoczynek na podjazd pod załadunek w trybie „reguły 1 minuty”,

  • inny kierowca (np.: załadowcy) dokona przejazdu pojazdem pod załadunek – pod warunkiem, że kierowca posiada zagwarantowane miejsce do odbioru odpoczynku poza pojazdem na czas przejazdu pojazdem pod rampę,

  • kierowca skrócił nieznacznie odcinek 3 godzin (w ramach odpoczynku dzielonego 3+9) w trybie art. 12/561/2006 WE.

We wszystkich powyższej wskazanych przypadkach, pomimo że czas oczekiwania kierowcy nie był z góry znany to nie będzie też stanowił „pracy” i nie będzie wliczony do czasu pracy kierowcy.

 

  1. Kwestia rozumienia „doby pracowniczej”

Kwestia rozumienia doby pracowniczej wywiera kluczowy wpływ na wiele instytucji prawa pracy, np.: takich jak „przerwa”. Warto więc zauważyć, że uregulowania rozdziału 3a u.ocz.p.k., nie odwołują się w ogóle do norm czasu pracy w danej dobie pracowniczej. Warto zauważyć, że w odniesieniu do kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy, nie sprecyzowano jednoznacznie, czy dobę należy utożsamić z dobą pracowniczą określoną na zasadach art. 8 ust. 1 u.ocz.p.k., czy też z dobą kalendarzową, czy też z okresem rozliczeniowym rozumianym w „warstwie” rozporządzenia 561/2006 WE.

Co prawda żadne z uregulowań rozdziału 3a wprost nie odwołuje się do definicji instytucji „doby” rozliczeniowej ale pośrednio odwołanie takie występuje w odniesieniu do zasad odbioru przerwy oraz w odniesieniu do zasad pracy w godzinach nocnych.

Art. 21 u.ocz.p.k., określa, że w przypadku gdy praca jest wykonywana w porze nocnej, czas pracy kierowcy nie może przekraczać 10 godzin w danej dobie. Naturalne wątpliwości może budzić odwołanie się do zakresu czasowego „danej doby”. Podobnie sytuacja się ma w odniesieniu do zasad odbioru „przerwy”. Ustawodawca określił w art. 27 ust. 4 u.ocz.p.k, że jeśli kierowcy wykorzystali przerwy, o których mowa w art. 7 rozporządzenia 561/2006 WE, to są zwolnieni z konieczności realizowania przerwy z ustawy o czasie pracy kierowców. Sprawa nie jest oczywista, ponieważ unormowania rozdziału 3a wprost nie odwołują się do definicji „doby”.

Tak więc wybór jednej z opcji „doby pracowniczej” lub „doby kalendarzowej” lub też okresu rozliczeniowego z rozporządzenia 561/2006 WE, będzie przenosiło instytucje prawa pracy (np.: przerwy oraz 10 godzinnego dopuszczalnego wymiaru pracy po pracy w okresie godzin nocnych) do innej „warstwy” czasu.

Trudno zdecydować, który zakres czasowy „doby” miał na myśli ustawodawca tworząc normę.

Możliwe, że ustawodawca wcale nie zadawał sobie takiego pytania.

Odnosząc się jeszcze do doby warto zauważyć, że ustawodawca nie przewidział dziennej lub dobowej normy pracy (poza wspomnianym już przypadkiem pracy w godzinach nocnych). Oznacza to, że dzienny maksymalny wymiar pracy w danym odcinku 24 godzinnym z „warstwy” rozporządzenia 561/2006 WE, wynosi maksymalnie 13 lub 15 godzin pracy (24 godziny minus odpoczynek dzienny regularny – 11 godzin lub skrócony – 9 godzin).

Warto jednak zauważyć, że taka odpowiedź oparta jest na odwołaniu się do „warstwy” rozporządzenia 561/2006 WE i wcale nie musi być prawdziwa przy odwołaniu się do „warstwy” doby kalendarzowej a jeszcze inaczej by się kształtowało w odniesieniu do „warstwy” „doby pracowniczej” określonej w art. 8 u.ocz.p.k.

 

  1. Zasady odbioru przerwy w okresie prowadzenia pojazdu oraz w przerwy w pracy

Zasada odbioru przerwy o której mowa w art. 27 u.ocz.p.k., jest pochodną wyboru „warstwy”, w której powinna ona zostać odebrana. Zagadnienie to zostało dokładniej opisane w podrozdziale odnoszącym się do „doby”, a także w odrębnym opracowaniu prawnym, z którym można się zapoznać pod adresem: Sklep561.pl

Zasady odbioru przerwy dla kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy o pracę są zasadniczo analogiczne, jak w przypadku kierowców zatrudnionych na podstawie umów o pracę. Więcej na ten temat napisałem w odrębnym opracowaniu prawnym, z którym można się zapoznać pod adresem: Sklep561.pl

Ustawodawca określił, iż w pierwszej kolejności należy ustalić, czy kierowca dokonał odbioru przerwy z art. 7 rozporządzenia 561/2006 WE. Gdyby kierowca tego nie zrobił (ponieważ np.: prowadził pojazd poniżej 4,5 godzin), ale jednocześnie pracował co najmniej 6 godzin, wówczas kierowcy należy się przerwa z tytułu art. 13 u.ocz.p.k.

O ile oczywiste jest, że przerwy z art. 7/561/2006 WE odbierane muszą być po maksymalnie 4,5 godzinach okresu prowadzenia pojazdu, począwszy od zakończenia poprzedniego odpoczynku (lub przerwy), o tyle trudno ustalić punkt początkowy dla odliczania 6 kolejnych godzin pracy na gruncie art. 13 u.ocz.p.k.

Konieczne jest, więc określenie zakresu czasowego „doby”. Bez tego wszelkie dywagacje mogą być jedynie przypuszczeniami pozbawionymi racjonalnej podstawy.

Można jednak zauważyć, iż przerwa nie jest zaliczana ani do czasu dyżuru, ani też do czasu pracy. To ważne, ponieważ przedmiotowe uregulowanie jest zasadniczo odmienne od uregulowań obejmujących kierowców zatrudnionych na podstawie umów o prace. Więcej na ten temat napisałem w odrębnym opracowaniu prawnym, z którym można się zapoznać pod adresem: Sklep561.pl

 

  1. Kwestia pracy w zespole

Zagadnienie pracy w zespole wydaje się nie budzić wątpliwości, ponieważ wiadomo z góry, iż każdy kierowca nie zatrudniony na podstawie umowy o pracę, realizując maksymalnie 10 godzin dziennego czasu prowadzenia pojazdu, nie przekracza dziennego dopuszczalnego wymiaru pracy w danej dobie, nawet gdyby kierowca pracował w godzinach nocnych. Wiadomo bowiem, że jazda kierowcy zmiennika, nie kierującego pojazdem, nie wlicza się do czasu pracy. Można w tym miejscu nadmienić, że w odróżnieniu od kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę – czas jazdy kierowcy zmiennika w ogóle nie został zdefiniowany. W sensie instytucji prawa pracy, jest więc przerwą (nie jest dyżurem ponieważ dla tej grupy kierowców jazda zmiennika nie kierującego pojazdem w ogóle nie została zdefiniowana).

Z drugiej jednak strony trzeba mieć świadomość, że praca kierowców w zespole nie składa się jedynie z prowadzenia pojazdu. Składają się na nią także takie czynności określone w treści art. 6 ust. 1 i 2 u.ocz.p.k., czyli czynności przeznaczone naprowadzenie pojazdu, załadowanie i rozładowanie oraz nadzór nad załadunkiem i rozładunkiem pojazdu, nadzór oraz pomoc osobom wsiadającym i wysiadającym(do autobusu), czynności spedycyjne, obsługę codzienną pojazdów i naczep, inne prace „służbowe”, formalności administracyjne oraz utrzymanie pojazdu w czystości.

Oznacza to, że jeśli kierowcy wykonujący transport w zespole pracowali w godzinach nocnych „kwalifikowanych” choćby jedną minutę (co jest praktycznie nieuniknione), wówczas przełączenie selektora w tryb „inna praca” dokumentując okoliczności w skazane w art. 6 u.ocz.p.k., wpłynie realnie na obniżenie długości czasu jazdy.

 

  1. Maksymalny dzienny czas pracy 

Ustawodawca krajowy określił w art. 21 u.ocz.p.k., że „w przypadku gdy praca jest wykonywana w porze nocnej, czas pracy kierowcy nie może przekraczać 10 godzin w danej dobie”. Jest to jedyne praktyczne ograniczenie odnoszące się do pracy w danej dobie, z uwzględnieniem wszelkich powyżej opisanych zastrzeżeń odnoszących się do zakresu temporalnego „danej doby”.

