Koniec z przerzucaniem odpowiedzialności na kierowcę? Od 24 czerwca 2026 r. nowe kontrole ADR w całej Unii Europejskiej

Przedsiębiorcy wykonujący przewozy towarów niebezpiecznych powinni przygotować się na jedną z najważniejszych zmian w systemie kontroli ADR ostatnich lat. Od 24 czerwca 2026 r. w całej Unii Europejskiej obowiązują nowe zasady kontroli drogowego przewozu towarów niebezpiecznych. Zmiany wynikają z wdrożenia Dyrektywy Delegowanej Komisji (UE) 2025/1801 oraz nowych przepisów krajowych dostosowujących polskie regulacje do wymagań unijnych.

Choć na pierwszy rzut oka zmiany dotyczą jedynie formularza wykorzystywanego podczas kontroli, w rzeczywistości ich znaczenie jest znacznie szersze. Nowe przepisy wprowadzają jednolitą listę kontrolną dla wszystkich państw członkowskich, nowy system klasyfikacji naruszeń według poziomu ryzyka oraz obowiązek wskazywania konkretnego uczestnika przewozu odpowiedzialnego za stwierdzone nieprawidłowości. W praktyce oznacza to koniec sytuacji, w których niemal cała odpowiedzialność za naruszenia była automatycznie przypisywana kierowcy.

Dla polskich przedsiębiorców wykonujących przewozy międzynarodowe istotne znaczenie ma również fakt, że identyczny formularz będzie wykorzystywany przez organy kontrolne w różnych państwach członkowskich. Oznacza to większą przewidywalność kontroli, ale jednocześnie utrudni powoływanie się na różnice interpretacyjne pomiędzy poszczególnymi krajami.

Dlaczego Unia Europejska zmienia zasady kontroli ADR?

Transport towarów niebezpiecznych od lat podlega szczególnym regulacjom ze względu na ryzyko związane z przewozem materiałów wybuchowych, substancji łatwopalnych, toksycznych, żrących czy niebezpiecznych dla środowiska. Każde naruszenie przepisów może prowadzić nie tylko do sankcji administracyjnych, ale również do zagrożenia życia, zdrowia oraz środowiska naturalnego.

Dotychczas poszczególne państwa członkowskie stosowały zbliżone, ale niejednolite procedury kontrolne. Powodowało to sytuacje, w których ten sam przewóz mógł zostać oceniony w różny sposób w zależności od kraju przeprowadzającego kontrolę. Celem nowych regulacji jest ujednolicenie standardów kontroli w całej Unii Europejskiej, zwiększenie przejrzystości działań organów kontrolnych oraz poprawa bezpieczeństwa przewozów ADR.

Najbardziej widoczną zmianą jest wprowadzenie nowego wzoru formularza kontrolnego ADR. Od 24 czerwca 2026 r. wszystkie służby kontrolne w państwach członkowskich mają obowiązek stosowania jednolitej listy kontrolnej podczas kontroli drogowego przewozu towarów niebezpiecznych.

Nowy formularz obejmuje między innymi:

  • dokumentację przewozową,
  • oznakowanie pojazdu,
  • wyposażenie ADR,
  • certyfikaty dopuszczenia pojazdu,
  • świadectwa ADR kierowców,
  • oznakowanie opakowań,
  • stan techniczny jednostki transportowej,
  • wymagane środki bezpieczeństwa,
  • zgodność przewożonego towaru z dokumentacją.

Każdy punkt formularza został powiązany z konkretnymi przepisami ADR, co ma ograniczyć uznaniowość kontroli oraz zapewnić jednolite podejście organów w całej Unii Europejskiej.

Kolejną istotną zmianą jest wprowadzenie trzystopniowej klasyfikacji ryzyka stwierdzonych naruszeń. Dotychczas kontrola kończyła się przede wszystkim wskazaniem, czy dane wymaganie zostało spełnione. Obecnie każdemu naruszeniu będzie przypisywana odpowiednia kategoria ryzyka.

Kategoria I – najwyższe zagrożenie

Do tej grupy będą zaliczane naruszenia stwarzające bezpośrednie ryzyko śmierci, ciężkich obrażeń lub poważnej szkody dla środowiska. Mogą one skutkować natychmiastowym unieruchomieniem pojazdu do czasu usunięcia nieprawidłowości.

Kategoria II – istotne zagrożenie

Obejmuje naruszenia powodujące znaczące ryzyko dla bezpieczeństwa transportu, jednak niewymagające natychmiastowego wyłączenia pojazdu z ruchu. Organ kontrolny może nakazać usunięcie nieprawidłowości przed kontynuowaniem przewozu lub w określonym terminie.

Kategoria III – naruszenia o mniejszym znaczeniu

Są to uchybienia formalne lub organizacyjne, które nie generują bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa, jednak nadal stanowią naruszenie przepisów ADR.

 

Jakie naruszenia mogą zostać zakwalifikowane do poszczególnych kategorii?

Choć ostateczna kwalifikacja zawsze zależy od okoliczności konkretnej kontroli, w praktyce do naruszeń najwyższego ryzyka mogą zostać zaliczone sytuacje takie jak przewóz materiałów niebezpiecznych bez wymaganego oznakowania ADR, brak odpowiednich zabezpieczeń ładunku, poważne uszkodzenie opakowań lub cysterny czy przewóz substancji niezgodnie z warunkami określonymi w umowie ADR.

Do naruszeń średniego ryzyka często zaliczane są nieprawidłowości w dokumentacji przewozowej, braki części wymaganego wyposażenia lub uchybienia związane z oznakowaniem jednostki transportowej.

Z kolei naruszenia najniższej kategorii dotyczą najczęściej błędów formalnych, które nie mają bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo przewozu, jednak nadal stanowią naruszenie obowiązujących przepisów.

Najbardziej odczuwalną zmianą dla branży transportowej może okazać się obowiązek wskazania konkretnego uczestnika przewozu odpowiedzialnego za dane naruszenie.

Nowy formularz wymaga bowiem określenia, kto odpowiada za stwierdzoną nieprawidłowość zgodnie z podziałem odpowiedzialności wynikającym z działu 1.4 Umowy ADR.

Kontrolujący może wskazać między innymi:

  • nadawcę,
  • przewoźnika,
  • odbiorcę,
  • załadowcę,
  • pakującego,
  • napełniającego,
  • użytkownika cysterny lub kontenera-cysterny.

