I. Wprowadzenie

W niektórych moich wystąpieniach medialnych, w których wskazywałem, że Polska w praktyce funkcjonuje jak państwo niewypłacalne, ponieważ nie jest w stanie z bieżących dochodów budżetowych pokrywać swoich zobowiązań ani nawet obsługiwać odsetek, pojawiły się głosy sprzeciwu. Część komentujących – za co dziękuję, bo stało się to impulsem do tej publikacji – twierdziła, że mowa o „bankructwie” Polski jest nieuzasadniona, ponieważ relacja długu do PKB nie przekracza konstytucyjnych progów.

Podobne opinie słyszałem również w rozmowach z przedstawicielami polityki i mediów.

Takie podejście pokazuje, jak głęboko niezrozumiana jest skala oraz mechanika zadłużenia państwa.

Dlatego przygotowałem tę publikację w możliwie prostym języku, aby wyjaśnić realne ryzyka wynikające z obecnego poziomu długu publicznego.

Tłumaczę w niej, na czym polega pozorna „bezpieczna” narracja oparta o PKB, dlaczego jest ona myląca oraz czemu struktura polskiego zadłużenia jest szczególnie niekorzystna.

Pokazuję także, dlaczego ten sam poziom długu może mieć zupełnie inne znaczenie w Polsce niż w krajach takich jak Niemcy, USA czy Japonia.

Wyjaśniam również, co faktycznie stoi za PKB i dlaczego jego źródła w obecnym modelu gospodarki nie dają realnej zdolności do spłaty zobowiązań państwa.

Celem publikacji jest zwiększenie świadomości obywateli w zakresie mechanizmu zadłużania państwa i jego konsekwencji.

Nie jest to tekst akademicki, dlatego uproszczenia i uogólnienia są świadome.

W przestrzeni publicznej często słyszymy, że „dług nie jest problemem, bo liczy się PKB”. Wskazuję, dlaczego takie podejście może być błędne i w wielu aspektach prowadzi do fałszywego poczucia bezpieczeństwa.


II. Rozwinięcie

1. Na czym polega i jak duże jest zadłużenie Polski?

Państwo nie zaciąga kredytu w klasycznym banku. Finansowanie odbywa się głównie poprzez emisję obligacji skarbowych. W praktyce oznacza to, że każdy nabywca takich papierów staje się wierzycielem państwa.

Obecnie dług publiczny Polski przekracza 2,2 biliona złotych, co stanowi wielokrotność rocznych dochodów budżetowych (ok. 647 mld zł).

W zależności od metodologii, zadłużenie wynosi ok. 3,1-krotność rocznych dochodów w ujęciu oficjalnym lub nawet 3,8-krotność według pełniejszych standardów unijnych.

Budżet państwa na poziomie ok. 918,9 mld zł nie ma pełnego pokrycia w realnych dochodach – różnica rzędu ok. 272 mld zł musi być finansowana długiem.

Oznacza to, że około 30% wydatków państwa pokrywane jest poprzez emisję zobowiązań.

W praktyce Polska funkcjonuje więc w modelu stałego finansowania deficytowego, a część kosztów – w tym odsetki – nie jest pokrywana z bieżących wpływów.


2. Dlaczego politycy uspokajają opinię publiczną?

W debacie publicznej pojawia się kilka powtarzanych argumentów:

a) Polska nie przekracza progu 60% PKB, co ma oznaczać bezpieczeństwo fiskalne – w praktyce jest to uproszczenie, które nie oddaje realnej struktury długu.

b) PKB rośnie, więc gospodarka „udźwignie” zadłużenie – jednak wzrost ten nie zawsze wynika z trwałych i stabilnych źródeł dochodu.

c) większość długu ma charakter wewnętrzny – czyli jest ulokowana w krajowych instytucjach – co formalnie jest prawdą, ale ekonomicznie nie eliminuje ryzyka.

d) zadłużanie się jest „normalne” i stosowane w innych państwach – co pomija fakt, że skala i struktura długu w różnych krajach ma zupełnie inne konsekwencje.