 

  1. Maksymalny tygodniowy wymiaru pracy 

Ustawodawca krajowy przewidział dla kierowców nie zatrudnionych na podstawie umowy o pracę maksymalny wymiar pracy wynoszący 60 godzin w danym tygodniu kalendarzowym. Pomimo, że jest to wartość analogiczna jak dla kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę oraz analogiczna jak dla właścicieli firm transportowych, to jednak odmienne składniki będą się zawierały w zakresie owych 60 godzin.

Dla kierowców będących właścicielami firm transportowych do maksymalnego 60 godzinnego czasu pracy wlicza się jedynie „czas jazdy” (lub okresu prowadzenia pojazdu) oraz ewentualnie zaznaczone na selektorze okoliczności wskazane w art. 6 ust. 1 u.ocz.p.k.

Dla kierowców innych niż zatrudnionych na podstawie umowy o pracę (ale nie właścicieli), do maksymalnego 60 godzinnego czasu pracy wlicza się „czas jazdy” (lub okresu prowadzenia pojazdu) oraz ewentualnie zaznaczone na selektorze okoliczności wskazane w art. 6 ust. 1 a także art. 6 ust. 2 u.ocz.p.k.

Dla kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę zalicza się oprócz powyżej wskazanych aspektów także 15 minut z tytułu tzw.: „fikcji prawnej” za czas przerwy, jeśli dobowy wymiar czasu pracy wynosił co najmniej 6 godzin (art. 6 ust. 3 u.ocz.p.k.).

Wydłużony do 60 godzin tygodniowy wymiar pracy dopuszczalny jest jedynie, gdy w danym okresie rozliczeniowym nie został przekroczony średnio tygodniowy 48 godzinny czas pracy.

 

  1. Średniotygodniowy wymiar czasu pracy

Można w literaturze spotkać się z tezą, iż ustawodawca określił w rozdziale 3a u.ocz.p.k., 48 godzinną normę dla kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy o pracę za przekroczenie, której przewidziano określoną sankcję.1 Można jednak mieć wątpliwości co do takiego stanowiska.

Warto zauważyć, że ustawodawca w treści art. 26 c ust. 1 oraz ust. 2, nie użył ani określenia „norma”, ani też określenia „wymiar”.

Można z uznaniem odnieść się do takiego zabiegu ustawodawcy, który dostrzegł słusznie, iż owa wartość „średnio 48 godzin”, nie jest ani normą, ani wymiarem w rozumieniu ogólnie przyjętego rozumienia tych określeń wśród instytucji prawa pracy.

Warto zauważyć, że ustawodawca określił jedynie, iż praca nie może przekroczyć wartości średnio 48 godzin w okresie rozliczeniowym nie przekraczającym 4 miesięcy. Jednocześnie nie określono żadnego wymiaru ani normy dziennych godzin pracy (na gruncie u.ocz.p.k.) oraz zasad odnoszących się do dziennych i tygodniowych godzin nadliczbowych, do doby pracowniczej, jak również do określenia wymiaru i normy.

To naturalne zważywszy na okoliczność, że uregulowania rozdziału 3a u.o.czp.k., odnoszą się do kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy o prace. Nie mają, więc do nich zastosowania uregulowania ogólne (lex generalis) Kodeksu Pracy.

W przypadku braku dziennej normy pracy i jednoczesnym braku normy ilości dni, w których dopuszczalne jest wykonywanie pracy, trudno mówić o możliwości wyliczenia normy tygodniowej. Brak bowiem w takiej sytuacji punktów odniesienia dla określenia jakiejkolwiek „normy”.

Z tego powodu wydaje się, że właściwe będzie przyjęcie odmiennego wyliczenia średniotygodniowego czasu pracy niż w przypadku kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Więcej na temat zasad wyliczania średniotygodniowego czasu pracy dla kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę napisałem w odrębnym opracowaniu prawnym, z którym można się zapoznać pod adresem:Sklep561.pl

Można więc założyć, że dla kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy o pracę wskazane będzie zliczenie w danym okresie rozliczeniowym sumy godzin (oraz minut) pracy i podzielenie uzyskanej wartości przez ilość pełnych tygodni.

W przypadku tygodni niepełnych uwzględnić należy ilość dni z niepełnego tygodnia wchodzącego w „obrys” okresu rozliczeniowego.

W odróżnieniu od kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, gdzie niepełne dni należy liczyć jako 0,2 (za dzień, ponieważ wliczane są jedynie dni od poniedziałku do piątku), to w przypadku kierowców uregulowanych przepisami rozdziału 3a u.ocz.k., z niepełnych tygodni należy uwzględnić każdy z dni (włącznie z sobotami i niedzielami) znajdujący się w „obrysie” okresu rozliczeniowego. Każdy z tych dni będzie liczony jako 1/7 tygodnia (kalendarzowego).

Widoczne jest z powyższego, iż zasady wyliczenia średnio 48 czasu pracy, zasadniczo różnią się w odniesieniu do kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę oraz umów cywilnoprawnych.

 

  1. Kwestia określenia „pory nocnej”

Zagadnienie określenia godzin nocnych dla kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy o pracę, także budzi szereg wątpliwości. Na wstępie warto zauważyć, że ustawodawca nie przewidział dla kierowców zatrudnionych nie na podstawie umowy o pracę, dodatków za prace wykonywaną w porze nocnej o których mowa w art. 151 ze zn. 8 w kontekście art. 151 ze zn. 7.

W stosunku do kierowcy niezatrudnionego na podstawie umowy o pracę mają natomiast zastosowanie uregulowania art. 21 u.ocz.p.k., określające, że w przypadku gdy praca jest wykonywana w porze nocnej, czas pracy kierowcy nie może przekraczać 10 godzin w danej dobie. Natomiast art. 26 c ust. 4 określa, że przepisy art. 21 stosuje się odpowiednio.

Oznacza to, że określając „porę nocną” należy zastosować ogólne zasady odnoszące się do pracy w porze nocnej, wskazane w ustawie o czasie pracy kierowców. Art. 2 ust. 6a, określa definicję legalną pory nocnej (na potrzeby ustawy o czasie pracy kierowców).

Definicja określa, że jest to „okres 4 godzin pomiędzy godziną 00,00 i 7,00”. Definicje tą stosuje się wyłącznie dla określenia czasu pracy (max. 10 godzin). Wiadomo więc, że owa definicja odnosi się właśnie do określenia przedziału godzin nocnych, określonych pomiędzy godziną 00,00 a 7,00.

Ustawodawca nie wskazał w jaki sposób można dokonać wytypowania 4 godzin nocnych jako tych w trakcie, których praca będzie skutkować obniżeniem limitu czasu pracy do 10 godzin „w danej dobie”.

Można przyjąć więc dwie koncepcje.

Pierwsza z nich może świadczyć, że skoro ustawodawca nie określił formy określenia godzin nocnych to należy tego dokonać w dowolnej formie, np.: w umowie cywilnoprawnej z kierowcą. Jak jednak ma to określić właściciel firmy, tego nie ustawodawca nie określił. De lege ferenda należy uregulować przedmiotowy zakres.

Druga koncepcja, wydająca się równie racjonalna określa, iż skoro nie wskazanoexpressis verbis formy ograniczenia ilości godzin nocnych kwalifikowanych, to znaczy, że ustawodawca w ogóle nie przewiduje takiej możliwości. Nie sposób ustalić jaka była faktyczna intencja ustawodawcy.

Odrębnym natomiast zagadnieniem jest ustalenie, którą „dobę” miał na myśli ustawodawca stosując określenie „w danej dobie”? Czy intencją ustawodawcy było wskazanie danej doby kalendarzowej, pracowniczej czy też 24 – godzinnego odcinka czasu począwszy od zakończenia poprzedniego odpoczynku – na zasadach wskazanych w rozporządzeniu 561/2006 WE ?

Odpowiedzi na przedmiotowe pytanie odnoszą się jednak do zupełnie odmiennego zagadnienia jakim jest rozważenia, czy dla kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy o pracę mają zastosowanie przepisy odnoszące się do „doby pracowniczej” (określanej także jako doba rozliczeniowa) o której mowa w art. 8 ust. 1 u.ocz.p.k., lub też przepisy art. 128 § 3 Kodeksu Pracy.

W gruncie rzeczy zagadnienie sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy uregulowania rozdziału 3a u.ocz.p.k., mają charakter autonomiczny, czy też może czerpią z instytucji oraz definicji legalnych pozostałych uregulowań ustawy o czasie pracy kierowców lub też Kodeksu Pracy.

Ustawodawca nie udzielił wprost odpowiedzi na przedmiotowe pytanie, ale można odnieść przekonanie, iż intencją ustawodawcy było stworzenie całkowicie autonomicznych uregulowań w zakresie rozdziału 3a u.ocz.p.k. Przemawiać może za takim rozumieniem intencji ustawodawcy umieszczenie uregulowań w odrębnym rozdziale, analogicznie do uregulowań rozdziału 4a. Nie jest to jednak przesłanka decydująca – choć bardzo istotna.