W praktyce szczególne znaczenie może mieć odpowiedzialność nadawcy. To właśnie nadawca odpowiada między innymi za prawidłową klasyfikację towaru niebezpiecznego, dobór odpowiednich opakowań, prawidłowe oznakowanie przesyłki oraz sporządzenie wymaganej dokumentacji. Jeżeli źródło naruszenia będzie wynikało z błędnego przygotowania przesyłki, nowy formularz kontroli umożliwi znacznie łatwiejsze przypisanie odpowiedzialności podmiotowi, który faktycznie dopuścił się uchybienia.

Oznacza to, że odpowiedzialność za naruszenia będzie znacznie częściej analizowana w kontekście całego łańcucha logistycznego, a nie wyłącznie działań kierowcy wykonującego przewóz.

Jakie dokumenty będą szczególnie kontrolowane?

Przewoźnicy powinni zwrócić szczególną uwagę na kompletność dokumentacji.

Już obecnie eksperci wskazują, że jedną z najczęstszych przyczyn problemów podczas kontroli pozostają:

  • brak wymaganych dokumentów przewozowych,
  • błędy w dokumentacji ADR,
  • brak aktualnego świadectwa ADR kierowcy,
  • nieprawidłowe oznakowanie jednostki transportowej,
  • niezgodność danych pomiędzy dokumentami a rzeczywistym ładunkiem,
  • braki w wyposażeniu wymaganym przez ADR.

W skrajnych przypadkach brak wymaganych dokumentów lub brak ważnych uprawnień kierowcy może skutkować zatrzymaniem pojazdu do czasu usunięcia naruszeń.

W praktyce kontrole ADR najczęściej dotyczą przewozów realizowanych przez pojazdy przewożące paliwa, gazy, chemikalia przemysłowe, odpady niebezpieczne, substancje żrące oraz materiały wykorzystywane przez przemysł chemiczny i budowlany. Nie oznacza to jednak, że pozostałe przewozy są pomijane. Organy kontrolne mogą przeprowadzić kontrolę każdego przewozu podlegającego przepisom ADR, niezależnie od rodzaju przewożonego towaru.

Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że naruszenia przepisów ADR mogą skutkować nałożeniem dotkliwych kar administracyjnych przewidzianych w ustawie o przewozie towarów niebezpiecznych. W zależności od rodzaju naruszenia sankcje mogą sięgać od kilkuset złotych do nawet kilkunastu tysięcy złotych, w zależności od rodzaju i liczby stwierdzonych naruszeń. Dotyczy to między innymi przewozu bez wymaganych dokumentów, braku właściwego oznakowania jednostki transportowej, nieprawidłowego wyposażenia pojazdu czy wykonywania przewozu przez osoby nieposiadające wymaganych uprawnień. W praktyce skutki finansowe kontroli mogą być więc znacznie bardziej odczuwalne niż sama konieczność usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości.

Odpowiedzialność przewoźnika, nadawcy i spedytora będzie większa

Nowe przepisy stanowią wyraźny sygnał ze strony organów unijnych, że bezpieczeństwo przewozu towarów niebezpiecznych nie może być traktowane wyłącznie jako obowiązek kierowcy.

Coraz większe znaczenie będzie miała prawidłowa organizacja przewozu przez przedsiębiorstwo transportowe, poprawne przygotowanie przesyłki przez nadawcę oraz właściwa dokumentacja sporządzona przez wszystkie podmioty uczestniczące w realizacji transportu.

Przedsiębiorcy powinni przeanalizować swoje procedury wewnętrzne, przeprowadzić dodatkowe szkolenia personelu oraz zweryfikować poprawność dokumentacji wykorzystywanej przy przewozach ADR. Szczególnego znaczenia nabiera również prawidłowe przypisanie obowiązków pomiędzy uczestnikami procesu transportowego.

Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że negatywny wynik kontroli ADR może wywoływać skutki wykraczające poza samą karę administracyjną. W przypadku poważnych naruszeń możliwe są dalsze postępowania prowadzone przez organy nadzoru, problemy podczas kolejnych kontroli drogowych, a w razie wystąpienia szkody również ryzyko odpowiedzialności cywilnej lub karnej.

W praktyce dokumentacja sporządzona podczas kontroli może stać się istotnym dowodem w późniejszych postępowaniach dotyczących wypadku, wycieku substancji niebezpiecznej lub uszkodzenia środowiska.

Większa rola doradcy ADR

Wprowadzone zmiany mogą spowodować wzrost znaczenia doradców do spraw bezpieczeństwa przewozu towarów niebezpiecznych (DGSA). To właśnie oni odpowiadają za monitorowanie zgodności działalności przedsiębiorstwa z przepisami ADR, analizowanie nieprawidłowości oraz opracowywanie procedur bezpieczeństwa.

W praktyce nowy system kontroli będzie wymagał jeszcze dokładniejszej współpracy pomiędzy przewoźnikiem, doradcą ADR oraz osobami odpowiedzialnymi za organizację transportu. Braki w procedurach wewnętrznych mogą bowiem skutkować przypisaniem odpowiedzialności przedsiębiorcy nawet wtedy, gdy kierowca prawidłowo wykonywał swoje obowiązki.

Co powinni zrobić przewoźnicy przed kolejną kontrolą?

W praktyce warto przeprowadzić wewnętrzny audyt obejmujący:

  • dokumentację ADR,
  • procedury załadunku i pakowania,
  • wyposażenie pojazdów,
  • ważność świadectw ADR kierowców,
  • zgodność obowiązków poszczególnych uczestników przewozu z działem 1.4 ADR,
  • procedury reagowania na stwierdzone nieprawidłowości.

Warto pamiętać, że nowe przepisy nie tworzą całkowicie nowych obowiązków w zakresie przewozu towarów niebezpiecznych. Zmieniają jednak sposób kontroli i egzekwowania istniejących wymagań. W praktyce oznacza to większą przejrzystość kontroli, ale jednocześnie znacznie łatwiejsze ustalenie, który uczestnik przewozu odpowiada za konkretne naruszenie.

Największą zmianą nie jest sam nowy formularz kontrolny, lecz zmiana filozofii prowadzenia kontroli. Organy kontrolne otrzymały narzędzie pozwalające dokładnie ustalić, który uczestnik przewozu odpowiada za konkretne uchybienie. Oznacza to, że przedsiębiorcy nie powinni już skupiać się wyłącznie na przygotowaniu kierowcy do kontroli, ale również na prawidłowej organizacji całego procesu transportowego – od przygotowania dokumentacji, przez załadunek, aż po realizację przewozu.

W efekcie kontrole ADR mogą stać się znacznie bardziej szczegółowe, a odpowiedzialność za naruszenia będzie rozkładana na wszystkich uczestników łańcucha transportowego zgodnie z ich rzeczywistymi obowiązkami wynikającymi z Umowy ADR.

