Od dłuższego czasu, zajmując się problematyką prawną funkcjonowania strzelnic oraz reprezentując klientów w postępowaniach administracyjnych, obserwuję zjawisko, które budzi mój coraz większy niepokój. Organy administracji publicznej, zobowiązane do działania na podstawie i w granicach prawa, niejednokrotnie mają trudności z prawidłowym ustaleniem, jakie przepisy powinny zastosować, jaki jest rzeczywisty przedmiot prowadzonego postępowania i gdzie kończą się ich ustawowe kompetencje.
Co szczególnie niepokojące, problem ten nie ogranicza się wyłącznie do organów pierwszej instancji. Wątpliwości dotyczące jakości stosowania prawa pojawiają się również na poziomie organów odwoławczych, których podstawowym zadaniem jest kontrola prawidłowości wydawanych rozstrzygnięć.
Jedna z analizowanych przeze mnie spraw stanowi wyjątkowo wymowny przykład tego zjawiska. Organ pierwszej instancji odmówił zatwierdzenia regulaminu cywilnej strzelnicy otwartej. Organ odwoławczy uchylił tę decyzję, jednak w uzasadnieniu sięgnął między innymi do przepisów określających warunki techniczne dla wojskowych strzelnic garnizonowych.
Powstaje zatem pytanie, które uważam za fundamentalne: czy obywatel ma obowiązek ponosić konsekwencje tego, że administracja publiczna nie potrafi w sposób jednoznaczny ustalić właściwych podstaw prawnych rozpoznawanej sprawy?
W mojej ocenie odpowiedź powinna być oczywista. Nie. Tymczasem praktyka pokazuje, że właśnie z takimi sytuacjami coraz częściej muszą mierzyć się osoby planujące utworzenie lub prowadzące strzelnice.
Podstawę prawną zatwierdzania regulaminów strzelnic stanowi art. 47 ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji. Przepis ten przyznaje właściwemu wójtowi, burmistrzowi albo prezydentowi miasta kompetencję do zatwierdzenia regulaminu strzelnicy w drodze decyzji administracyjnej. Jednocześnie art. 46 ustawy określa wymagania dotyczące lokalizacji, budowy i organizacji strzelnic, a także wskazuje, że szczegółowe zasady zachowania bezpieczeństwa określa regulamin.
Wydawałoby się, że tak określony przedmiot postępowania powinien pozwalać organom na prawidłowe ustalenie zakresu podejmowanych czynności. W praktyce sytuacja okazuje się znacznie bardziej skomplikowana.
W postępowaniach dotyczących zatwierdzania regulaminów strzelnic coraz częściej obserwuję koncentrację organów na zagadnieniach właściwych dla innych procedur administracyjnych. Pojawiają się żądania przedstawiania dokumentów budowlanych, rozważania dotyczące kwalifikacji poszczególnych elementów infrastruktury czy próby oceny legalności wykonanych prac.
Nie twierdzę, że kwestie te nigdy nie mają znaczenia. Przeciwnie, obowiązki wynikające z prawa budowlanego muszą być respektowane wszędzie tam, gdzie rzeczywiście znajdują zastosowanie.
Nie można jednak utożsamiać każdego postępowania dotyczącego strzelnicy z postępowaniem budowlanym ani zakładać, że wszystkie strzelnice otwarte podlegają identycznym wymaganiom.
Problem zaczyna się wówczas, gdy organ nie potrafi dostatecznie wyjaśnić, dlaczego określony przepis znajduje zastosowanie do konkretnego stanu faktycznego, a mimo to uzależnia od jego spełnienia wydanie korzystnego rozstrzygnięcia.
Administracja publiczna nie może funkcjonować na zasadzie domniemania obowiązków obywatela. Każde wymaganie powinno mieć konkretną podstawę prawną, a jego zastosowanie musi zostać należycie uzasadnione.
Szczególnie krytycznie oceniam przypadki, w których organy administracji odwołują się do regulacji prawnych przeznaczonych dla odmiennych kategorii obiektów, nie wyjaśniając należycie podstaw takiego działania.