Kluczowy może się wydawać jednak fakt, że w art. 26c ust. 4, ustawodawca chcąc odwołać się do innych instytucji prawa pracy, wykraczających poza zakres uregulowania rozdziału 3a, uczynił to w sposób wyraźny i nie budzących żadnych wątpliwości.

I tak – w odniesieniu do instytucji przerwy oraz pory nocnej, ustawodawca wyraźnie określił, iż te instytucje nie będące uregulowane przepisami rozdziału 3a u.ocz.p.k., „stosuje się odpowiednio”.

A contrario, można odnieść przekonanie, iż ustawodawca nie stosując analogicznego zabiegu względem pozostałych instytucji prawa pracy, świadomie nie powiązał ich z uregulowaniami rozdziału 3a u.oczp.k.

Takie ustalenie prowadzi do prostej konstatacji, iż ustawodawca określając „daną dobę” miał na myśli dobę kalendarzową a nie dobę pracowniczą (rozliczeniową), o której mowa w art. 8 u.ocz.p.k. Z całą pewnością nie można także z „dobą” utożsamiać także 24 godzinnego okresu rozliczeniowego, o którym mowa w rozporządzeniu 561/2006 WE lub umowie AETR, ponieważ odcinek ten może być krótszy niż 24 godziny zgodnie z uregulowaniami prawa międzynarodowego. Więcej na ten temat napisałem w odrębnym opracowaniu prawnym, z którym można się zapoznać pod adresem: Sklep561.pl

Odcinek krótszy nie stanowi doby, a więc powiązanie tych dwóch instytucji ze sobą wydaje się być nieuprawnione.

Przedmiotowe ustalenie ma kluczowe znaczenie dla komentowanego zagadnienia maksymalnego odcinka 10 godzin pracy w danej dobie, gdy kierowca wykonywał pracę podczas godzin nocnych „kwalifikowanych”.

Można więc ocenić, iż prawie nigdy w praktyce, dziesięciu godzin pracy w „danej dobie” nie można utożsamić z pracą w danym okresie 24 godzin, o którym mowa w rozporządzeniu 561/2006 WE. Jest to oczywiście możliwe, ale bardzo mało prawdopodobne, aby oba odcinki nałożyły się na siebie. Dlatego też, maksymalne dziesięciogodzinne ograniczenie wymiaru pracy odnosi się do „warstwy” doby pracowniczej, a nie do „warstwy” okresu rozliczeniowego z unijnych i międzynarodowych źródeł prawa pracy.

 

  1. Zagadnienie sankcji za naruszenie 10 godzin pracy w porze nocnej

Pogląd, iż za naruszenie 10 godzinnego maksymalnego wymiaru pracy w przypadku pracy w godzinach nocnych, ustawodawcza nie przewidział sankcji finansowych wydaje się być uzasadniony. Art. 281 pkt. 5 Kodeksu Pracy, określa iż PIP może dokonać nałożenia kary grzywny za naruszenia w zakresie czasu pracy. Jednak przepis ten reguluje kwestię jedynie pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, ponieważ jest umiejscowiony w Kodeksie Pracy a przepisy rozdziału 3a u.ocz.p.k., nie dokonują odwołań do przytoczonego przepisu Kodeksu Pracy.

Ponadto warto zauważyć, że także uregulowania u.ot.d., równiż nie przewidziały możliwości nałożenia sankcji przez Inspektorów WITD za przekroczenie przedmiotowego dopuszczalnego wymiaru pracy.

 

  1. Odpoczynek oraz 12 x 24 (art. 29 rozporządzenia 1073/2009 WE)

Wątpliwości może budzić uregulowanie odnoszące się do zasad odbioru odpoczynków kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Art. 26c ust. 5 u.ocz.p.k. określił, iż „do określenia okresów odpoczynków stosuje się przepisy rozporządzenia 561/2006 WE albo umowy AETR. Abstrahując od okoliczności, iż ustawodawca nie dostrzegł, iż umowa AETR nie obowiązuje od 2010 roku na gruncie polskiego systemu prawnego (więcej na ten temat napisałem w odrębnym opracowaniu prawnym, z którym można się zapoznać pod adresem:Sklep561.pl), należy zauważyć, iż z powyższego uregulowania wynika, że odpoczynki należy odbierać w „warstwie” 24-godzinnego (maksymalnie) okresu rozliczeniowego, określonego we wspólnotowych źródłach prawa pracy (rozp. 561/2006 WE). Jest to zasadnicza różnica względem zasad odbioru „przerwy”, która jest odbieranej w „warstwie” doby kalendarzowej, jeśli nie została odebrana w „warstwie” okresu rozliczeniowego z rozporządzenia 561/2006 WE.

Warto także zauważyć, że konsekwencją zapisu art. 26c ust. 5 u.ocz.p.k., jest dopuszczenie do prowadzenia pojazdu przez kierowcę nie zatrudnionego na podstawie umowy o pracę przez okres trwający nie dłużej 12 odcinków 24-godzinnych pomiędzy dwoma tygodniowymi odpoczynkami. Uregulowanie takie dopuszcza art. 29 rozporządzenia 1073/2009 WE.

W literaturze można spotkać opinie, iż kierowca może prowadzić pojazd „przez 12 kolejnych dni”.2 Nie można podzielić jednak takiego stanowiska, ponieważ nie można 12 dni utożsamiać z 12 okresami 24 godzinnymi. Zakres 12 dni oraz 12 okresów 24-godzinnych prawie nigdy nie będzie się pokrywał, choć w skrajnych przypadkach nie jest to wykluczone. Więcej na ten temat napisałem w odrębnym opracowaniu prawnym, z którym można się zapoznać pod adresem: Sklep561.pl

 

  1. Zasady wykonywania ewidencji czasu pracy kierowców

Ustawodawca nie określił zasad wykonywania ewidencji czasu pracy kierowców niezatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Nie jest to jednak wyjątek, ponieważ dla kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę także nie określono szczegółowych zasad wykonywania ewidencji czasu pracy kierowców.

Ustawodawca określił jednak, iż ewidencję należy wykonać w formie wskazanej w art. 25 ust. 1 u.ocz.p.k. Tylko pozornie, więc mogło by się wydawać, że zasady prowadzenia ewidencji dla obu wskazanych grup są analogiczne. Różnice wynikają z braku rozliczania godzin nadliczbowych, dyżurów, pracy w niedzielę i święta. Różnice odnoszą się także do podejścia do zakresu temporalnego instytucji niedzieli. Różnic jest wiele i są zasadnicze. Większość różnic zostało już wykazanych we wcześniejszej części niniejszego opracowania.

Warto podsumować, że w ramach ewidencji należy wykazać: ilości godzin jazdy (interpretowanej jako praca – w czym zawiera się de facto „okres prowadzenia”), ilość godzin „innej pracy”, ilość godzin jazdy poza zakresem 561/2006 WE(interpretowanej jako praca), maksymalną ilość godzin pracy w danym okresie rozliczeniowym, która nie powinna przekroczyć 60 godzin, maksymalną średniotygodniową 48 godzinną ilość pracy (dla określenia możliwości pracy w wymiarze do 60 godzin w danym tygodniu).

W ewidencji określenie „średniotygodniowego” zakresu pracy nie przekraczającego średnio 48 godzin może być określone dla okresu rozliczeniowego wynoszącego nawet do 4 miesięcy, ale można określić także krótszy okres rozliczeniowy.

Można spotkać się z opinią, iż wykonywanie ewidencji czasu pracy kierowców jest dopuszczalne w formie wykresówek lub plików cyfrowych. W praktyce można jednak mieć poważne wątpliwości co do takiego stanowiska. Nie można bowiem określić na podstawie ewidencji wykonanej w formie wykresówek lub plików cyfrowych ani czy doszło do przekroczenia średniotygodniowego czasu pracy, ani też czy doszło do przekroczenia maksymalnego tygodniowego czasu pracy (za wyjątkiem kursów na stałych powtarzalnych trasach – wahadłach).

 

  1. Zasady przechowywania ewidencji czasu pracy kierowców

Warto zauważyć, że forma wykonania ewidencji rzutuje na zakres kontroli ITD. Przedsiębiorcy bowiem podlegają kontroli w zakresie wybranych norm czasu pracy, okresów prowadzenia, przerw i odpoczynków w dowolnym zakresie czasowym. Rzecz tylko w tym, że pracodawca nie posiada obowiązku przechowywania wykresówek, plików cyfrowych oraz zaświadczeń działalności kierowców przez okres dłuższy niż rok. Jednak jeśli przedsiębiorca przechowuje takową dokumentację i dostarczy ją do kontroli to podlega ona jej na zasadach bez ograniczeń.