5 rzeczy, które warto sprawdzić przed rozpoczęciem przewozu ADR

Przed rozpoczęciem przewozu przedsiębiorca powinien zweryfikować:

  • poprawność dokumentacji ADR,
  • ważność świadectwa ADR kierowcy,
  • kompletność wyposażenia wymaganego dla danego rodzaju przewozu,
  • prawidłowość oznakowania pojazdu i przesyłki,
  • zgodność obowiązków wszystkich uczestników przewozu z wymaganiami działu 1.4 ADR.

W wielu przypadkach kilkuminutowa weryfikacja przed wyjazdem pozwala uniknąć kosztownych konsekwencji podczas kontroli drogowej.

Od 24 czerwca 2026 r. kontrole ADR w całej Unii Europejskiej weszły w nowy etap. Organy kontrolne otrzymały jednolitą listę kontrolną, obowiązek klasyfikowania naruszeń według poziomu ryzyka oraz możliwość precyzyjnego wskazywania uczestnika przewozu odpowiedzialnego za stwierdzone nieprawidłowości.

Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność jeszcze większej dbałości o dokumentację, procedury oraz podział obowiązków pomiędzy uczestnikami przewozu. Jednocześnie nowe regulacje mogą zakończyć wieloletnią praktykę automatycznego przypisywania odpowiedzialności wyłącznie kierowcom. Coraz częściej kontrola będzie prowadzić do ustalenia rzeczywistego źródła naruszenia – niezależnie od tego, czy odpowiada za nie przewoźnik, nadawca, załadowca, pakujący czy inny uczestnik łańcucha logistycznego.

 

Opracowała

Karolina Grzelec

Kierownik Działu Silnik Prawny

Kancelaria Prawna Viggen Sp.j

Tachografy w busach międzynarodowych – przypominamy o nadchodzących zmianach od 1 lipca 2026 r.

Od 1 lipca 2026 roku wchodzą w życie istotne zmiany dla branży transportu drogowego w Unii Europejskiej. Nowe obowiązki obejmą przede wszystkim przewoźników realizujących międzynarodowy zarobkowy przewóz rzeczy pojazdami o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 2,5 tony. W praktyce oznacza to, że część busów dotychczas niewyposażonych w tachografy będzie musiała zostać doposażona w urządzenia drugiej generacji.

O tych zmianach informowaliśmy już wcześniej na naszych kanałach, jednak w związku ze zbliżającym się terminem wejścia przepisów w życie przypominamy najważniejsze zasady i obowiązki, jakie spoczną na przedsiębiorcach z branży transportowej.

Zmiana wynika z przepisów unijnych, w tym rozporządzeń związanych z tzw. Pakietem Mobilności, które porządkują zasady wykonywania przewozów drogowych w całej Europie. Celem reformy jest zwiększenie bezpieczeństwa na drogach, poprawa warunków pracy kierowców oraz skuteczniejsza kontrola czasu jazdy i odpoczynków.

Nowe tachografy drugiej generacji, znane jako G2V2, umożliwiają znacznie bardziej zaawansowany nadzór nad pracą kierowców. Rejestrują między innymi przekroczenia granic, operacje załadunku i rozładunku oraz lokalizację pojazdu dzięki systemowi GNSS. Dane mogą być odczytywane zdalnie przez służby kontrolne, co znacząco zwiększa efektywność kontroli drogowych.

W Polsce nadzór nad przestrzeganiem przepisów sprawują między innymi Inspekcja Transportu Drogowego oraz służby skarbowe. Kontrole obejmują zarówno pojazdy krajowe, jak i zagraniczne, a brak wymaganego tachografu lub nieprawidłowa obsługa urządzenia może skutkować wysokimi karami finansowymi, a nawet zatrzymaniem pojazdu.

Przewoźnicy muszą pamiętać, że sama instalacja tachografu to dopiero początek obowiązków. Konieczne jest również wyrobienie kart kierowców i kart przedsiębiorstwa, które wydaje Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A., a także wdrożenie odpowiednich procedur ewidencji czasu pracy. W praktyce oznacza to potrzebę przeszkolenia kierowców i personelu odpowiedzialnego za rozliczanie transportu.

Zmiany obejmują również szerszy kontekst prawny wynikający z przepisów unijnych oraz regulacji dotyczących czasu pracy kierowców, które są częścią systemu harmonizacji transportu drogowego w ramach Unii Europejskiej. Unia Europejska od lat konsekwentnie zaostrza standardy w tym zakresie, kładąc nacisk na równe warunki konkurencji i bezpieczeństwo.

Dla wielu firm transportowych nadchodzący okres oznacza konieczność szybkiego dostosowania floty i procedur. Brak przygotowania może prowadzić nie tylko do sankcji finansowych, ale również do przestojów w działalności i problemów operacyjnych.

Nasza Kancelaria od 26 lat wspiera przedsiębiorców z branży transportowej w dostosowaniu się do zmieniających się przepisów. Doradzamy zarówno w zakresie wdrażania nowych obowiązków, jak i w trakcie kontroli drogowych oraz postępowań administracyjnych. Pomagamy bezpiecznie przejść przez proces zmian, minimalizując ryzyko kar i zakłóceń w działalności.

Zachęcamy do śledzenia naszych aktualności oraz analiz na blogu kancelarii, a także do obserwowania naszych profili w mediach społecznościowych. Regularnie publikujemy tam praktyczne informacje, które pomagają przewoźnikom poruszać się w coraz bardziej wymagającym otoczeniu prawnym.

Jeśli chcesz sprawdzić, czy Twoja firma jest przygotowana na nowe obowiązki związane z tachografami, warto skonsultować się z naszym zespołem.

Zapraszamy do współpracy:

tel.: 509-982-577, 12 637-24-57,

e-mail: biuro11@viggen.pl

tel.: 519-140-984,

e-mail.: jak@viggen.pl

Przygotowała:

Monika Bednarz

Radca Prawny- p.o. kierownika działu procesowego

Kancelaria Prawna Viggen sp.j.

Granice obrony własnej. Prof. Mariusz Miąsko wyjaśnia prawne aspekty reagowania na zagrożenie

Instytucja obrony koniecznej stanowi jeden z najbardziej kluczowych, a zarazem skomplikowanych obszarów w polskim prawodawstwie. Chociaż naturalnym odruchem człowieka jest ochrona własnego zdrowia, życia czy majątku przed agresją, to ramy prawne regulujące te działania bywają niezwykle rygorystyczne. W audycji opublikowanej na kanale STRZEL SE, wybitny specjalista prof. dr hab. Mariusz Miąsko analizuje zawiłości tych przepisów, obalając powszechne uprzedzenia i błędne przekonania. Ekspert dobitnie zaznacza, że samo zneutralizowanie niebezpieczeństwa nie zamyka sprawy. O tym, czy unikniemy odpowiedzialności karnej, decyduje bowiem nie tylko postawa w trakcie odpierania zamachu, lecz w równej mierze nasze postępowanie w chwilach następujących bezpośrednio po nim.