W jednej z analizowanych przeze mnie decyzji organ odwoławczy przywołał rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej z dnia 4 października 2001 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać strzelnice garnizonowe oraz ich usytuowanie. Przypomnę, że rozporządzenie to dotyczy określonej kategorii strzelnic wojskowych. Nie stanowi ono ogólnego aktu prawnego regulującego wymagania techniczne dla wszystkich cywilnych strzelnic otwartych.
Tymczasem w uzasadnieniu decyzji dotyczącej strzelnicy cywilnej organ nie tylko przywołał parametry strzelnicy garnizonowej, ale również wskazał na brak możliwości oceny zgodności wniosku z przepisami tego rozporządzenia. Wątpliwości budzi nie samo przywołanie określonych rozwiązań technicznych, lecz sposób, w jaki organ wykorzystuje regulację dotyczącą strzelnic garnizonowych przy ocenie przedsięwzięcia cywilnego, bez dostatecznego wyjaśnienia podstaw prawnych i granic takiego odniesienia.
Uważam takie rozumowanie za wyjątkowo niepokojące.
Oczywiście organ może odwoływać się do określonych rozwiązań technicznych w celach porównawczych. Nie oznacza to jednak, że przepisy regulujące jeden rodzaj obiektów mogą być automatycznie traktowane jako wymagania prawne wobec zupełnie innej kategorii strzelnic.
Jeżeli organ administracji powołuje się na określone rozporządzenie, powinien przede wszystkim wiedzieć, kogo ono dotyczy, jaki jest jego zakres przedmiotowy i czy rzeczywiście znajduje zastosowanie w rozpoznawanej sprawie. Nie jest to zagadnienie wymagające szczególnie nowatorskiej wykładni prawa. Jest to jedna z podstawowych zasad prawidłowego stosowania przepisów. Właśnie dlatego uważam, że tego rodzaju argumentacja stanowi poważny sygnał ostrzegawczy dotyczący poziomu merytorycznego rozstrzygnięć administracyjnych.
Od organów drugiej instancji należy wymagać szczególnej staranności. To one powinny eliminować nieprawidłowości, a nie wprowadzać do postępowań kolejne wątpliwości dotyczące podstaw prawnych stawianych wymagań.
Kolejnym problemem jest sposób, w jaki administracja podchodzi do kwalifikacji prawnej strzelnic otwartych.
W debacie dotyczącej tych obiektów często pojawia się uproszczenie polegające na utożsamianiu strzelnicy otwartej z budowlą ziemną, bez należytego uwzględnienia rzeczywistego charakteru konkretnego przedsięwzięcia. Tymczasem strzelnice otwarte mogą różnić się sposobem organizacji, zagospodarowaniem terenu, zastosowanymi rozwiązaniami oraz zakresem wykonanych robót.
Nie każda sytuacja faktyczna jest identyczna. Nie każda ingerencja w teren musi mieć taki sam charakter prawny. Nie każde przedsięwzięcie wymaga również przeprowadzenia identycznej procedury administracyjnej.
Znam orzecznictwo sądów administracyjnych, w którym wskazuje się na konieczność uwzględniania kwestii legalności lokalizacji, budowy czy użytkowania strzelnic w postępowaniach dotyczących zatwierdzania regulaminów. Dostrzegam jednak również konieczność zachowania granic kompetencji poszczególnych organów oraz indywidualnego rozpatrywania każdego stanu faktycznego.
Nie sposób zaakceptować praktyki, w której ogólne odwołanie do prawa budowlanego zastępuje szczegółową analizę rzeczywistych obowiązków prawnych.
Bezpieczeństwo strzelnic jest bezdyskusyjnie istotne. Nie może jednak stanowić uniwersalnego uzasadnienia dla każdego żądania administracyjnego, niezależnie od jego podstawy prawnej. Państwo prawa wymaga nie tylko ochrony bezpieczeństwa publicznego, lecz także respektowania zasady legalizmu, proporcjonalności i prawidłowego rozgraniczenia kompetencji.
Nie mniej istotne pozostają zasady wynikające z Kodeksu postępowania administracyjnego.
Art. 6 k.p.a. zobowiązuje organy do działania na podstawie przepisów prawa. Art. 7 nakłada obowiązek podejmowania czynności niezbędnych do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego, natomiast art. 8 wymaga prowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie jego uczestników do władzy publicznej.