Skoro ustawodawca krajowy określił, że przedsiębiorca posiada obowiązek przechowania ewidencji przez 2 lata po zakończeniu nią objętego (czyli maksymalnie 2 lata i 4 miesiące), to wykonanie ewidencji w formie np.: plików cyfrowych, skutkuje możliwością poddania ich do kontroli ITD nawet przez 2 lata i 4 miesiące.

Tymczasem wykonanie ewidencji w formie „rejestrów” opracowanych na podstawie wykresówek powoduje, że przedsiębiorca podlegać może kontroli z wykresówek i plików cyfrowych na przestrzeni roku w zakresie okresów prowadzenia, przerw i odpoczynków. Ewidencja nie dokumentuje bowiem (nie musi dokumentować) dokładnych wartości temporalnych okresów i czasów prowadzenia, przerw i odpoczynków, a jedynie stanowi syntetyczny przetworzony zbiór tych wartości.

Ewidencję zawsze wykonuje pracodawca – w tym także prowadzi ją sam dla siebie właściciel będący jednocześnie kierowcą.

Dla kierowców samozatrudnionych, ewidencję wykonuje ten podmiot, który wykonuje transport na podstawie licencji.

Istotne jest, że w odróżnieniu od kierowców na podstawie umowy o pracę, ewidencję wydaje się obligatoryjnie kierowcom (niezależnie od woli kierowców).

Zagadnienie to nie jest jednak proste, ponieważ ustawodawca nie określił, w którym momencie należy wydać kopię ewidencji kierowcom niezatrudnionym na podstawie umowy o pracę. Można z tego wnioskować, że można to uczynić w każdym momencie.

 

Czytaj więcej na naszym transportowym portalu prawnym Jazdaprawna.pl:EWIDENCJA CZASU PRACY DLA ZATRUDNIONYCH NA UMOWACH CYWILNOPRAWNYCH

http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/197/40/Tak-nalezy-wykonac-ewidencje-czasu-pracy-na-nowych-zasadach-Wszystko-o-czasie-pracy-samozatrudnionych-wlascicieli-i-zatrudnionych-na-umowach-cywilnoprawnych/

Czy viaTOLL ukradł pieniądze przewoźnikom?

W ramach „wyrównania” system viaTOLL od  ponad tygodnia ściąga z kont przewoźników, naliczane w tajemniczy sposób należności za ubiegłe miesiące, a nawet lata. Okazuje się, że w wyniku wadliwie działającego systemu, bramownice na drogach krajowych 4. i 94. odnotowywały przejazdy pojazdów ciężarowych i autobusów, rzekomo nie pobierając równocześnie odpowiednich opłat.
Przedsiębiorcy i użytkownicy viaTOLL masowo zgłaszają się do Kancelarii Prawnej Viggen. System nie po raz pierwszy wywołuje niezadowolenie i protesty użytkowników. W tym przypadku w parze z niechęcią idzie również wielkie zdumienie. Kto by przypuszczał, że pojawi się pytanie o tajemniczo znikające środki finansowe, na które nikt z centrali systemu viaTOLL nie będzie potrafił udzielić wiarygodnej odpowiedzi.
W poniedziałek o godzinie 10 na moim koncie widniało 600 zł, po dwóch godzinach system wykazywał zaledwie 100 zł. Zdumiony skontaktowałem się z infolinią, gdzie zostałem poinformowany iż pieniądze zostały ściągnięte z tytułu wyrównania płatności za okres od czerwca do października 2012r, kiedy to bramownice pomimo iż, widziały pojazd nie pobierały opłat – skarży jeden z poszkodowanych użytkowników.
Sytuacja powtórzyła się następnego dnia, kiedy to z sumy 1000zł ponownie ściągnięto kwotę, która i tym razem pozostawiła stan konta poniżej bezpiecznego minimum. Całe szczęście, iż przebywając w Polsce staram się monitorować na bieżąco sytuację, ponieważ w innym przypadku moje auta jeździłyby bez opłaty – dodaje zdenerwowany przewoźnik.
Nie jest to odosobniony przypadek. Zdarzały się sytuacje kiedy z kont użytkowników znikały kwoty dużo większe – od 3 do 5 tysięcy złotych.
Pikanterii i zagadkowości dodaje fakt, iż pomimo gorliwych zapewnień o kontrolowaniu sytuacji, centrala systemu viaTOLL, nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania z natury technicznej, dlaczego pieniądze z konta ściągane są do kwoty nieprzekraczającej minimum, czyli zapewniającej przewoźnikowi bezpieczeństwo na drodze. Fakty świadczą, że dzienna stawka pobrana od przedsiębiorcy który jako pierwszy zgłosił się do Kancelarii Prawnej Viggen, znacznie przewyższa średnią pobieraną przez system. Tak więc na koncie przewoźników pozostawiono zaledwie 100zł. Tym czasem, większości przewoźnikom nie wystarczy 100 zł na pokrycie kosztów korzystania z systemu przez kilka kolejnych dni, na które zdeponowali wystarczające środki. Nikt nie mógł przecież przewidzieć że viaTOLL zagarnął większość zdeponowanych środków nie informując o tym właściciela. W praktyce przewoźnicy nie mogli „doładować” konta, ponieważ nie wiedzieli, że system viaTOLL pobrał im rzekome zaległości. Dlaczego zatem żaden przewoźnik nie został wcześniej poinformowany o planie naliczenia i pobrania rzekomych zaległościach? Na to centrala viaTOLL nie odpowiada.
Na pytanie co w sytuacji kiedy z przyczyn niezależnych od przewoźnika, nie zareaguje on na czas i nie doładuje konta, a samochód będzie w trasie? Zapłaci karę – odpowiada bezdusznie centrala viaTOLL.
Okazuje się jednak, iż prawdziwa niespodzianka jest wciąż przed nami. Ci, którzy nie otrzymali zwrotu wyrównania, najprawdopodobniej mogą na nie liczyć. W części przypadków program w wyniku błędu systemu, o którym mówi centrala, już po kilku dniach zwraca poszkodowanym należności w wysokości połowy odebranej wcześniej kwoty. Nie jest to jednak zasada. Na pytanie dotyczące kalkulacji owych rozliczeń centrala „rozkłada ręce”. Nie wiadomo więc ani dlaczego zabrano określoną kwotę ani dlaczego zwrócono taką a nie inną wartość.
Tajemnicą pozostaje również techniczna strona funkcjonowania bramownic. Po rozmowach z poszkodowanymi nasuwa się jedno pytanie.
Czy istnieje podstawa, na której kierowca przejechawszy prawidłowo działające bramownice A i C, zostanie zobowiązany do zapłaty za domniemany przejazd za niedziałającą wówczas bramownicę B? Czy przejazdy te zostały faktycznie zarejestrowane, czy może system samodzielnie i według własnej logiki, uznał iż przewóz miał tam miejsce? Czy zgodne z prawem pozostaje sugerowanie trasy kierowców i pobieranie opłat na podstawie domniemanej trasy przejazdu?
Oficjalne stanowisko viaTOLL:
(…)Ze względu na fakt, że tak znaczne opóźnienie w rozliczaniu transakcji spowodowane było niestarannością po stronie podwykonawcy operatora, a użytkownicy mogli czuć się nie w pełni poinformowani co do faktu korekty i jej przyczyn, środki pobrane z kont użytkowników zostaną im zwrócone do końca bieżącego tygodnia (30.11.2013). 
Pragniemy przeprosić za zaistniałą sytuację i podkreślić, że zostały wdrożone specjalne procedury kontrolne, dzięki którym prawdopodobieństwo wystąpienia podobnego opóźnienia w przyszłości zostało wyeliminowane. 
Źródło cytatu: viaTOLL.pl
Jeśli Kapsh lub viaTOLL wykaże loginy, potwierdzające iż bramownice nie zalogowały poszczególnych viaBOX-ów, sprawa nabierze innego charakteru – komentuje Mariusz Miąsko, Prezes Kancelarii Prawnej Viggen. Zachodzi przecież prawdopodobieństwo, iż opłaty zostały naliczane za bramownice które wówczas nie działały podczas przejazdu. To na administratorach systemu ciąży obowiązek udowodnienia, iż samochody znajdowały się faktycznie na bramownicach. Zgodnie z kodeksem cywilnym to nie przewoźnicy powinni udowadniać, że ich tam nie było, tylko odwrotnie – to viaTOLL musi udowodnić, że przewoźnik przejechał danym odcinkiem drogi. W wielu przypadkach np. w przypadku przewozów na liniach regularnych mogło się zdarzyć, iż pojazd przejechał bramownicę A i C, ale zamiast przejazdu przez bramownicę B, musiał wybrać trasę alternatywną zgodną z rozkładem jazdy i nigdy nie zaliczył bramownicy B. Nie można więc żądać od przewoźnika wyrównania za przejazd przez bramownicę na której nigdy go nie było – dodaje Prezes Miąsko.
Nie dopuszczalna jest sytuacja w której automatyczne pobranie środków przez system naraża przewoźnika na kary finansowe. Skandaliczne zachowanie administracji systemu potwierdza fakt, iż nie jest ona właścicielem środków finansowych użytkowników. Do czasu kiedy nie zostanie udowodnione że bramownice działały, bez względu na okoliczności, środki finansowe pozostają własnością przewoźnika. Niektórzy z naszych klientów rozważają złożenie do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. – dodaje zdecydowanie Mariusz Miąsko.
Wygląda na to, że już za kilka dni ślad po sprawie zniknie. Pozostanie jedynie niesmak, strach i brak zaufania. Czas pokaże, czy będziemy mogli spać spokojnie.