Całą, 33-minutową rozmowę pełną praktycznych porad i prawnych niuansów możesz obejrzeć bezpośrednio na platformie YouTube – kliknij tutaj, aby przejść do pełnego podcastu „Obrona konieczna – Musisz to wiedzieć!” na kanale STRZEL SE.

Kryterium adekwatności i ryzyko przekroczenia uprawnień

Skupiając się na prawnych fundamentach odpierania ataków, prof. Mariusz Miąsko kładzie szczególny akcent na bezwzględną konieczność zachowania umiaru w doborze środków obronnych. Przepisy prawa gwarantują nam możliwość odparcia bezprawnego zamachu, jednak nie dają przy tym pełnej swobody w kwestii intensywności naszej reakcji. Profesor wyjaśnia, że stopień użytej siły oraz zastosowane metody muszą pozostawać w ścisłej proporcji do stopnia i realności występującego ryzyka. Zastosowanie środków rażąco przewyższających zagrożenie, jak również kontynuowanie działań defensywnych w momencie, gdy agresor zaprzestał już swoich działań, stwarza bezpośrednie ryzyko postawienia zarzutów karnych. Prawidłowa obrona wymaga zatem zachowania zimnej krwi, błyskawicznej oceny sytuacji i ograniczenia się wyłącznie do zablokowania agresji, wykluczając jakiekolwiek próby wymierzania sprawiedliwości na własną rękę.

Kluczowe chwile po starciu: Sekwencja działań decydująca o losie człowieka

Niezwykle istotnym elementem prelekcji prof. Miąsko jest drobiazgowe przedstawienie procedury, jaką należy wdrożyć tuż po zneutralizowaniu napaści. W momencie, gdy poziom adrenaliny zaczyna opadać, pierwszym fundamentalnym krokiem jest bezwzględne upewnienie się, że sytuacja została w pełni opanowana i nic nam już nie grozi. Dopiero po uzyskaniu tej pewności należy niezwłocznie skontaktować się z policją oraz, w razie potrzeby, wezwać pomoc medyczną. Profesor rekomenduje, aby rozmowa z operatorem numeru alarmowego była pozbawiona chaosu, zwięzła i oparta na faktach. Rzeczowe zrelacjonowanie wydarzeń zamiast ulegania panice buduje naszą pozycję procesową już od momentu rejestracji zgłoszenia. Każde sformułowanie użyte w tej krytycznej fazie może mieć bowiem fundamentalny wpływ na kierunek, w jakim potoczy się późniejsze dochodzenie.

Czynności śledcze i przesłuchanie – opanowanie emocji jako element strategii

Profesor Mariusz Miąsko obszernie odnosi się także do pierwszych procedur z udziałem organów ścigania, przestrzegając przed negatywnymi skutkami stresu pourazowego, który może zaburzać racjonalne myślenie. Podczas składania pierwszych wyjaśnień kluczowym warunkiem jest zachowanie absolutnego dystansu i emocjonalnej dyscypliny. Specjalista zaleca, by w trakcie rozmów z policjantami koncentrować się bezwzględnie na obiektywnej prawdzie, unikając przy tym kwiecistych opisów czy wyrażeń o silnym zabarwieniu emocjonalnym. Stosowanie metafor lub niefortunny dobór słów mogą zostać błędnie odczytane przez prokuraturę, co w skrajnych przypadkach może doprowadzić do odwrócenia ról procesowych – z pokrzywdzonego staniemy się wówczas podejrzanymi o bezprawne użycie przemocy.

Prawne i etyczne obowiązki wobec obezwładnionego agresora

Jedną z najbardziej intrygujących kwestii poruszonych przez prof. Miąsko jest status prawny napastnika po zakończeniu fizycznego starcia. Ekspert przypomina, że z chwilą, gdy atak zostaje skutecznie powstrzymany, sytuacja prawna diametralnie się zmienia, a na osobie odpierającej zamach może zacząć ciążyć obowiązek prawny i moralny związany z ratowaniem zdrowia ludzkiego. Warunkiem koniecznym do podjęcia takich działań jest oczywiście całkowity brak zagrożenia dla naszego własnego bezpieczeństwa – prawo nie nakazuje nikomu podejmowania ryzyka ponownego uszczerbku na zdrowiu. Jeżeli jednak agresor został trwale unieszkodliwiony i odniósł poważne obrażenia, wezwanie karetki lub udzielenie mu podstawowej pomocy przedmedycznej jest dowodem na czystość naszych intencji i znacząco polepsza ocenę naszej postawy w toku przyszłego przewodu sądowego.

Podsumowanie: Postawa po zdarzeniu jako fundament linii obronnej

Wnioski płynące z analizy przedstawionej przez prof. Mariusza Miąsko jednoznacznie pokazują, że wymiar sprawiedliwości ocenia całe zajście w sposób ciągły, a nie tylko przez pryzmat samej walki. To, jak zachowamy się po ustaniu bezpośredniego zagrożenia, bardzo często determinuje w oczach składu sędziowskiego, czy działaliśmy w warunkach silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, czy też naszą motywacją była chęć odwetu. Kompetencje prawne, orientacja w procedurach oraz zdolność do kontrolowania własnych reakcji w warunkach ekstremalnych stanowią najskuteczniejszą ochronę. Dzięki działalności edukacyjnej ekspertów, takich jak prof. Miąsko, osoby zainteresowane strzelectwem, rekreacją survivalową czy po prostu dbające o bezpieczeństwo najbliższych otrzymują bezcenną wiedzę, która w godzinie próby może uchronić ich przed utratą wolności.

Kancelaria Prawna Viggen sp.j.

Implementacja nowych regulacji prawa pracy w Polsce – omówienie zagadnienia na międzynarodowej konferencji na Universidad Carlos III de Madrid

Reprezentanci Kancelarii Prawnej Viggen wzięli udział w międzynarodowej konferencji naukowej na Universidad Carlos III de Madrid, poświęconej wyzwaniom cyfryzacji, sztucznej inteligencji oraz dyrektywy o pracy platformowej.

W gronie prelegentów znaleźli się wybitni eksperci: prof. SGMK dr Mariusz Miąsko, Dyrektor Generalna KPV Anna Nieć-Mrzygłód oraz prof. UKEN dr hab. Łucja Kobroń-Gąsiorowska (reprezentująca krakowski Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej). Podczas paneli dyskusyjnych przedstawili oni efekty wielomiesięcznych, autorskich badań nad transformacją prawa pracy w obliczu wejścia w życie AI Act oraz przepisów unijnych regulujących rynek platform cyfrowych.