Często argumentuje się również, że kredyt jest narzędziem rozwoju. To prawda tylko wtedy, gdy finansuje realny wzrost przyszłych dochodów państwa. W przeciwnym razie staje się jedynie przesunięciem problemu w czasie.


3. PKB a dług – gdzie pojawia się zniekształcenie obrazu?

Wskaźnik długu do PKB porównuje zobowiązania państwa do wartości całej gospodarki.

W uproszczeniu traktuje się PKB jako odpowiednik rocznego „dochodu” kraju. Jednak w rzeczywistości PKB nie jest realnym budżetem państwa ani jego dostępem do gotówki.

To jedynie statystyczny opis wartości wytworzonych dóbr i usług.

Z tego powodu relacja dług/PKB może tworzyć złudzenie bezpieczeństwa, mimo że państwo nie dysponuje bezpośrednio środkami odpowiadającymi tej wartości.


4. Jak ocenia się ryzyko zadłużenia państw?

Na rynkach finansowych nie istnieje jeden twardy próg bankructwa – kluczowe znaczenie ma zaufanie inwestorów i koszt obsługi długu.

Przyjmuje się jednak orientacyjne poziomy:

  • poniżej 30% PKB – niski poziom zadłużenia
  • 30–60% PKB – poziom umiarkowany
  • 60–90% PKB – poziom podwyższonego ryzyka
  • 90–100% PKB i więcej – strefa ryzyka strukturalnego
  • powyżej 150% PKB – poziom krytyczny lub specyficzny

W tym ujęciu Polska formalnie mieści się jeszcze w bezpieczniejszych widełkach, jednak ten obraz może być mylący, jeśli nie uwzględnia się realnej struktury długu i źródeł finansowania gospodarki.

Już pojawia się pytanie, dlaczego kolejne rządy nie pokazują pełnego obrazu PKB, tylko opierają się na danych oficjalnych.

Odpowiem wprost.

Po pierwsze, każdy rząd działa w logice kadencji. Liczy się pokazanie efektów w ciągu 4 lat, a nie realna kondycja państwa w perspektywie dekad. W dodatku większość społeczeństwa – podobnie jak część mediów – nie analizuje mechanizmów PKB i długu, co pozwala utrzymywać uproszczoną narrację.

Po drugie, ujawnienie bardziej realistycznego obrazu PKB oznaczałoby natychmiastowy spadek wiarygodności kraju w oczach rynków finansowych i agencji ratingowych. To z kolei przełożyłoby się na wzrost kosztów obsługi długu – czyli droższe obligacje i wyższe oprocentowanie, potencjalnie nawet rzędu 7–8%.

Dlatego bardziej „opłaca się” utrzymywać oficjalną narrację stabilności niż ryzykować wzrost kosztów finansowania państwa. W praktyce tworzy to obraz, w którym „nie ma problemu”, mimo że poziom zadłużenia systematycznie rośnie.


5. Jak rynki kapitałowe oceniają zadłużenie państw?

Na rynkach finansowych nie funkcjonuje jeden sztywny próg niewypłacalności. Kluczowe znaczenie ma zaufanie inwestorów oraz realny koszt obsługi długu.

W praktyce analizuje się kilka podstawowych czynników:

1. Tempo wzrostu PKB
Państwo może mieć relatywnie wysoki poziom długu, ale jeśli gospodarka rośnie szybciej niż zadłużenie, sytuacja pozostaje względnie stabilna. Odwrotnie – nawet niższy dług przy recesji może oznaczać większe ryzyko.

2. Struktura wierzycieli
Jeżeli dług znajduje się głównie w rękach krajowych instytucji i jest denominowany w walucie krajowej, ryzyko gwałtownego kryzysu jest mniejsze (jak w przypadku Japonii). Natomiast udział długu zagranicznego i walutowego zwiększa podatność na wahania kursów i odpływ kapitału – co w przypadku Polski ma istotne znaczenie.

3. Koszt obsługi długu
Najważniejszym parametrem jest wysokość odsetek, jakie państwo płaci każdego roku. Kraje o wysokim zaufaniu rynków finansują się taniej – dlatego Niemcy mogą obsługiwać dług przy niższych kosztach niż państwa o słabszym ratingu, nawet jeśli nominalnie poziom zadłużenia jest podobny.