Redaktor Naczelny portalu JazdaPrawna.pl

http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/196/40/Czy-viaTOLL-ukradl-pieniadze-przewoznikom/

Czy za odpoczynek w kabinie należy się ryczałt?

W kwestii roszczeń kierowców względem swoich pracodawców w zakresie wypłaty tzw.: „ryczałtu noclegowego” ujawnia się w postępowaniu przed sądami szereg problemów dot. interpretacji oraz wykładni obowiązującego prawa. Wynika to z faktu, że oprócz przepisów prawa polskiego mają tu też zastosowanie przepisy prawa wspólnotowego.

Należy od razu dodać, że nie tylko uregulowania przepisów wspólnotowych mają zastosowanie w omawianym zakresie, lecz ich pozycja jest nadrzędna. Jest to wynikiem wzajemnych relacji tzw. skutku bezpośredniego danej normy prawnej prawa wspólnotowego i skutku pośredniego przepisów prawa wspólnotowego. By przedstawić to zagadnienie należy krótko zaprezentować kilka podstawowych pojęć.

A zatem:

Skutek bezpośredni oznacza, że dana norma prawna prawa wspólnotowego (w szczególności dotyczy to rozporządzeń oraz decyzji wykonawczych) winna być bezpośrednio stosowana w państwach członkowskich i do jej/ich stosowania nie jest potrzebna implementacja poprzez przepisy prawa krajowego.

Skutek pośredni skutkuje natomiast w ten sposób, że organa poszczególne organy oraz instytucje państwowe, a także sądowe krajów członkowskich, powinny interpretować swoje przepisy prawa krajowego w zgodzie z przepisami prawa wspólnotowego, regulującymi daną materię rzeczy oraz z uwzględnieniem ich nadrzędności.

U genezy proklamacji w systemie prawnym Wspólnoty Europejskiej zasady– mającej jak się okazało dalekosiężne skutki – skutku pośredniego, leżą orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w dwóch sprawach. Po raz pierwszy przedmiotowa zasada została wyartykułowana w sprawie: Sabine von Colson and Elisabeth Kamann v Land Nordrhein-Westfalen (nr 14/83). Po raz drugi powołano się na zasadę skutku pośredniego w sprawie Dorit Hartz v Deutsche Tradax GmbH (nr 79/83).

W dwóch pierwszych sprawach, ETS odniósł się do zasady skutku pośredniego jedynie względem uregulowań płynących z dyrektyw unijnych (których uregulowania nie wiążą wprost obywateli i muszą dopiero zostać zaimplementowane do krajowego systemu prawnego, poprzez odpowiednie procedury rządów krajów członkowskich). Ważne jest więc, że ETS wywodzi dla sądów oraz organów administracji obowiązek uwzględnienia uregulowań dyrektywalnych w procesie wykładni prawa na potrzeby orzekania oraz wydawania decyzji administracyjnych. Takie podejście ETS nie pozostawia wątpliwości co do kierunku w jakim zdaniem wspólnotowych sędziów winien ewoluować system prawny Wspólnoty. Dopiero w kolejnych orzeczeniach ETS rozszerzył zakres skutku pośredniego na pozostałe wspólnotowe źródła prawa. Przykładem może być sprawa Mary Murfy end others v An. Bord Telecom Eirenn (nr 157/86). Gdzie Europejski Trybunał Sprawiedliwości bardzo wyraźnie zastrzegł, że obowiązkiem sądu kraju wspólnotowego jest uwzględnienie w procesie orzekania uregulowań prawa wspólnotowego, w takim zakresie, w jakim jest to tylko możliwe. Jednocześnie ETS wyartykułował, iż w przypadku odrębnego uregulowania danego obszaru przez unormowania wspólnotowe, należy odstąpić od stosowania prawa krajowego. ETS nie odniósł się w przedmiotowym stanowisku jedynie do uregulowań dyrektywalnych, ale rozszerzył zakres także na wszelkie wspólnotowe źródła prawa (aktualnie enumeratywnie wyliczone w art. 288 ToFUE).

Niezwykle interesująca kwestią jest fakt, że ETS w kolejnej sprawie Salvadore Grimaldi v Fonds des maladies professionnelles (nr 322/88), jeszcze bardziej rozszerzył zasadę skutku pośredniego – tym razem – na zalecenia (wytyczne), które nie są źródłami prawa pracy. ETS zajął stanowisko, iż pomimo, że zalecenia i wytyczne nie stanowią źródła powszechnie obowiązującego prawa, sądy oraz organy administracji powinny uwzględniać ich treść w procesie wykładni prawa.

Podsumujmy:

W swych orzeczeniach Europejski Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, że sądy krajowe mają obowiązek tak dalece jak to jest możliwe interpretować prawo krajowe zgodnie z prawem wspólnotowym. Wykładnia prawa krajowego musi zawsze służyć dostosowaniu norm prawa krajowego do norm prawa wspólnotowego. Przyjęcie w traktatach Wspólnoty obu tych założeń jest logiczne, a także konieczne. Tylko przy przyjęciu takich założeń interpretacji i stosowania prawa można uzyskać efekt ujednolicenia obowiązywania i stosowania prawa w Wspólnocie Europejskiej (oczywiście stopniowo poprzez wieloletni proces, mający okresy jego przyśpieszeń i zwolnień).

Możemy teraz wrócić do kwestii, która jest przyczyną powstania niniejszego opracowania. Kierowcy firm transportowych, swoje roszczenia dotyczące wypłaty przez pracodawców tzw.: „ryczałtu noclegowego”, opierają (w składanych przez siebie pozwach) na uregulowaniu wynikającym z § 9 Rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej poza granicami kraju z dnia 19 grudnia 2002 r (Dz.U. Nr 236, poz. 1991). Obecnie, od 1 marca 2013 r. obowiązuje Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej (…) z dnia 29 stycznia 2013 r. gdzie w § 16 kwestia tych ryczałtów noclegowych jest uregulowana identycznie jak w § 9 wcześniej obowiązującego rozporządzenia MPiPS. Przywołane rozporządzenie MIPS stanowi, lex specialis w stosunku do przepisów Kodeksu Pracy. Oznacza to, że zapisy KP mają zastosowanie jedynie wówczas, gdy brak odnośnych uregulowań prawnych w rozporządzeniu. Zarazem jednak zapisy przywołanego rozporządzenia MIPiS mają charakter ogólny, ponieważ przykładowo w § 16 ust. 1 mamy zapis: Za nocleg podczas podróży zagranicznej pracownikowi przysługuje zwrot kosztów w wysokości(…) (podkreślenie własne). Pojęcie „pracownika” ma charakter ogólny i obejmuje ogromna liczbę specjalistycznych zawodów i funkcji. Jednym z tych zawodów są kierowcy wykonujący przewozy międzynarodowe posiadający własne, tylko ich dotyczące przepisy prawa wspólnotowego. Przepisy te nie regulują kwestii wypłaty jakiegokolwiek „ryczałtu noclegowego” lecz jasno i precyzyjnie normują zagadnienie odbierania /tj. faktycznej realizacji/ przez kierowców wymaganych przez prawo odpoczynków w tym odpoczynków nocnych.

Uregulowania prawa wspólnotowego mają, więc zasadnicze znaczenie przy wykładni przepisów prawa polskiego dotyczących tej materii. Konkretnym przepisem wspólnotowym mającym tutaj zastosowanie, jest Rozporządzenie (WE) nr 561/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 16 marca 2006r w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego oraz zmieniające rozporządzenia (…). Ten akt prawa wspólnotowego działa ze skutkiem bezpośrednim, ponieważ jest rozporządzeniem, powoływanie się na niego przed sądami polskimi jest nie tylko w pełni zasadne, ale jest także konieczne, ponieważ chodzi o prawo obowiązujące na terenie Wspólnoty Europejskiej, a więc także na terenie RP.