Nowe obowiązki pracodawców w świetle regulacji UE – wystąpienie Mariusza Miąsko i Anny Nieć-Mrzygłód

Nadchodzące miesiące przyniosą istotne zmiany w strukturze obowiązków prawnych nakładanych na pracodawców. Wynika to z konieczności wdrożenia trzech międzynarodowych aktów prawnych: Dyrektywy (UE) 2024/2831 (Platform Work Directive), Rozporządzenia (UE) 2024/1689 (AI Act) oraz pakietu Digital Omnibus Act.

Zagadnieniom tym poświęcony był wspólny referat Mariusza Miąsko i Anny Nieć-Mrzygłód pt. „Prawo zatrudnienia i sztuczna inteligencja: wyzwania transponowania dyrektywy o platformach i ustawy o AI do 2026 roku”. Prelegenci skupili się na praktycznych i prawnych aspektach dostosowania krajowego rynku pracy do restrykcyjnych wymogów unijnych, ze szczególnym uwzględnieniem ram czasowych wyznaczonych na 2026 rok.

Rewolucja w prawie pracy: Nowe, restrykcyjne obowiązki raportowe dla pracodawców

Nadchodzące miesiące przyniosą fundamentalne zmiany w prawie pracy, które obejmą całą Unię Europejską, w tym również Polskę. Unijne reformy koncentrują się na dwóch głównych płaszczyznach:

  • Pracy platformowej: Przepisy dotkną nie tylko tradycyjnych pracowników, ale również jednoosobowe działalności gospodarcze świadczące usługi w modelu B2B, jeśli ich praca jest zarządzana przez aplikacje i platformy.

  • Nadzoru algorytmicznego: Nowe ramy prawne uregulują sytuacje, w których systemy sztucznej inteligencji (AI) monitorują i oceniają codzienne obowiązki kadr.

Skala tych transformacji ma charakter rewolucyjny i przełoży się na bezprecedensowe obciążenia administracyjne dla biznesu. Pracodawcy zostaną zobligowani do wdrożenia i cyklicznego prowadzenia zaawansowanej dokumentacji audytowej:

  • FRIA (Fundamental Rights Impact Assessment): Raport ewaluacyjny, którego celem jest zbadanie i wykazanie wpływu systemów AI oraz platform cyfrowych na prawa podstawowe osób zatrudnionych.

  • HOP (Human Oversight Protocol): Oficjalna instrukcja określająca zasady ludzkiego nadzoru nad technologią. Protokół ten definiuje procedury i momenty, w których człowiek ma obowiązek skorygować lub zablokować decyzję algorytmu.

  • Raport Transparentności Algorytmicznej: Dokument szczegółowo objaśniający architekturę systemów IT – od rodzaju gromadzonych danych, przez mechanizmy ich przetwarzania, aż po kryteria, na bazie których algorytm deleguje zadania, wylicza premie czy ocenia efektywność.

  • Rejestry logowań i incydentów: Systemy zakwalifikowane jako rozwiązania wysokiego ryzyka będą musiały obligatoryjnie i automatycznie zapisywać krytyczne zdarzenia oraz raportować je bezpośrednio do państwowych organów nadzorczych.

    Nowe wyzwania kadrowe: Jakich ekspertów będą musieli zatrudnić pracodawcy w erze AI i Dyrektywy Platformowej?

    Wdrożenie regulacji „Dyrektywy Platformowej” oraz AI Act nakłada na firmy nie tylko obowiązki dokumentacyjne, ale również rewolucyjne wymogi kompetencyjne. Przedsiębiorstwa korzystające z cyfrowych platform nadzorujących pracę (w tym systemów wspieranych przez sztuczną inteligencję) zostaną zmuszone do zabezpieczenia zupełnie nowych ról eksperckich w swoich strukturach.

    Do kluczowych stanowisk, które będą musieli obsadzić pracodawcy, należą:

    • OCM (AI Compliance Officer / AI Act Manager): Specjalista odpowiedzialny za stały monitoring zgodności algorytmów z literą prawa (na mocy AI Act).

    • AADSE (Audytor Algorytmiczny / Data Scientist ds. Etyki): Ekspert badający algorytmy pod kątem bezstronności, którego zadaniem jest eliminowanie ryzyka dyskryminacji (np. ze względu na płeć) przy podejmowaniu decyzji przez system.

    • HOO (Human Oversight Officer): Wykwalifikowany menedżer HR działający jako instancja odwoławcza dla pracowników kwestionujących automatyczne decyzje systemów platformowych.

    • TEL (Tech Employment Lawyer): Prawnik specjalizujący się w interdyscyplinarnym ujęciu prawa pracy, RODO oraz AI Act, wspierający firmy m.in. w procesach rekwalifikacji kontraktów B2B na umowy o pracę.

    Zbuduj bezpieczną strategię odporną na zmiany prawne Jeśli chcą Państwo poznać szczegółowy zakres nowych kompetencji, przygotować wymagane raporty lub kompleksowo wdrożyć procedury AI i PWD w swojej organizacji – zapraszamy do współpracy z zespołem naukowym Kancelarii Prawnej Viggen.

    Telefon: 509 982 577

    E-mail: biuro1@viggen.pl

    Udział w konferencji był dla naszego zespołu niezwykle inspirującym doświadczeniem. Pragniemy złożyć serdeczne podziękowania organizatorom za przygotowanie doskonałego forum dyskusyjnego, dedykowanego przyszłości prawa pracy w dobie cyfryzacji i implementacji unijnych aktów prawnych.

    Wyrazy szczególnego uznania za perfekcyjną koordynację wydarzenia składamy na ręce wybitnych gospodarzy: Daniela Péreza del Prado, @Jesús Mercader, Ivána Williamsa Jiméneza, PhD oraz @Tamás Gyulavári.

    Składamy serdeczne podziękowania współpanelistom: Beyza A., @Alžbeta Mangarelli oraz Markéta Švarcová, których cenne spostrzeżenia stały się fundamentem inspirującej wymiany myśli. Wyrazy wdzięczności kierujemy również do przewodniczącego sesji, @Gábor Kártyás, za doskonałe poprowadzenie panelu i dbałość o wysoki poziom debaty.

    Wielowymiarowe dyskusje z pozostałmi uczestnikami wydarzenia stanowiły ogromną wartość dodaną. Wydarzenie to ponownie potwierdziło, że międzynarodowa współpraca środowisk akademickich odgrywa kluczową rolę w procesie projektowania nowoczesnych ram prawa pracy.