Z tego wynikają istotne konsekwencje:

a) Polska płaci wyższe koszty obsługi obligacji niż państwa o wyższym ratingu
b) część zadłużenia jest narażona na ryzyko kursowe (EUR/USD)
c) roczne obciążenie odsetkowe jest relatywnie wysokie
d) struktura długu (wewnętrzny vs zewnętrzny) jest mniej korzystna
e) część nowych emisji służy refinansowaniu wcześniejszych zobowiązań

W efekcie ten sam poziom procentowy długu nie oznacza tego samego poziomu bezpieczeństwa w różnych krajach.


6. Konstytucyjny „limit bezpieczeństwa” – pozór czy realna bariera?

W debacie publicznej często podkreśla się, że Polska pozostaje bezpieczna, ponieważ nie przekroczyła progu 60% PKB zapisanego w Konstytucji RP (art. 216 ust. 5). Dodatkowo istnieją progi ostrożnościowe w ustawie o finansach publicznych, które uruchamiają automatyczne mechanizmy korekcyjne.

Pytanie jednak brzmi: co tak naprawdę mierzy ten wskaźnik i czy rzeczywiście chroni przed kryzysem?

Aby to ocenić, należy spojrzeć szerzej:

a) jak szybko rośnie dług publiczny
b) jaka jest struktura PKB
c) jaka jest sytuacja rynku pracy
d) jak wygląda struktura zadłużenia (krajowa vs zagraniczna)
e) jakie są realne źródła tworzenia PKB

Dopiero połączenie tych elementów daje rzeczywisty obraz ryzyka.


7. Dynamika narastania długu

W ujęciu nominalnym wzrost zadłużenia jest bardzo dynamiczny – dług Skarbu Państwa przekroczył już poziom 2,1 biliona złotych.

W analizach stosuje się dwie główne miary:

  • PDP (krajowa) – ok. 50,6% PKB, formalnie poniżej konstytucyjnego limitu
  • EDP (unijna) – szersza definicja, obejmująca m.in. fundusze pozabudżetowe, gdzie poziom przekracza już ok. 61,6% PKB

W zależności od przyjętej metodologii obraz sytuacji znacząco się różni.

Jednocześnie kluczowe znaczenie ma tempo przyrostu długu. Deficyt sektora finansów publicznych na poziomie ponad 6% PKB przy wzroście gospodarczym ok. 3,2% oznacza, że zadłużenie rośnie szybciej niż gospodarka.

To sprawia, że Polska znajduje się w grupie państw o jednej z najwyższych dynamik zadłużania w Unii Europejskiej, co zostało już odnotowane w analizach instytucji europejskich jako czynnik ryzyka na kolejne lata.

8. Struktura polskiego długu – dlaczego obraz bywa mylący

Często wskazuje się, że polski dług jest „bezpieczny”, bo w dużej części znajduje się w kraju – a około 80% ma być nominowane w złotówkach. W narracji publicznej podkreśla się też, że większość wierzycieli to polskie banki, instytucje finansowe i obywatele, co ma stabilizować sytuację i chronić przed odpływem kapitału.

Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona.

Formalny podział na „krajowych” i „zagranicznych” wierzycieli opiera się głównie na miejscu rejestracji instytucji, a nie na faktycznej kontroli kapitału. W efekcie do koszyka „krajowego” trafiają także banki o zagranicznych właścicielach (np. Santander, ING czy inne grupy międzynarodowe działające w Polsce).

W praktyce struktura wierzycieli wygląda więc inaczej, niż sugerują uproszczone komunikaty. Po przeliczeniu według realnego pochodzenia kapitału, udział zagranicznego wpływu na polski dług jest istotnie większy niż w oficjalnych zestawieniach.

To właśnie ten sposób klasyfikacji tworzy złudzenie większego bezpieczeństwa i „samofinansowania” gospodarki, niż ma to miejsce w rzeczywistości.


9. Co to oznacza w praktyce

W ujęciu ekonomicznym faktyczne uzależnienie Polski od kapitału zagranicznego jest większe, niż wynika z oficjalnych statystyk – o około jedną trzecią.