Jednocześnie organy państwa polskiego (w tym rzecz jasna sądy), winny – a wręcz mają obowiązek – w przypadku w/w rozporządzenia nr 561/2006 WE, stosować i respektować zasadę skutku pośredniego. W przypadku, który jest tutaj omawiany oznacza to, że nie można zapisów § 16 rozporządzenia MIPS interpretować bez uwzględnienia treści zapisu art. 8 ust. 8 rozporządzenia nr 5461/2006. Wykładnia i stosowanie przywołanych polskich przepisów musi być zgodna z literą i sensem prawa wspólnotowego, które pełnią tutaj rolę nadrzędną. Taka powinna być praktyka faktycznie jest jednak jak dotychczas inaczej. W Kancelarii Prawnej Viggen opracowano zestawienie, z którego wynika, że w ostatnich latach w 84 orzeczeniach polskich sądów /głównie Wojewódzkich Sądów Administracyjnych, ale także Sądu Najwyższego, Sądów Apelacyjnych/ przy orzekaniu w sprawach, które są uregulowane w wspólnotowym rozporządzeniu 561/2006 – ani razu o nim nie wspomniano lub też wspomniano, ale nie w kontekście zasady skutku pośredniego!

W tym miejscu można w szczególności odnieść się do trzech wyroków Sądu Najwyższego:

1. W wyroku: z dn. 1 kwietnia 2011r.II PK 234/10 Sąd Najwyższy, który podzielił pogląd wyrażony w wyroku Sądu Najwyższego z 19 marca 2008 r., I PK 230/07 (OSNP 2009nr 13-14, poz. 176, z glosą A. Drozda OSP 2010 nr 2, poz. 21), zgodnie z którym umożliwienie kierowcy spania w kabinie samochodu nie stanowiło zdaniem sądu, zapewnienia pracownikowi bezpłatnego noclegu w rozumieniu § 9 ust. 4 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 19 grudnia 2002 r. w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce budżetowej z tytułu podróży służbowej poza granicami kraju.

W uzasadnieniu przytoczonego wyroku Sąd Najwyższy argumentował szerzej, że stworzenie kierowcy przez pracodawcę możliwości noclegu (spędzenia nocy i snu) w kabinie samochodu ciężarowego, nie jest równoznaczne z zapewnieniem pracownikowi przez jego pracodawcę bezpłatnego noclegu w rozumieniu § 9 ust. 4 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 8 maja 2001 r. w sprawie szczegółowych zasad ustalania oraz wysokości należności przysługujących pracownikowi z tytułu podróży służbowej poza granicami kraju (do 31 grudnia 2002r) i § 9 ust. 4 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 19 grudnia 2002 r. w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej poza granicami kraju (od 1stycznia 2003 r.).

Sąd Najwyższy zajął stanowisko – które jest stale przytaczane przez pełnomocników procesowych kierowców skarżących firmy transportowe, że „trudno sobie wyobrazić, aby w XXI wieku pracodawca mógł korzystne skutki prawne wywodzić z faktu zapewnienia pracownikowi «centrum życiowego» w kabinie samochodu”.

Rzecz jednak w tym, że z powodu specyfiki pracy kierowcy transportu międzynarodowego, kabina jego samochodu jest dla niego z uwagi na charakter wykonywanej pracy „centrum życiowym”. Dzieje się tak, ponieważ inaczej być nie może, kabina jest miejscem pracy i odpoczynku (w tym w określonym zakresie odpoczynków nocnych) kierowcy międzynarodowego. Można więc zasadnie powiedzieć, że w czasie wyjazdu jest jego: „centrum życiowym”. Sąd Najwyższy natomiast nie odniósł się w przedmiotowym zakresie nawet w jednym zdaniu do okoliczności obowiązywania Unijnych oraz Europejskich źródeł prawa pracy.

Tymczasem uregulowania wspólnotowe (rozp. 561/2006 art. 8 ust. 8) stanowią wyraźnie odrębnie i pozwalają na odbiór odpoczynku w pojeździe, jeśli tylko został on wyposażony w miejsce „do spania”. Sąd Najwyższy nie zastosował się, więc w omawianym przypadku do podstawowej zasady skutku pośredniego – kształtującej relacje pomiędzy krajowymi i unijnymi normami prawa pracy. Zignorowanie zasady skutku pośredniego ma jednoznacznie negatywny wpływ prowadząc do wielu dalszych błędnych interpretacji.

2. Także kolejnego wyroku Sądu Najwyższego – Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 12 września 2012 roku, II PK 44/12, sędziowie nie oparli na zasadzie skutku pośredniego, pomimo iż w przedmiotowej materii, uregulowania wspólnotowe (odmienne od krajowych), obowiązywały już od 2007 roku, a więc od 5 lat (!). Co prawda Sąd Najwyższy w przedmiotowej sprawie zajął zgoła odmienne stanowisko co do możliwości odbioru odpoczynku w pojeździe w kontekście wypłaty ryczałtów za nocleg niż we wcześniejszych wyrokach, to jednak własnego orzeczenia nadal nie wywiódł z aktualnie obowiązujących międzynarodowych źródeł prawa pracy. Sąd Najwyższy nie dostrzegł międzynarodowych źródeł prawa pracy – co jest samo w sobie dość symptomatyczne. Może jednak należy tą kwestię przedstawić mniej oględnie. Negowanie roli i znaczenia zasady skutku pośredniego przepisów prawa wspólnotowego prowadzi do dysharmonii przy stosowaniu i interpretacji także prawa krajowego, co już jest groźne dla całego systemu prawnego. Trzeba tutaj od razu dodać, że pod pojęciem systemu prawnego należy obecnie rozumieć wzajemnie współzależne przepisy prawa krajowego i wspólnotowego.

3. O zmianie podejścia do tej problematyki można powiedzieć w oparciu o wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 czerwca 2013r nr II PK 296/12. SN po raz pierwszy uwzględnił zapisy prawa wspólnotowego( rozp. 561/2006 ) i konieczny jest tutaj bezpośredni cytat z uzasadnienia wyroku: Na marginesie owo miejsce do spania musi oznaczać dla kierowcy transportu międzynarodowego – jeśli będziemy stosować jego przepisy do tego kierowcy – formę zapewnienie kierowcy bezpłatnego noclegu w rozumieniu § 9 ust. 4 rozporządzenia z 19 grudnia 2002 r. Wynika to z podkreślanej specyfiki pracy kierowcy oraz z faktu, że rozporządzenie dotyczy w powołanym przepisie § 9 podróży incydentalnej i konieczności udostępnienia pracownikowi hotelu, określając jedynie, iż brak rachunku za hotel daje prawo do ryczałtu Rozporządzenie nie reguluje sytuacji, w której pracownik godzi się na odpoczynek w samochodzie, lecz jedynie sytuację, w których pracownik korzystający z hotelu legitymuje się lub nie, rachunkiem za nocleg. Prawa do tego ryczałtu brakuje zatem, gdy pracownik mobilny godzi się na spanie w samochodzie i z góry wyklucza korzystanie z hotelu.

Można tu jeszcze dodać, że z zapisów prawa wspólnotowego nie wynika potrzeba jakiejś formalnej, poświadczonej pisemnie zgody (a tym bardziej jakiejkolwiek pisemnej rezygnacji z otrzymania ryczałtu noclegowego!) zainteresowanego kierowcy na odbieranie odpoczynków nocnych w kabinie samochodu. Ma on po prostu prawo (w określonym zakresie tj. odpoczynki dzienne i skrócone tygodniowe) do odpoczynku także nocnego w kabinie a zależne jest to wyłącznie od jego woli (art. 8 ust. 8 rozp. 561/2006 – Jeśli kierowca dokona takiego wyboru(…)).

Pełnomocnicy kierowców skarżących firmy transportowe, mają tendencję do traktowania tego „ryczałtu noclegowego” jako rodzaju dodatku „z góry” należnego kierowcy jeśli tylko nie posiada rachunku z hotelu. Interpretacja taka świadczy o całkowitym nie zrozumieniu tej problematyki. Pojęcie dodatku jest ściśle określone w Kodeksie Pracy (przykładowo przewidziany w art. 151 ze zn. 8 KP – dodatek za pracę w nocy) i „ryczałt noclegowy” nigdzie na gruncie prawa polskiego (o prawie wspólnotowym już w tym przypadku nie wspominając) nie jest określany jako dodatek czy też kwalifikowany w kontekście dodatku. Natomiast „ryczałt noclegowy” występuje w § 16 rozp. MPiPS z dnia 29 stycznia 2013 r w kontekście „zwrotu kosztów” poniesionych przez pracownika na nocleg.

Sprawę tą należy zamknąć stwierdzeniem oczywistym i nie do podważenia, że odbierając odpoczynek nocny w kabinie samochodu kierowca nie ponosi żadnych kosztów noclegu które należałoby mu zwrócić.