Szczególnego znaczenia nabiera również konieczność respektowania zasad wykładni prawa administracyjnego, w tym wynikającej z art. 7a k.p.a. zasady rozstrzygania niedających się usunąć wątpliwości co do treści normy prawnej na korzyść strony, o ile spełnione zostały przesłanki zastosowania tego przepisu. Niezależnie od zakresu jego zastosowania w konkretnym postępowaniu organy administracji pozostają zobowiązane do działania na podstawie prawa, należytego uzasadniania swoich rozstrzygnięć oraz budowania zaufania obywateli do władzy publicznej.
W mojej ocenie jednym z najpoważniejszych problemów współczesnej praktyki administracyjnej jest coraz częstsze traktowanie obywatela jako podmiotu zobowiązanego do wykazywania, dlaczego określone żądanie urzędu nie znajduje podstawy prawnej.
Tymczasem powinno być dokładnie odwrotnie.
To organ administracji publicznej ma obowiązek wykazać, na jakiej podstawie działa i dlaczego określone wymaganie znajduje zastosowanie. Nie obywatel ma udowadniać, że urząd nie może żądać wszystkiego, co uzna za stosowne.
Zasada legalizmu nie jest deklaracją o charakterze wyłącznie ustrojowym. Jest podstawowym ograniczeniem władzy publicznej i gwarancją ochrony praw jednostki.
Uchylenie decyzji nie zawsze oznacza koniec problemu
W praktyce postępowań administracyjnych szczególnie dotkliwe okazują się konsekwencje decyzji kasacyjnych, na podstawie których sprawa wraca do organu pierwszej instancji.
Uchylenie decyzji odmownej może być istotnym rezultatem kontroli instancyjnej. Nie zawsze jednak prowadzi do zakończenia postępowania. Dla obywatela oznacza to dalszą niepewność, konieczność oczekiwania na kolejne czynności administracyjne oraz ryzyko ponownego wystąpienia sporów interpretacyjnych.
W sprawach dotyczących działalności gospodarczej lub planowanych przedsięwzięć czas ma szczególne znaczenie. Przedłużające się postępowanie może oznaczać wstrzymanie inwestycji, dodatkowe koszty i brak możliwości realizacji zaplanowanej działalności.
Niepokoi mnie to, że odpowiedzialność za praktyczne konsekwencje nieprawidłowych rozstrzygnięć spoczywa przede wszystkim na obywatelu. Organ wydaje decyzję, która następnie zostaje uchylona, a strona musi ponownie oczekiwać na rozpoznanie sprawy.
Administracja publiczna nie może traktować wielokrotnego rozpoznawania tej samej sprawy jako normalnego modelu działania. Kontrola instancyjna powinna służyć rzeczywistemu usuwaniu nieprawidłowości, a nie prowadzić do utrwalania stanu niepewności prawnej.
Na podstawie mojego doświadczenia zawodowego uważam, że problemy związane z zatwierdzaniem regulaminów strzelnic nie są wyłącznie konsekwencją pojedynczych błędów interpretacyjnych. Mamy do czynienia z szerszym zjawiskiem, obejmującym brak jednolitości praktyki administracyjnej, rozbieżności w rozumieniu kompetencji organów oraz niewystarczające dostosowanie obowiązujących regulacji do rzeczywistych potrzeb współczesnego strzelectwa.
W poszczególnych postępowaniach pojawiają się odmienne oczekiwania dotyczące dokumentacji, zakresu ustaleń faktycznych czy znaczenia przepisów prawa budowlanego. Nie twierdzę, że każda rozbieżność w rozstrzygnięciach świadczy o naruszeniu prawa. Różne stany faktyczne mogą uzasadniać odmienne decyzje. Niepokojące jest jednak to, gdy rozbieżności dotyczą samego rozumienia podstawowych kompetencji administracji oraz zakresu stosowania konkretnych aktów prawnych.
Niekompetencja w stosowaniu prawa nie musi polegać na nieznajomości pojedynczego przepisu. Może przejawiać się również w braku umiejętności właściwego powiązania regulacji, rozróżnienia ich zakresu zastosowania czy prawidłowego określenia przedmiotu postępowania.