W praktyce oznacza to, że znacząca część finansowania państwa zależy od decyzji globalnych instytucji finansowych. W sytuacji kryzysowej mogą one ograniczać ekspozycję na rynki wschodzące, co bezpośrednio wpływałoby na koszty finansowania długu w Polsce.

Dodatkowo rosnące koszty obsługi zadłużenia sprawiają, że coraz większa część budżetu nie trafia na inwestycje czy usługi publiczne, lecz na odsetki.

Zależność ta staje się szczególnie istotna w warunkach spowolnienia gospodarczego i słabszej dynamiki rynku pracy, który jest głównym źródłem wpływów podatkowych.


10. Główne obszary ryzyka

Z perspektywy finansów publicznych można wskazać trzy kluczowe napięcia:

a) koszt obsługi długu – wysokie stopy procentowe powodują, że rosną wydatki na odsetki, ograniczając przestrzeń budżetową;

b) rynek pracy i demografia – spowolnienie zatrudnienia i starzenie się społeczeństwa zmniejszają bazę podatkową, co utrudnia stabilizację relacji długu do PKB;

c) nadzór fiskalny UE (EDP) – przekroczenie progów deficytu oznacza presję na ograniczenie wydatków lub podniesienie podatków w kolejnych latach.

W połączeniu z szybkim przyrostem zadłużenia oznacza to, że Polska porusza się w coraz węższym marginesie fiskalnym.


11. Dlaczego dług rośnie i gdzie leży istota problemu

Z punktu widzenia ekonomicznego należy rozróżnić „dobry” i „zły” dług – nie według jego istnienia, lecz według tego, czy generuje przyszły zwrot.

Dług inwestycyjny może wspierać rozwój gospodarki, natomiast dług konsumpcyjny jedynie przesuwa ciężar finansowy w czasie.

W ostatnich latach wzrost zadłużenia wynikał z trzech głównych czynników:

a) pandemia i tarcze antykryzysowe – masowe wsparcie gospodarki finansowane długiem;

b) kryzys energetyczny i inflacyjny – kosztowne działania osłonowe dla gospodarstw domowych i firm;

c) zbrojenia i geopolityka – gwałtowny wzrost wydatków obronnych finansowanych kredytem.

Jednocześnie strukturalnym problemem pozostaje fakt, że państwo nie jest w stanie sfinansować wszystkich swoich zobowiązań wyłącznie z bieżących dochodów.

W efekcie różnica między wydatkami a przychodami jest systemowo pokrywana emisją długu.

Polska jako mechanizm państwowy znalazła się w wyjątkowo napiętej sytuacji, w której tempo wzrostu zadłużenia – w warunkach normalnej oceny ekonomicznej – należałoby uznać za skrajnie nieodpowiedzialne. Jednocześnie trzeba podkreślić, że nie mówimy jeszcze o scenariuszu katastrofalnym, ponieważ gospodarka wciąż generuje realny produkt, czyli PKB. To oznacza, że państwo nadal ma podstawę, na której może budować swoją zdolność kredytową.

Problem polega jednak na tym, że przestaliśmy funkcjonować w warunkach komfortu fiskalnego. Skala zobowiązań oraz koszt ich obsługi sprawiają, że państwo operuje na bardzo wysokim poziomie zadłużeniowego „debetu”. Jeśli w najbliższych latach nie nastąpi wyraźne obniżenie kosztów obsługi długu, a jednocześnie rynek pracy będzie dalej tracił dynamikę, Polska wejdzie w fazę wymuszonej konsolidacji fiskalnej – czyli bolesnego ograniczania wydatków lub podnoszenia obciążeń.

W tym kontekście warto prześledzić, na co w praktyce kierowane były środki z długu w ostatnich dwóch latach. Obraz ten pokazuje rzeczywisty ciężar finansowy, jaki został przeniesiony na przyszłe lata.