Ponieważ przepisy wspólnotowe i polskie tworzą wspólnie obowiązujący system prawny, dlatego przy stosowaniu prawa bezwzględnie konieczna jest stosowanie wykładni systemowej – oprócz rzecz jasna przeprowadzanej w pierwszej kolejności wykładni językowej.

Wykładnia systemowa ma na celu ustalenie jakie jest miejsce i znaczenie danego przepisu prawnego w stosunku do innych przepisów, czyli relacje ich wzajemnego powiązania i oddziaływania, a przede wszystkim ustalenie jakie jest miejsce danego aktu prawnego w hierarchii ważności i pierwszeństwa obowiązywania. Ten typ wykładni ma kluczowe znaczenie z uwagi na ogromną ilość przepisów tworzących system prawny. Bez prawidłowo przeprowadzonej wykładni systemowej (w tym także płynącej z zasady skutku pośredniego) nie można właściwie stosować obowiązujących przepisów.

 

Mecenas Andrzej Zoń,

Mariusz Miąsko Prezes Kancelarii Prawnej Viggen Sp.j.

 

Masz problem z roszczeniami kierowców z tytułu ryczałtów za nocleg?

Kancelaria Prawna Viggen skutecznie reprezentuje pracodawców w roszczeniach kierowców przed Sądami Pracy!

Nie czekaj i już dziś skontaktuj się z nami pod numerem telefonu:

606 589 800

lub pod adresem e-mail: pr@viggen.pl

 

Serdecznie zapraszamy Państwa do skorzystania z największej bazy profesjonalnych, unikatowych opracowań prawnych, którą znajdą Państwo pod adresem: Sklep561.pl

 

Niniejszy dokument podlega ochronie prawnej na mocy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (ustawa z dnia 4 lutego 1994 r., Dz. U. 06.90.631 z późn. zm.).

 

http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/191/40/Czy-za-odpoczynek-w-kabinie-nalezy-sie-ryczalt/

Nielegalnie ważone ciężarówki

ITD waży ciężarówki niezgodnie z instrukcją producenta, czyli… bezprawnie. Z dokumentów wynika, że waga nieautomatyczna służy jedynie do pomiaru nacisków kół i osi i nie posiada homologacji upoważniającej do dokonywania pomiarów masy całkowitej pojazdów.

Cieszy mnie, że po latach moich starań do sądu dotarła sprawa oczywista, iż aby była sankcja musi wcześniej istnieć legalne źródło prawa, na podstawie którego ustalono zasady pomiaru – komentuje Prezes Kancelarii Prawnej Viggen, Mariusz Miąsko.

Wyrok WSA potwierdza, iż inspekcja używa wag nieprzystosowanych do ważenia masy całkowitej pojazdu. W ubiegłym roku zauważyła to też Najwyższa Izba Kontroli. Zarówno NIK, jak i WSA stwierdziły, że wagami do ważenia osiowego można by sprawdzić masę całkowitą pojazdu, gdyby pod każdą osią była taka waga i byłyby połączone. WSA nie zauważył, że do wag statycznych nie wydano rozporządzenia określających procedurę ważenia. To istotne, gdyż bez niego nie można się odwołać od błędnie wykonanej procedury, której formalnie nie ma. A tak bywa np. gdy zważono samochód, który nie stał w linii prostej. Wtedy niektóre osie są przeciążone – dodaje.

7

http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/192/40/Nielegalnie-wazone-ciezarowki/

Rzeczposposlita pisze o karach nakładanych przez ITD za niewłaściwe wzory „urlopówek”

ITD wykorzystuje niezgodności pomiędzy polskimi, a unijnymi przepisami o czasie pracy. Niewłaściwe zaświadczenia o działalności kierowców, w których usunięto zostało sformułowanie „lub odpoczywał” stało się motywem do nakładania wysokich kar firmom transportowym i ich kierowcom.

Po wykreśleniu przez polskiego ustawodawcę zwrotu „lub odpoczywał” przepisy te stały się niezgodne z decyzją Komisji Europejskiej – komentuje Mariusz Miąsko, Prezes Kancelarii Prawnej Viggen.

A to wzór określony w decyzji KE jest obowiązujący – dodaje. Inspektorzy transportu drogowego sami nie zawsze wiedzą, czy stosować ustawę czy unijny wzór.

Karanie za niewłaściwy wzór wydaje się absurdalne, gdyż przepisy wyraźnie mówią, że sankcji domagać się można w przypadku nieokazania lub niewyposażeniu kierowcy w taki dokument.

5

http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/194/40/Rzeczposposlita-pisze-o-karach-nakladanych-przez-ITD-za-niewlasciwe-wzory-urlopowek/

W świetle prawa większe przeładowanie pojazdu okazuje się … opłacalne

Aby przejechać pojazdem nienormatywnym, po drogach które mają ustalone normy, należy sprecyzować wagę i uzyskać jedno z 7 odpowiednich zezwoleń. Za każde z nich trzeba zapłacić – im cięższe auto, tym wyższa stawka. Analogiczna sytuacja dotyczy kar – brak zezwolenia wyższej kategorii gwarantuje większe sankcje finansowe nakładane przez ITD. Istnieje jednak jeden, ciekawy wyjątek.

1500 zł zapłaci przewoźnik, który nie posiada zezwolenia kategorii pierwszej i drugiej. 5 tysięcy będzie winien ten, którego przeładowany pojazd powinien posiadać kategorię od trzeciej do szóstej. Dodatkowa sankcja, czyli 500 zł należy się za brak posiadania kategorii siódmej, jeśli nacisk jednej osi lub wymiary pojazdu nie przekraczają dopuszczalnych wartości o więcej niż 10%. Jeżeli przekraczają one o ponad 10%, ale nie więcej niż 20% kara może wynieść nawet 2 tys. zł.  Jeśli jednak okaże się, że pojazd powinien mieć zezwolenie siódmej (najwyższej) kategorii, kara może być niższa…

Niższa kara grozi, gdy pojazd ciężarowy zostanie tak załadowany, że nacisk pojedynczej osi na jezdnię wyniesie 11,8 tony, niż gdy ten nacisk wynosi 11,5 tony, a norma dla danej drogi wynosi 10 ton – mówi Prezes Kancelarii Viggen Mariusz Miąsko.

W pierwszym przypadku pojazd kwalifikuje się na zezwolenie kategorii siódmej, przy której kara za brak zezwolenia wynosi 2 tys. zł, w drugim zaś przypadku przewoźnik powinien mieć zezwolenie kategorii szóstej, za którego brak grozi kara 5 tys zł. – dodaje.  To paradoks, że zgodnie z przepisami za pojazd bardziej przeładowany grozi realnie niższa sankcja finansowa. A kwota jest dużo niższa, ponieważ w ten sposób przewoźnik oszczędza aż 3 tysiące złotych.

Sprzeczność obowiązujących uregulowań, polega zatem na tym, iż przepisy, które miały chronić polskie drogi i ograniczać ruch zbyt ciężkich pojazdów, niejako zachęcają przewoźników do większych przeładowań, pomimo tego, że stanowi to większe niebezpieczeństwo dla ruchu drogowego oraz jest to bardziej szkodliwe dla jakości polskich dróg.

6

http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/193/40/W-swietle-prawa-wieksze-przeladowanie-pojazdu-okazuje-sie-oplacalne/