Takie sytuacje powinny spotykać się ze stanowczą krytyką, ponieważ bezpośrednio wpływają na poziom ochrony praw obywateli.
W mojej ocenie nadszedł najwyższy czas, aby właściwe organy administracji rządowej podjęły skoordynowane działania zmierzające do uporządkowania zasad stosowania przepisów dotyczących strzelnic.
W pierwszej kolejności konieczne jest wypracowanie jednolitego podejścia przez resorty odpowiedzialne za sprawy wewnętrzne oraz budownictwo, przy udziale właściwych organów nadzoru budowlanego. Celem tych działań powinno być jednoznaczne określenie relacji pomiędzy przepisami ustawy o broni i amunicji a regulacjami dotyczącymi procesu budowlanego, jak również wyraźne rozgraniczenie kompetencji poszczególnych organów.
Administracja powinna dysponować spójnymi standardami interpretacyjnymi, które ograniczą ryzyko stosowania wobec podobnych stanów faktycznych całkowicie odmiennych wymagań. Nie chodzi przy tym o wydawanie instrukcji zastępujących przepisy prawa ani o ingerowanie w niezależność orzeczniczą sądów administracyjnych. Chodzi o zapewnienie organom odpowiedniego wsparcia merytorycznego, opracowanie jednolitych standardów stosowania obowiązujących regulacji oraz wyeliminowanie praktyk wynikających z niewłaściwego rozumienia zakresu poszczególnych aktów prawnych.
Obywatel nie powinien być uzależniony od indywidualnej interpretacji urzędnika w kwestiach, które powinny wynikać z jednoznacznych przepisów i utrwalonych standardów administracyjnych.
Nie można przy tym zapominać, że żadne wytyczne ministerialne nie mogą zastępować ustawy ani tworzyć nowych obowiązków prawnych. Dlatego działania organizacyjne muszą zostać powiązane z rzeczywistymi zmianami legislacyjnymi.
Uważam, że niezbędne jest przeprowadzenie kompleksowego przeglądu ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji, ze szczególnym uwzględnieniem przepisów regulujących organizację i funkcjonowanie strzelnic.
Obecne regulacje powstawały w innych realiach prawnych, technicznych i organizacyjnych. Tymczasem działalność strzelecka na przestrzeni ostatnich dekad uległa istotnym zmianom. Rozwinęły się różne formy strzelectwa sportowego, szkoleniowego i rekreacyjnego. Zmieniły się rozwiązania techniczne, sposób organizowania zajęć oraz charakter infrastruktury wykorzystywanej przez podmioty prowadzące strzelnice.
Prawo powinno nadążać za tymi zmianami.
W szczególności konieczne jest jednoznaczne określenie zasad dotyczących zatwierdzania regulaminów strzelnic oraz relacji tej procedury do innych postępowań administracyjnych. Nie można pozostawiać fundamentalnych kwestii dotyczących obowiązków inwestorów i kompetencji organów w stanie, który sprzyja powstawaniu kolejnych sporów interpretacyjnych.
Dobre prawo powinno być na tyle jasne, aby jego prawidłowe stosowanie nie wymagało każdorazowo prowadzenia wielomiesięcznego sporu z administracją publiczną.
Szczególnej uwagi wymaga również rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 15 marca 2000 r. w sprawie wzorcowego regulaminu strzelnic.
Mówimy o akcie prawnym wydanym ponad ćwierć wieku temu, który nadal stanowi podstawowy punkt odniesienia przy opracowywaniu i zatwierdzaniu regulaminów strzelnic. W mojej ocenie utrzymywanie tak istotnego aktu wykonawczego bez kompleksowego dostosowania jego rozwiązań do współczesnych realiów wymaga pilnej refleksji ustawodawcy.
Nie oznacza to, że wszystkie dotychczasowe rozwiązania są nieprawidłowe. Podstawowe zasady bezpieczeństwa zachowują swoje znaczenie niezależnie od upływu czasu. Jednak współczesne funkcjonowanie strzelnic obejmuje znacznie bardziej zróżnicowane formy działalności, niż miało to miejsce w okresie tworzenia obecnych regulacji.