Główne obszary wykorzystania środków z długu

a) Obsługa długu publicznego (odsetki)
Najbardziej nieproduktywna część wydatków. W warunkach niskich stóp procentowych koszt ten wynosił ok. 30 mld zł rocznie. Obecnie przekracza 70–80 mld zł. Oznacza to, że znacząca część nowo zaciąganych zobowiązań nie finansuje rozwoju, lecz trafia do instytucji finansowych jako wynagrodzenie za wcześniejsze pożyczki.

b) System socjalny i emerytalny
Strukturalny deficyt systemu emerytalnego powoduje konieczność stałego dosypywania środków z budżetu państwa. Dotyczy to zarówno dopłat do FUS i KRUS, jak i dodatkowych świadczeń, takich jak 13. i 14. emerytura. Do tego dochodzą programy rodzinne i osłonowe, które – choć społecznie uzasadnione – w warunkach deficytu są finansowane długiem.

c) Koszty sektora publicznego
W ostatnich latach nastąpił skokowy wzrost wynagrodzeń w budżetówce. Podwyżki dla nauczycieli, służb mundurowych i administracji publicznej, a także wzrost płacy minimalnej, automatycznie podniosły koszty funkcjonowania całego aparatu państwa. Skutkiem jest trwałe zwiększenie wydatków sztywnych.

d) System ochrony zdrowia (NFZ)
Niedobory finansowe wynikają zarówno ze spowolnienia wzrostu składek, jak i rosnących kosztów świadczeń. W efekcie budżet państwa musi regularnie zasilać system ochrony zdrowia dodatkowymi środkami, co w praktyce oznacza finansowanie deficytu zdrowotnego długiem.

e) Inwestycje infrastrukturalne i wsparcie energetyczne
Ostatnie lata to jednoczesne finansowanie dużych projektów infrastrukturalnych oraz kosztownych mechanizmów stabilizujących ceny energii. Do tego dochodzą nakłady na transformację energetyczną i modernizację państwa, w tym projekty strategiczne.


12. Problem narastających odsetek

Kluczowym zjawiskiem jest fakt, że Polska nie spłaca kapitału długu – jedynie go rolouje. W konsekwencji głównym realnym kosztem stają się odsetki.

Przy obecnym poziomie zadłużenia oznacza to, że około 1/5 rocznego budżetu może być bezpośrednio lub pośrednio związane z obsługą długu. To pieniądze, które nie trafiają ani na inwestycje, ani na usługi publiczne, lecz stanowią koszt wcześniejszych decyzji finansowych.

W praktyce nie jest to klasyczne ryzyko bankructwa, w którym wierzyciele żądają natychmiastowej spłaty całości zobowiązań. Jest to raczej proces stopniowego ograniczania przestrzeni fiskalnej państwa.

Państwo może funkcjonować w takim modelu przez długi czas, ale rosnący udział kosztów obsługi długu w budżecie oznacza systematyczne wypieranie innych wydatków.


13. Ograniczenia wskaźnika PKB

W tym miejscu ujawnia się fundamentalny problem konstrukcyjny współczesnej analizy zadłużenia.

PKB nie jest zasobem pieniężnym państwa. Jest statystycznym opisem aktywności gospodarczej, do której rząd nie ma bezpośredniego dostępu.

Rząd dysponuje wyłącznie dochodami podatkowymi oraz majątkiem publicznym. Nie może wykorzystać wartości PKB jako realnego środka spłaty zobowiązań.

Dlatego relacja długu do PKB jest w istocie konstruktem pośrednim – wskaźnikiem potencjału gospodarki, a nie jej rzeczywistej płynności finansowej.

Z punktu widzenia inwestorów PKB pełni funkcję uproszczonej miary „zdolności podatkowej” państwa. Zakłada się, że im większa gospodarka, tym większa baza do ewentualnego zwiększenia obciążeń fiskalnych w przyszłości.

Jednak to założenie ma swoje ograniczenia.


Granice systemu podatkowego

W praktyce istnieje granica możliwości zwiększania obciążeń fiskalnych, wynikająca z reakcji gospodarki. Zbyt wysokie podatki prowadzą do:

  • ucieczki kapitału,
  • wzrostu szarej strefy,
  • spadku aktywności inwestycyjnej,
  • ograniczenia dynamiki wzrostu gospodarczego.

Oznacza to, że PKB nie może być traktowane jako nieskończony bufor bezpieczeństwa dla rosnącego długu.