Koniec z gigantycznymi kwotami odszkodowań


W związku z odnotowanym w ostatnim czasie szeregiem spraw dotyczących roszczeń przeciwko przewoźnikom z tytułu szkody powstałej w trakcie wykonywania przewozu, w trosce o interesy swoich klientów Kancelaria Prawna Viggen przedstawia podstawowe kryteria dotyczące możliwości dochodzenia odszkodowań. Ich wysokość jest ściśle określona przepisami prawa. 
Z miesiąca na miesiąc notuje się zwiększoną liczbę spraw, gdzie kwoty odszkodowania znacząco przewyższają faktyczną wartość szkody na przesyłce, jak również wartości samej przesyłki. W niemal wszystkich przypadkach, są to roszczenia nienależne, godzące w interesy przewoźnika. Zgodnie z unormowaniem zawartym w art. 80 prawa przewozowego wysokość odszkodowania za utratę lub ubytek przesyłki nie może przewyższać wartości, którą ustala się na podstawie (i w następującej kolejności):
1. ceny wskazanej w rachunku dostawcy lub sprzedawcy;
2. ceny wynikającej z cennika obowiązującego w dniu nadania przesyłki do przewozu;
3. wartości rzeczy tego samego rodzaju i gatunku w miejscu i czasie ich nadania.
W przypadku niemożności ustalenia wysokości odszkodowania w powyższy sposób, wysokość tę ustala rzeczoznawca. W razie utraty przesyłki z deklarowaną wartością będzie należało się odszkodowanie w wysokości deklarowanej, a w razie ubytku – w odpowiedniej części, chyba że przewoźnik udowodni, że wartość deklarowana przewyższa wartość ustaloną w sposób opisany powyżej. Przepis art. 80 prawa przewozowego ma charakter szczególny w stosunku do unormować zawartych w przepisach ogólnych kodeksu cywilnego. Dodatkowo przepis ten ma charakter przepisu bezwzględnie obowiązującego, co skutkuje brakiem możliwości odmiennego uregulowania umownego kwestii zasad odpowiedzialności, wysokości szkody oraz sposobu jej ustalenia. [Wysokość należnego odszkodowania może być ustalona wyłącznie na podstawie art. 80 i n. Prawa przewozowego i jakiekolwiek ograniczenia, które nie są przewidziane w tych przepisach, nie wywołują żadnych skutków prawnych.] T. Szanciło, Prawo przewozowe. Komentarz. Warszawa 2008. Z komentowanego przepisu wynika, że kryteria ustalania szkody muszą być zastosowane dokładnie w takiej kolejności, w jakiej zostały wymienione w tym artykule, dlatego też należy przyjąć, że ustalenie wysokości szkody przez rzeczoznawcę może mieć miejsce dopiero w sytuacji, kiedy nie można go ustalić za pomocą żadnego ze środków określonych w ust. 1 omawianego przepisu lub też gdy mamy do czynienia z zadeklarowaną wartością przesyłki. W sytuacji kiedy doszło do uszkodzenia przesyłki, zasadą jest, że odszkodowanie ustala się w wysokości odpowiadającej procentowemu zmniejszeniu się wartości. Wysokość takiego odszkodowania nie może jednak przewyższać kwoty odszkodowania przysługującego za:
1. utratę całej przesyłki (jeżeli doznała ona obniżenia wartości wskutek uszkodzenia)
2. ubytek tej części przesyłki, która doznała obniżenia wartości wskutek uszkodzenia.
Ustawodawca w art. 81 ust. 2 ustalił górną granicę wysokości odszkodowania w przypadku uszkodzenia przesyłki, która została uzależniona od okoliczności, czy uszkodzeniu uległa cała przesyłka, czy też tylko jej część. Niezależnie od odszkodowań określonych w art. 80 i 81 prawa przewozowego, przewoźnik ma obowiązek zwrócić uprawnionemu przewoźne oraz inne koszty związane z przewozem przesyłki w określonych w przepisach proporcjach. W razie utraty przesyłki, należności te muszą zostać pokryte w pełnej wysokości, w razie ubytku w odpowiedniej części, natomiast w razie jej uszkodzenia w wysokości odpowiadającej procentowi obniżenia wartości przesyłki wskutek uszkodzenia.
Powyższe należności nie mają charakteru odszkodowawczego i należy je traktować jako świadczenia nienależne. Roszczenia wynikające z art. 82 prawa przewozowego są niezależne od roszczeń odszkodowawczych z tytułu utraty, ubytku lub uszkodzenia przesyłki, a więc szkody w jej substancji. Jeżeli wskutek zwłoki w przewozie dojdzie do powstania innej szkody niż ta w przesyłce, przewoźnik zgodnie z art. 83 prawa przewozowego będzie zobowiązany do zapłacenia odszkodowania do wysokości podwójnej kwoty przewoźnego (równowartość dwukrotnej wysokości przewoźnego). Oznacza to, że wysokość takiego odszkodowania może być niższa od tej wartości, jednak nie może być wyższa. Jeżeli jednak wskutek zwłoki w przewozie powstała również poza powyższą szkoda w przesyłce, odszkodowanie ustalone według przepisów art. 81 przysługuje niezależnie od odszkodowania określonego w ust. 1 art. 83. Roszczenie z tytułu powstałej szkody jest roszczeniem niezależnym od odszkodowania należnego z tytułu szkody wywołanej zwłoką w przewozie. Przewidziane w ustawie ograniczenia wysokości odszkodowania nie mają zastosowania, jeżeli szkoda wynikła z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa przewoźnika.
Jeśli chodzi o kwestie wysokości odszkodowania za szkody spowodowane niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem polecenia zmiany umowy przewozu, zgodnie z unormowaniem zawartym w art. 80 prawa przewozowego, nie może ono przewyższać wysokości odszkodowania jakie przysługiwałoby w razie utraty przesyłki. Należy zaznaczyć, że są sytuacje, w których ograniczenie odpowiedzialności przewoźnika zawarte w ustawie nie będzie miało miejsca. Z literalnego brzmienia przepisu wynika, że ograniczenie zawarte w art. 86 prawa przewozowego odnosi się do wszelkich rodzajów odpowiedzialności przewoźnika określonych w ustawie. Komentowany przepis będzie miał zastosowanie w przypadku jeżeli szkoda powstała w wyniku działania lub zaniechania noszącego znamiona winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa przewoźnika lub osób, za pomocą których swoje zobowiązanie wykonuje albo którym wykonanie zobowiązania powierza (art. 474 KC). [Z winą umyślną mamy do czynienia, gdy przewoźnik chciał szkodę wywołać lub godził się na jej powstanie w wyniku swojego działania lub zaniechania. W praktyce transportowej jest to bardzo rzadko spotykany stopień winy przewoźnika, wynikający raczej z zaniechania niż celowego działania na szkodę klienta. Jako przykład można tu wskazać na spowodowanie wypadku przez kierowcę – pracownika przewoźnika, który to pracownik rozpoczął lub kontynuował przewóz będąc w stanie nietrzeźwym lub pod wpływem środków odurzających. Poza tym wykazanie tego stopnia winy może być wielokrotnie niemożliwe w postępowaniu sądowym.] (T. Szanciło, Prawo przewozowe. Komentarz. Warszawa 2008-Legalis)
Zdaniem SN (wyr. z 11.5.2005 r. (III CK 522/04, niepubl.), punktem wyjścia dla oceny stopnia zawinienia musi być art. 355 § 1 KC, dlatego też ocena zachowania, pod kątem rażącego niedbalstwa, musi zacząć się od oceny czy dane zachowanie może być ocenione jako zwykłe niedbalstwo w rozumieniu art. 355 § 1 KC. [Kryteria pozwalające uznać niedbalstwo za rażące nie mają waloru uniwersalnego, albowiem zawsze należy oceniać konkretny przypadek. Nie można na pewno zredukować tego pojęcia tylko do przypadków, w których sprawca przewidywał wystąpienie szkody. Zatem można przypisać rażące niedbalstwo w wypadku nieprzewidywania szkody jako skutku działania lub zaniechania ubezpieczającego, o ile doszło do przekroczenia elementarnych zasad staranności. Ocena, czy zasady takie przekroczono, musi być dokonywana zawsze w ramach konkretnego stanu faktycznego.] (T. Szanciło, Prawo przewozowe. Komentarz. Warszawa 2008-Legalis). Ocena zagadnienie rażącego niedbalstwa w odniesieniu do przewoźnika ma nieco inny charakter. Otóż ocena taka winna być dokonana z uwzględnieniem zawodowego charakteru takiej działalności i będzie ona miała zapewne charakter surowszy od ogólnie wymaganej. Zgodnie z treścią art. 86 prawa przewozowego, w sytuacjach kiedy działanie przewoźnika z którego szkoda wynikła ma charakter rażącego niedbalstwa lub też wynikło z winy umyślnej, uprawniony może żądać naprawienia szkody w pełnej wysokości. Odszkodowanie takie powinno zatem obejmować zarówno stratę rzeczywistą (damnum emergens), jak i utracone korzyści (lucrum cessans). W tym miejscu należy zwrócić uwagę na fakt, że zgodnie z uregulowaniem zawartym w art. 87 prawa przewozowego, kwoty wynikające ze wszystkich należności, odszkodowań i wyrównywania należności podlegają oprocentowaniu w wysokości ustawowej. Odsetki oblicza się w następujący sposób:
1. z tytułu niezapłaconych należności – od dnia, w którym należność powinna być zapłacona;
2. z innych tytułów – od dnia wniesienia reklamacji lub doręczenia wezwania do zapłaty.
Z uwagi na bezwzględnie obowiązujący charakter przepisów dotyczących odpowiedzialności przewoźnika, należy stwierdzić, że w przypadku roszczeń, o których mowa powyżej, brak jest możliwości umownego określenia wysokości odsetek należnych z tytułu niespełnienia zobowiązania finansowego i to niezależnie od tego, która ze stron stosunku przewozu jest stroną zobowiązaną do zapłaty. Jeżeli uważacie, że kwota roszczenia znacznie przewyższa faktyczną sumę szkody pomoc specjalisty okaże się nieodzowna.
Łukasz Medaj
Kierownik Działu zleceń zewnętrznych
502 189 290 biuro2@viggen.pl

http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/190/40/Koniec-z-gigantycznymi-kwotami-odszkodowan/