W mojej ocenie potrzebny jest nowoczesny, przejrzysty i spójny model regulacyjny, uwzględniający różnice pomiędzy poszczególnymi rodzajami strzelnic oraz rzeczywistymi warunkami ich użytkowania.
Nowelizacja powinna zostać poprzedzona konsultacjami z praktykami, ekspertami z zakresu bezpieczeństwa, przedstawicielami środowiska strzeleckiego oraz prawnikami zajmującymi się tą problematyką. Nie wystarczy bowiem opracowanie kolejnego aktu prawnego w oderwaniu od rzeczywistych problemów występujących w praktyce.
Potrzebujemy przepisów, które będą możliwe do jednoznacznego zastosowania zarówno przez obywateli, jak i przez administrację publiczną.
W mojej ocenie zmiany legislacyjne powinny obejmować nie tylko aktualizację samego wzorcowego regulaminu strzelnic, lecz także jednoznaczne określenie granic postępowania w przedmiocie jego zatwierdzenia. Konieczne jest wyraźne rozgraniczenie wymagań dotyczących zasad bezpieczeństwa i organizacji strzelnicy od obowiązków wynikających z innych dziedzin prawa. Tylko takie rozwiązanie pozwoli ograniczyć rozbieżności interpretacyjne, które obecnie stają się źródłem wielomiesięcznych sporów administracyjnych.
Bezpieczeństwo państwa zaczyna się od spójności jego własnych działań
Nie sposób analizować problematyki funkcjonowania strzelnic w Polsce w oderwaniu od obecnej sytuacji geopolitycznej i wyzwań związanych z bezpieczeństwem państwa.
Od kilku lat Europa mierzy się z zasadniczą zmianą środowiska bezpieczeństwa. Pełnoskalowa wojna w Ukrainie, zagrożenia hybrydowe, incydenty naruszające bezpieczeństwo państw europejskich oraz wzmacnianie wschodniej flanki NATO sprawiają, że kwestie obronności, odporności społecznej i przygotowania obywateli do sytuacji kryzysowych nabrały szczególnego znaczenia.
Polska, jako państwo graniczące z Ukrainą, Białorusią i rosyjskim obwodem królewieckim, znajduje się w wyjątkowo wymagającym położeniu geopolitycznym. W przestrzeni publicznej coraz częściej mówi się o konieczności budowania odporności państwa, wzmacniania kompetencji społeczeństwa oraz rozwijania odpowiedniego zaplecza organizacyjnego i szkoleniowego.
Słusznie. Bezpieczeństwo państwa nie może opierać się wyłącznie na deklaracjach, dokumentach strategicznych i planach finansowych. Wymaga również realnych możliwości organizacyjnych, sprawnych instytucji i przewidywalnego otoczenia prawnego.
Tym bardziej zastanawia mnie rozdźwięk pomiędzy deklarowanymi celami państwa a problemami administracyjnymi, z jakimi mierzą się podmioty zainteresowane prowadzeniem legalnej działalności strzeleckiej. Z jednej strony państwo dostrzega znaczenie edukacji dla bezpieczeństwa i rozwijania infrastruktury szkoleniowej. Z drugiej strony praktyka niektórych postępowań administracyjnych pokazuje, że już samo ustalenie wymagań prawnych dotyczących określonego przedsięwzięcia może stać się przedmiotem długotrwałego sporu.
Czy państwo, które deklaruje konieczność wzmacniania własnej odporności, może pozwalać sobie na brak jednolitych standardów prawnych dotyczących infrastruktury, która w określonych warunkach może wspierać realizację celów szkoleniowych i edukacyjnych?
W mojej ocenie jest to pytanie, którego nie można dłużej pomijać.
Warto przypomnieć, że 1 stycznia 2025 r. weszła w życie ustawa z dnia 5 grudnia 2024 r. o ochronie ludności i obronie cywilnej. Jej celem jest stworzenie systemu przygotowania państwa i społeczeństwa na różnego rodzaju zagrożenia, w tym zagrożenia militarne.
Również NATO konsekwentnie podkreśla znaczenie odporności społecznej i przygotowania cywilnego jako istotnych elementów bezpieczeństwa państw członkowskich. Nie oznacza to oczywiście, że działalność strzelnic cywilnych jest tożsama z realizacją ustawowych zadań obrony cywilnej. Są to odrębne obszary, posiadające własne cele i podstawy prawne.