Alternatywne spojrzenie na zdolność kredytową państwa

Z perspektywy analitycznej bardziej adekwatnym miernikiem byłaby kondycja realnego sektora wytwórczego, czyli przedsiębiorstw i rynku pracy – to one generują większość wartości dodanej w gospodarce.

W tym ujęciu państwa oparte na surowcach (np. rentierzy zasobów naturalnych) mają inny profil ryzyka niż gospodarki w pełni zależne od aktywności sektora prywatnego.

Polska należy do tej drugiej grupy – co oznacza, że stabilność finansów publicznych jest bezpośrednio powiązana z kondycją przedsiębiorstw.


Dodatkowy sygnał ostrzegawczy

Istotnym wskaźnikiem strukturalnym jest również skala zmian w liczbie aktywnych firm. W ostatnich okresach obserwowany jest wzrost liczby zawieszeń i likwidacji działalności gospodarczej.

Jeżeli jednocześnie:

  • dług rośnie,
  • a baza podatkowa się kurczy,

to klasyczny wskaźnik „dług do PKB” traci zdolność rzetelnego opisu rzeczywistości.

14. Ryzyko zmiany wartości zadłużenia w obcych walutach oraz pętla odsetkowa wynikająca z rolowania długu

Na koniec pozostaje kwestia ustalenia, jaką realnie wartość ma do spłaty państwo polskie.

Odpowiedź brzmi – w zasadzie nie jest to wartość stała i jednoznaczna.

Należy rozdzielić dwa kluczowe zagadnienia:
a) wahania kursów walut (wpływ na wartość długu),
b) zmiany oprocentowania (koszt obsługi długu).

Kluczowe pytanie brzmi: czy całkowita wartość zobowiązań może nagle wzrosnąć w wyniku kursów walut lub zmian stóp procentowych?

W przypadku długu w walutach obcych – tak, ale tylko w tej części, która została zaciągnięta bezpośrednio w tych walutach.

Trzeba rozróżnić dwie sytuacje.

Sytuacja A: zagraniczny inwestor kupuje polskie obligacje w złotówkach (PLN).
Jeżeli np. fundusz zagraniczny nabywa obligacje za 10 miliardów złotych, to zobowiązanie państwa wynosi dokładnie 10 miliardów PLN.

Jeśli w sytuacji kryzysowej złoty traci na wartości, to dla Polski wartość długu się nie zmienia. Nadal wynosi 10 miliardów złotych. Ryzyko kursowe ponosi inwestor zagraniczny.

Sytuacja B: Polska emituje obligacje bezpośrednio w walutach obcych (EUR, USD, JPY).
W tym przypadku ryzyko kursowe spoczywa już na państwie.

Przykład: obligacje o wartości 100 miliardów euro.
Przy kursie 4,30 PLN/EUR dług wynosi 430 miliardów złotych.
Jeśli w kryzysie euro wzrasta do 5,00 PLN, ten sam dług automatycznie rośnie do 500 miliardów złotych – bez zaciągania nowego zobowiązania.

Oznacza to, że w skrajnym scenariuszu sam efekt kursowy może zwiększyć wartość długu o dziesiątki miliardów złotych.


Jeśli chodzi o odsetki, należy rozróżnić obligacje już wyemitowane oraz nowe emisje.

W przypadku obligacji już sprzedanych oprocentowanie jest stałe. Jeśli Polska sprzedała obligacje z kuponem 6% na 10 lat, to niezależnie od sytuacji rynkowej płaci 6% przez cały okres trwania emisji.

Natomiast w przypadku nowych emisji sytuacja wygląda inaczej – koszt finansowania może się znacząco zmienić.

W systemie rolowania długu państwo spłaca stare zobowiązania poprzez emisję nowych obligacji. Jeżeli w momencie rolowania rynek uznaje kraj za bardziej ryzykowny, nowe obligacje mogą być oprocentowane znacznie wyżej – np. zamiast 3% nawet 9–10%.

To oznacza, że koszt obsługi tego samego długu może się wielokrotnie zwiększyć w krótkim czasie.