    #digitalisation #platformwork #futureofwork #AI #humandecuission #algorithmicmanagement #algorithms #digitaltransformation #workersrights #workersprotections #labourlaw #digitallabourplatforms #gigeconomy #gigwork #EUdirectives #EUpolicymaking #publicpolicy #decentwork #workersvoice #humanagency #humanintheloop

Prof. Miąsko: Blokowanie pomocy to ZBRODNIA wojenna. Polska boi się WYCHYLIĆ

W debacie publicznej rzadko padają słowa tak mocne i bezkompromisowe, jak te, które zobaczyliśmy w rozmowie profesora Mariusza Miąsko z dziennikarką Jaśminą Nowak. Głównym punktem tej poruszającej dyskusji stała się fundamentalna prawda współczesnego prawa międzynarodowego: blokowanie dostępu do pomocy humanitarnej w teatrze działań wojennych nie jest jedynie politycznym unikiem czy taktycznym zagraniem. To wprost zbrodnia wojenna.

Profesor Miąsko w sposób niezwykle klarowny przypomina o moralnej i prawnej odpowiedzialności, jaka spoczywa na społeczności międzynarodowej w obliczu konfliktów zbrojnych. Państwa mają nie tylko prawo, ale przede wszystkim bezwzględny obowiązek nieść ratunek tym, którzy ucierpieli najbardziej – cywilom uwięzionym w strefach walk. Każde zaniechanie, każda bierność i odwracanie wzroku w obliczu kryzysu humanitarnego rodzi katastrofalne skutki, za które przyjdzie nam jako ludzkości zapłacić ogromną cenę.

W tym kontekście niezwykle gorzko brzmi ocena postawy naszego kraju. Profesor Miąsko bez owijania w bawełnę punktuje geopolityczne asekuranctwo Polski. Choć jako naród potrafimy zrywać się do pomocy, na szczeblu dyplomatycznym i państwowym paraliżuje nas strach przed „wychyleniem się”. To strategiczne wahanie i przesadna ostrożność wynikają z lęku przed międzynarodowymi reperkusjami. Problem polega na tym, że taka postawa ma swój bezpośredni wpływ na stabilność całego regionu i realnie osłabia globalne wysiłki na rzecz ratowania ludzkiego życia.

Rozmowa ta rzuca również światło na kluczową rolę, jaką w uświadamianiu tych zagrożeń odgrywają niezależne media. Bez otwartego, odważnego dialogu i bez stawiania niewygodnych pytań, opinia publiczna pozostanie ślepa na etyczny wymiar relacji międzynarodowych. Właśnie dlatego tak istotne jest wspieranie platform umożliwiających prowadzenie rzetelnej publicystyki – stąd też wieńczący spotkanie apel o finansowe wsparcie dla Radia WNET, które tworzy przestrzeń dla tak fundamentalnych dyskusji.

Wystąpienie profesora Miąsko i Jaśminy Nowak to coś więcej niż tylko chłodna analiza geopolityczna. To przejmujący manifest i potężne wezwanie do działania. Zmusza nas do refleksji nad tym, że posiadanie statusu liczącego się gracza na arenie międzynarodowej to nie tylko przywilej, ale przede wszystkim potężna odpowiedzialność moralna. Wobec tragedii wojny milczenie i strach przed podjęciem zdecydowanych kroków stają się formą współudziału.

Kancelaria Prawna Viggen sp.j.

Państwo w niewidzialnych okowach. Dlaczego prof. Mariusz Miąsko ostrzega przed ukrytym bankructwem Polski?

Z perspektywy przeciętnego obserwatora współczesna Polska jawi się jako stabilny, europejski azyl, w którym wypracowany poziom życia skutecznie izoluje społeczeństwo od dziejowych zawirowań. Profesor Mariusz Miąsko — prawnik, przedsiębiorca i wykładowca akademicki — w głośnym podcaście na kanale Cypriana Majchera przekonuje jednak, że to jedynie powierzchowna ułuda. Pod maską dobrobytu postępuje bowiem paraliż struktur państwowych, kryzys legislacyjny oraz upadek tradycyjnych wartości. Zdaniem profesora, największym zagrożeniem dla naszej wolności nie jest dziś zewnętrzny przymus, lecz nasza własna skłonność do jej stopniowego oddawania w zamian za święty spokój i codzienne wygody. Sytuację tę bezwzględnie wykorzystują rządzące elity, krok po kroku tresując społeczeństwo do bezwarunkowego posłuszeństwa.

Pełny zapis tej niezwykle mocnej rozmowy, opublikowany pod tytułem “Polska po cichu bankrutuje. Jak elity zarabiają na sztucznym kryzysie?”, jest dostępny bezpośrednio w serwisie YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=F0pS26kM06s.

Głównym motorem napędowym tych niepokojących zmian jest głęboki konformizm, który najsilniej dotyka paradoksalnie ludzi najlepiej wykształconych. Elita intelektualna — lekarze, inżynierowie czy reprezentanci zawodów prawniczych — w obawie przed utratą prestiżu, wpływów i stabilizacji materialnej, bezrefleksyjnie podporządkowuje się kolejnym odgórnym dyrektywom. Jako jaskrawy dowód prof. Miąsko przywołuje okres pandemii i powszechny nakaz noszenia maseczek. Z punktu widzenia czystej teorii i praktyki prawa, restrykcje te nigdy nie zostały w Polsce legalnie usankcjonowane, a mimo to środowiska prawnicze i reszta społeczeństwa potulnie wykonały polecenia władzy. Podobny mechanizm budowania nawyku ślepego posłuszeństwa wobec aparatu państwowego naukowiec dostrzega we współczesnym, rygorystycznym systemie karania kierowców, gdzie technologia służy bardziej permanentnej inwigilacji i dyscyplinowaniu obywateli niż realnej poprawie bezpieczeństwa.

Największe systemowe zagrożenie płynie jednak ze strukturalnej ułomności współczesnej demokracji, która promuje polityków na podstawie ich medialnej popularności, a nie rzeczywistych kwalifikacji. Profesor Miąsko obrazuje ten problem trafnym porównaniem: nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoliłby usiąść za sterami samolotu pasażerskiego człowiekowi, którego jedynym atutem jest nienaganny uśmiech i sympatyczny głos. W życiu publicznym akceptujemy jednak ten absurd bez mrugnięcia okiem, godząc się na to, by resortem obrony narodowej kierował lekarz o specjalizacji pediatrycznej, a polityką kadrową państwa i rynkiem pracy zarządzał doktor filozofii. Efektem tego drastycznego deficytu fachowości jest legislacyjny chaos. Jako jedyne skuteczne rozwiązanie profesor proponuje zwrot w stronę merytokracji — wzorowanego na państwach azjatyckich systemu zarządzania, w którym dostęp do kluczowych stanowisk państwowych warunkują niezwykle surowe i niezależne egzaminy kompetencyjne.