Nie można jednak ignorować faktu, że legalnie funkcjonująca infrastruktura szkoleniowa, odpowiednio przygotowana kadra oraz organizacje prowadzące działalność edukacyjną mogą stanowić wartościowy element szerszego potencjału społecznego. Co więcej, samo Ministerstwo Obrony Narodowej dostrzega znaczenie infrastruktury strzeleckiej, czego przykładem jest program „Strzelnica w Powiecie”, obejmujący również przedsięwzięcia realizowane w 2026 r.
Skoro zatem na poziomie centralnym dostrzega się potrzebę wspierania określonych form infrastruktury szkoleniowej, tym bardziej uzasadnione jest pytanie o spójność zasad jej funkcjonowania na poziomie lokalnym.
Nie twierdzę, że każdy wniosek dotyczący strzelnicy powinien zostać automatycznie uwzględniony. Twierdzę natomiast, że państwo powinno zapewnić jasne, jednolite i możliwe do przewidzenia zasady rozpoznawania takich spraw. W przeciwnym razie powstaje sytuacja, w której realizacja deklarowanych celów publicznych może napotykać bariery wynikające nie tyle z samych wymagań bezpieczeństwa, ile z niejednolitej praktyki stosowania prawa.
To problem, który w obecnych realiach geopolitycznych zasługuje na szczególną uwagę.
Nie wystarczy mówić o bezpieczeństwie. Trzeba zapewnić warunki do realizacji przyjętych celów. Uważam, że bezpieczeństwo państwa powinno być rozpatrywane również przez pryzmat sprawności jego instytucji.
Nie można budować odpornego państwa bez administracji, która potrafi prawidłowo stosować przepisy, współpracować pomiędzy poszczególnymi szczeblami i podejmować rozstrzygnięcia w rozsądnym terminie.
W tym kontekście problemy dotyczące strzelnic nabierają szerszego znaczenia.
Jeżeli określona działalność jest prawnie dopuszczalna, a jednocześnie może wspierać społecznie użyteczne cele edukacyjne lub szkoleniowe, obowiązkiem państwa powinno być zapewnienie przejrzystych zasad jej prowadzenia, przy pełnym poszanowaniu wymagań bezpieczeństwa.
Nie oznacza to uprzywilejowania inwestorów ani rezygnacji z kontroli administracyjnej. Oznacza natomiast konieczność wyeliminowania sytuacji, w których obywatel ponosi konsekwencje niejasnych wymagań, rozbieżnych interpretacji i niewystarczającej koordynacji pomiędzy organami.
Nie można oczekiwać, że społeczeństwo będzie aktywnie uczestniczyć w budowaniu odporności państwa, jeżeli jednocześnie nie zapewnia się przejrzystych i przewidywalnych warunków prawnych dla legalnych inicjatyw, które mogą wspierać ten proces. Państwo powinno nie tylko formułować strategiczne cele dotyczące bezpieczeństwa, ale również eliminować nieuzasadnione bariery administracyjne utrudniające ich realizację. W przeciwnym razie powstaje zasadnicza sprzeczność pomiędzy deklarowaną polityką bezpieczeństwa a praktyką funkcjonowania instytucji publicznych.
Nie da się skutecznie budować bezpieczeństwa państwa, jeżeli jego instytucje nie potrafią zapewnić spójnego i przewidywalnego stosowania obowiązującego prawa. Dlatego postulowana przeze mnie aktualizacja przepisów dotyczących strzelnic nie powinna być postrzegana wyłącznie jako kwestia interesów określonego środowiska.
To również zagadnienie jakości administracji publicznej, bezpieczeństwa prawnego obywateli oraz spójności działań państwa w obszarach, które mogą mieć znaczenie dla jego długofalowej odporności.
W obecnej sytuacji geopolitycznej nie wystarczy mówić o potrzebie przygotowania społeczeństwa na zagrożenia. Konieczne jest także stworzenie takich warunków prawnych i instytucjonalnych, które pozwolą realizować zgodne z prawem inicjatywy bez nieuzasadnionych barier administracyjnych.