Obecnie Polska przeznacza ok. 18–20 miliardów zł rocznie na obsługę długu. W scenariuszu podwyższonego ryzyka kwota ta mogłaby wzrosnąć do 60 miliardów zł, a łączny koszt odsetek nawet do poziomu około 140 miliardów zł rocznie, czyli blisko 1/5 budżetu państwa.

Właśnie dlatego ekonomiści zwracają uwagę, że w warunkach stabilnych rolowanie długu jest względnie bezpieczne, natomiast w warunkach kryzysowych staje się mechanizmem gwałtownego wzrostu kosztów finansowych państwa.


15. Falsyfikacja argumentu “nowoczesnego państwa” jako przejawu maskowania dysfunkcji zarządzania państwem

W tym miejscu należy zakwestionować często powtarzaną tezę, że „nowoczesne państwo musi mieć dług”. W rzeczywistości nie jest to argument ekonomiczny, lecz uproszczona narracja legitymizująca systemowe zadłużenie państw.

Dług publiczny nie jest wartością samą w sobie. Jest dowodem na strukturalną zależność systemu od finansowania zewnętrznego.

Źródłem tego modelu jest system pieniądza fiducjarnego, który w pełni ukształtował się po 1971 roku, kiedy USA odeszły od powiązania dolara ze złotem. Od tego momentu pieniądz w praktyce stał się wytwarzany poprzez dług.

System ten funkcjonuje według trzech mechanizmów:

Presja polityczna: wyborcy oczekują świadczeń i usług publicznych przy jednoczesnym niechętnym podejściu do podatków.
Mechanizm wyborczy: politycy finansują wydatki poprzez zadłużenie, aby utrzymać poparcie.
Normalizacja systemowa: ponieważ wszystkie państwa rozwinięte działają podobnie, zadłużenie zostało uznane za standard.

W praktyce oznacza to przenoszenie kosztów obecnej konsumpcji na przyszłe pokolenia poprzez mechanizm rolowania długu.

W systemie prywatnym taka struktura finansowa zostałaby uznana za niewypłacalność. W systemie państwowym funkcjonuje jako „normalność”.

Porównywanie długu do PKB dodatkowo maskuje skalę problemu, ponieważ relacja procentowa obniża percepcję rzeczywistej wielkości zobowiązań.

W efekcie system działa dopóki istnieje zaufanie uczestników rynku finansowego. Utrata tego zaufania prowadzi do gwałtownego wzrostu kosztu finansowania i destabilizacji całego mechanizmu.


16. Analiza zagrożenia z tytułu „masy” długu oraz wartości odsetek

W ciągu ostatnich 15 lat oprocentowanie polskiego długu publicznego przeszło pełny cykl zmian.

W 2011 roku rentowność obligacji 10-letnich wynosiła około 6,0–6,3%, co było efektem ostrożności inwestorów po globalnym kryzysie finansowym i kryzysie zadłużeniowym w strefie euro.

W latach 2020–2021 nastąpił historyczny spadek kosztu finansowania do poziomu około 1,2–1,5%, w wyniku globalnej polityki niskich stóp procentowych.

W 2022 roku, w warunkach kryzysu geopolitycznego i inflacyjnego, rentowności wzrosły nawet do około 9%.

W 2026 roku ustabilizowały się na poziomie około 5,6–5,9%.

Pozornie oznacza to powrót do poziomów zbliżonych do historycznych. W rzeczywistości sytuacja jest znacznie trudniejsza niż w 2011 roku.

Decydującym czynnikiem nie jest bowiem sama stopa procentowa, lecz skala zadłużenia, od której jest ona naliczana.

W 2011 roku dług wynosił około 770 miliardów złotych. Obecnie przekracza 2,1 biliona złotych. Oznacza to, że nawet przy podobnym oprocentowaniu koszt obsługi długu wzrósł wielokrotnie.

W efekcie roczne wydatki na odsetki sięgają obecnie około 70–80 miliardów złotych, co stanowi istotne obciążenie budżetu państwa.

To fundamentalna zmiana jakościowa: nie zmienił się dramatycznie procent, ale zmieniła się baza, od której ten procent jest liczony.

Przygotował

Prof SGMK, dr Mariusz Miąsko

Prezes Kancelarii Prawnej Viggen sp.j.