Tragiczne skutki urzędniczego dyletantyzmu najmocniej uderzają w rodzimy biznes, który powoli dusi się w realiach przypominających nowoczesny obóz penitencjarny z przezroczystymi ścianami. Lawinowo przybywające obciążenia — w tym unijne przepisy dotyczące sztucznej inteligencji (AI Act), nowe rygory dla platform cyfrowych czy kontrowersyjny Krajowy System e-Faktur (KSeF) — generują dla firm astronomiczne koszty i paraliżujące ryzyko prawne. O skali tego dramatu najlepiej świadczą twarde dane z kluczowego dla polskiego PKB sektora transportowego. W 2025 roku branża zanotowała stratę netto na poziomie 1100 przedsiębiorstw. Katastrofalne przyspieszenie przyniosły kolejne miesiące: dokładnie taki sam ubytek — następne 1100 firm — odnotowano w zaledwie pierwszym kwartale 2026 roku. Oznacza to, że w niespełna półtora roku z mapy gospodarczej zniknęło ponad dwa tysiące podmiotów. Konsekwencją tego exodusu będzie nie tylko skokowe bezrobocie, ale przede wszystkim drastyczny spadek wpływów podatkowych, co uderzy rykoszetem w finansowanie onkologii, infrastruktury drogowej czy obronności kraju.

W obliczu całkowitej kompromitacji i bierności partii politycznych, prof. Miąsko upatruje szansy na ocalenie w oddolnym zrywie społecznym. Zwraca uwagę, że obecne elity celowo marginalizują i ukrywają przed społeczeństwem ogromny potencjał legislacyjny, jaki prawo przyznaje niezależnym stowarzyszeniom. Namacalnym dowodem na skuteczność takiego oporu były działania stowarzyszenia „Najlepsza Droga”, które poprzez batalię prawną zablokowało bezprawne praktyki GITD, chroniąc przed natychmiastowym bankructwem blisko 200 tysięcy polskich kierowców. Kontynuacją tej filozofii są autorskie projekty profesora — inicjatywy „My Ludzie” oraz „My Przedsiębiorcy”. Ich fundamentem ma być powołanie niezależnego „Rządu Przedsiębiorców”, czyli stałego sztabu kilkuset prawników i ekspertów, którzy będą nie tylko pisać profesjonalne projekty ustaw, ale też osobiście kontrolować przebieg prac w parlamentarnych podkomisjach.

Konkluzja, jaka płynie z wystąpienia profesora Mariusza Miąsko, zmusza do głębokiej refleksji. Polska zbliża się do finansowej i instytucjonalnej przepaści, ponieważ klasa rządząca traktuje obywateli oraz prywatne przedsiębiorstwa wyłącznie jako bezдонne źródło budżetowych przychodów. Choć rozmowa kończy się w momencie pytania o bezpośredni zapalnik tego gospodarczego kryzysu, intencje mówcy pozostają czytelne: to przeregulowanie systemu, urzędnicza samowola oraz brak jakiejkolwiek odpowiedzialności decydentów niszczą fundamenty polskiego dobrobytu. Ostatnią szansą na ratunek jest odrzucenie politycznych plemion, powrót do solidarności społecznej oraz bezwzględne postawienie na twarde kompetencje zarządcze, zanim niewidzialne kraty systemu zamkną się nad nami ostatecznie.

Kancelaria Prawna Viggen sp.j. 

Weto prezydenta wobec rozszerzenia systemu SENT – jakie skutki odczują przedsiębiorcy i sektor transportowy?

System Elektronicznego Nadzoru Transportu (SENT) od kilku lat pozostaje jednym z najważniejszych narzędzi wykorzystywanych przez Krajową Administrację Skarbową do monitorowania przewozu tzw. towarów wrażliwych. Początkowo jego głównym zadaniem było przeciwdziałanie wyłudzeniom podatkowym, przede wszystkim w obrocie paliwami, alkoholem skażonym czy innymi produktami szczególnie narażonymi na nadużycia. Z biegiem czasu zakres funkcjonowania systemu był jednak stopniowo rozszerzany na kolejne branże i grupy towarów. Proces ten został obecnie wstrzymany za sprawą decyzji Prezydenta Karola Nawrockiego, który zawetował ustawę przewidującą dalsze rozszerzenie obowiązków związanych z SENT.

SENT służy do monitorowania przewozu określonych kategorii towarów, a obowiązki wynikające z przepisów dotyczą zarówno nadawców i odbiorców, jak również przewoźników. Niedopełnienie wymogów może skutkować nałożeniem wysokich kar administracyjnych, sięgających nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Ustawa uchwalona 15 maja 2026 r., która ostatecznie została zawetowana, przewidywała objęcie systemem kolejnych grup produktów. Szczególne kontrowersje wzbudził plan włączenia do SENT przewozu betonu towarowego oraz mieszanek opartych na spoiwach mineralnych przeznaczonych do bezpośredniego wykorzystania w budownictwie. Według autorów projektu rozwiązanie to miało ograniczyć nieprawidłowości podatkowe występujące w tej części rynku.

Przedstawiciele biznesu podkreślali jednak, że nowe regulacje oznaczałyby dodatkowe obowiązki administracyjne związane z dokonywaniem zgłoszeń, kontrolą przewozów oraz koniecznością dostosowania procedur wewnętrznych. Zwracano również uwagę na ryzyko nakładania wysokich sankcji za błędy o charakterze formalnym. W praktyce oznaczałoby to wzrost kosztów zarówno po stronie producentów, jak i firm transportowych realizujących przewozy tych materiałów.

Jak wynika z komunikatu Kancelarii Prezydenta RP, główną przyczyną zawetowania ustawy była obawa przed przerzucaniem na przedsiębiorców kosztów związanych z walką z przestępczością podatkową. Prezydent wskazał, że kolejne obowiązki biurokratyczne mogłyby szczególnie obciążyć sektor małych i średnich przedsiębiorstw, zwiększając koszty prowadzenia działalności oraz ryzyko popełnienia błędów.

W uzasadnieniu podkreślono również, że system SENT powstał przede wszystkim jako instrument zwalczania zorganizowanych oszustw podatkowych w obszarach szczególnie narażonych na nadużycia. Zdaniem Prezydenta dalsze rozszerzanie katalogu obowiązków może prowadzić do sytuacji, w której największe koszty ponosić będą uczciwie działające firmy.