Państwo, które oczekuje od obywateli odpowiedzialności i gotowości do działania w sytuacjach kryzysowych, samo musi wykazać się odpowiedzialnością w tworzeniu i stosowaniu prawa.
Chciałabym bardzo wyraźnie podkreślić, że moja krytyka nie jest wymierzona w samą instytucję administracji publicznej ani w zasadność zapewniania bezpieczeństwa na strzelnicach. Jest krytyką praktyki, w której obywatel coraz częściej musi mierzyć się z niejasnymi wymaganiami, niespójnymi interpretacjami i rozstrzygnięciami budzącymi poważne wątpliwości prawne.
Jako prawnik zajmujący się tego rodzaju sprawami uważam, że od osób wykonujących zadania administracji publicznej należy wymagać wysokiego poziomu wiedzy merytorycznej, umiejętności prawidłowej wykładni przepisów oraz świadomości granic własnych kompetencji.
Nie wystarczy powołać się na szereg ustaw, rozporządzeń i orzeczeń sądowych. Trzeba jeszcze wykazać, że rzeczywiście znajdują one zastosowanie w rozpoznawanej sprawie. Liczba przywołanych przepisów nie świadczy o jakości decyzji administracyjnej. Świadczy o niej prawidłowość ich zastosowania.
Nie można również akceptować sytuacji, w której wadliwa praktyka administracyjna utrzymuje się tylko dlatego, że obywatel nie dysponuje odpowiednimi środkami, czasem lub wiedzą, aby ją zakwestionować.
W mojej ocenie konieczne są nie tylko zmiany legislacyjne, ale również rzeczywiste podniesienie standardów merytorycznych działania organów administracji publicznej. Administracja powinna zapewniać obywatelom przewidywalność, pewność prawa i sprawne rozpoznawanie spraw. Nie powinna stawać się źródłem kolejnych barier wynikających z niewłaściwego rozumienia obowiązujących regulacji.
Dlatego apeluję do właściwych organów administracji rządowej o podjęcie działań zmierzających do ujednolicenia praktyki stosowania przepisów dotyczących strzelnic oraz rozpoczęcia prac nad aktualizacją ustawy o broni i amunicji i rozporządzenia w sprawie wzorcowego regulaminu strzelnic.
Nie chodzi o uprzywilejowanie określonej grupy inwestorów ani o ograniczanie wymogów bezpieczeństwa. Chodzi o elementarną zasadę państwa prawa – obywatel powinien wiedzieć, jakie obowiązki nakładają na niego przepisy, a organ administracji powinien wiedzieć, jakie posiada kompetencje.
W mojej ocenie dalsze tolerowanie niejednolitej praktyki administracyjnej prowadzi jedynie do pogłębiania niepewności prawnej, generowania kosztów i osłabiania zaufania do instytucji publicznych.
Nie możemy wymagać od obywateli bezwzględnego przestrzegania prawa, jednocześnie akceptując sytuację, w której organy odpowiedzialne za jego stosowanie same mają trudności z prawidłowym ustaleniem zakresu obowiązujących regulacji.
Państwo prawa nie polega na tym, że administracja zawsze ma rację, a obywatel musi latami wykazywać, że jest inaczej. Polega na tym, że władza publiczna działa w granicach jasno określonych kompetencji, wydaje rozstrzygnięcia oparte na właściwych przepisach i ponosi odpowiedzialność za jakość swoich działań.
W czasach, gdy bezpieczeństwo i odporność państwa stają się jednymi z najważniejszych wyzwań, nie możemy pozwolić sobie na administrację, która sama generuje bariery wynikające z niejednolitego stosowania prawa. Polska potrzebuje nie tylko nowoczesnych przepisów, ale przede wszystkim instytucji zdolnych do ich kompetentnego i odpowiedzialnego stosowania. Bez tego nawet najlepiej formułowane deklaracje dotyczące bezpieczeństwa pozostaną jedynie deklaracjami.
Karolina Grzelec

Prawnik, Kierownik Działu Silnik Prawny
Kancelaria Prawna Viggen sp.j.
Zapraszamy do współpracy:
Kontakt: 509 982 577| Biuro1@viggen.pl