Dla przedsiębiorców z branży transportowej i logistycznej decyzja Prezydenta oznacza pozostawienie dotychczasowych zasad funkcjonowania systemu. Przewoźnicy nie będą musieli wdrażać nowych procedur związanych z obsługą dodatkowych zgłoszeń dotyczących przewozu betonu i mieszanek mineralnych. Odsunięte zostało również ryzyko nakładania nowych kar administracyjnych za ewentualne uchybienia formalne.

W praktyce oznacza to ograniczenie kosztów organizacyjnych i brak konieczności modernizacji systemów informatycznych czy wprowadzania dodatkowych procedur operacyjnych. Ma to szczególne znaczenie dla małych i średnich firm transportowych, które często dysponują ograniczonym zapleczem administracyjnym.

Jednocześnie weto Prezydenta nie oznacza likwidacji systemu SENT ani rezygnacji państwa z dalszego uszczelniania systemu podatkowego. Wszystkie obecnie obowiązujące przepisy dotyczące monitorowania przewozu towarów objętych SENT pozostają w mocy. Przedsiębiorcy zajmujący się przewozem paliw, odpadów oraz innych produktów już objętych systemem nadal muszą realizować wszystkie wymagane obowiązki.

Nie można również wykluczyć, że w przyszłości pojawią się kolejne inicjatywy legislacyjne zmierzające do rozszerzenia zakresu monitorowania przewozów. Obecna decyzja stanowi jednak wyraźny sygnał, że tworząc nowe regulacje ustawodawca powinien uwzględniać nie tylko cele fiskalne, ale również wpływ dodatkowych obowiązków na koszty prowadzenia działalności gospodarczej oraz konkurencyjność przedsiębiorstw.

Weto wobec nowelizacji rozszerzającej system SENT jest istotną informacją dla firm z branży transportowej, logistycznej i budowlanej. Oznacza ono wstrzymanie kolejnego etapu zwiększania obowiązków administracyjnych oraz odsunięcie ryzyka pojawienia się nowych sankcji i kosztów związanych z dostosowaniem działalności do nowych wymagań.

Z perspektywy przedsiębiorców transportowych decyzja ta zapewnia większą przewidywalność prowadzenia działalności. Każde rozszerzenie katalogu towarów objętych SENT wiąże się bowiem z koniecznością aktualizacji procedur, szkolenia pracowników oraz dostosowania systemów teleinformatycznych. Dodatkowo nawet niewielkie błędy formalne mogą prowadzić do wszczęcia postępowań przez organy KAS i nałożenia dotkliwych kar finansowych.

Mimo zawetowania ustawy przedsiębiorcy nie powinni rezygnować z działań związanych z prawidłową obsługą obowiązujących procedur SENT. Nadal konieczne jest monitorowanie zmian przepisów, aktualizowanie procedur wewnętrznych oraz szkolenie kierowców i pracowników odpowiedzialnych za realizację przewozów.

Decyzja Prezydenta stanowi jednocześnie sygnał dla ustawodawcy, że walka z nadużyciami podatkowymi powinna odbywać się z zachowaniem zasady proporcjonalności i nie może prowadzić do nadmiernego obciążania uczciwych przedsiębiorców dodatkowymi obowiązkami administracyjnymi. Dla branży transportowej oznacza to przynajmniej czasowe zahamowanie dalszej rozbudowy systemu SENT, choć temat kolejnych zmian prawdopodobnie jeszcze powróci w przyszłych projektach ustaw.

 

Opracowała

Karolina Grzelec

Kierownik Działu Silnik Prawny

Kancelaria Prawna Viggen Sp. j

Czarnogóra wdraża wakacyjne restrykcje dla transportu ciężkiego. Ograniczenia dotkną kluczowe korytarze logistyczne i regiony turystyczne

Przedsiębiorstwa transportowe realizujące międzynarodowe przewozy towarowe w obszarze Bałkanów muszą przygotować się na nadchodzące utrudnienia o charakterze sezonowym. Władze Czarnogóry podjęły decyzję o uruchomieniu rozbudowanego schematu letnich zakazów ruchu dla pojazdów ciężarowych. Przepisy te będą egzekwowane na najważniejszych szlakach o znaczeniu tranzytowym oraz w rejonach intensywnie eksploatowanych przez ruch turystyczny.

Wprowadzenie tych obostrzeń jest bezpośrednio powiązane z przewidywanym, intensywnym napływem podróżnych w miesiącach letnich. Wymusza to na podmiotach zarządzających flotą transportową znacznie bardziej skrupulatne konstruowanie harmonogramów przewozowych, dokładniejsze wyznaczanie miejsc postoju dla personelu oraz weryfikację terminów dostarczenia dóbr.

Sektor objęty restrykcjami oraz ramy czasowe

Sezonowy zakaz przemieszczania się po wyznaczonych sieciach drogowych dotyczy składów ciężarowych oraz pojazdów, których dopuszczalna masa całkowita przekracza barierę 7,5 tony.

Zgodnie z oficjalnymi komunikatami dystrybuowanymi przez czarnogórskie organy kontrolne, te nadzwyczajne środki administracyjne zaczną obowiązywać od 15 czerwca i będą trwały nieprzerwanie do 15 września 2026 roku. Obejmą one kluczowe arterie wykorzystywane równolegle przez operatorów logistycznych oraz kierowców samochodów osobowych.

Wskazane przepisy wprowadzają następujący podział godzinowy zakazu ruchu:

  • Od poniedziałku do piątku: w przedziale godzinowym od 19:00 do 24:00,

  • W soboty oraz w niedziele: w przedziale godzinowym od 17:00 do 24:00.

Taki stan prawny realnie uniemożliwia realizację operacji transportowych w porze późnopopołudniowej i nocnej, a więc w momentach, kiedy infrastruktura drogowa jest najbardziej obciążona przez ruch urlopowy.

Geograficzny zasięg wprowadzanych obostrzeń

Prawne ograniczenia w ruchu dotyczyć będą newralgicznych fragmentów czarnogórskiej sieci połączeń drogowych, w szczególności dróg dojazdowych do popularnych kurortów wypoczynkowych zlokalizowanych nad morzem, jak również fundamentalnych osi tranzytowych.

Kierowcy i dyspozytorzy muszą spodziewać się blokad na następujących odcinkach:

  • Droga M-1: na całej sekcji łączącej punkty: Debeli Brijeg – Herceg Novi – Kotor – Tivat – Budva – Bar – Ulcinj – Sukobin,

  • Droga M-2: na odcinku pomiędzy Podgoricą, Sotonići a Petrovacem,

  • Droga M-2: na trasie łączącej Podgoricę, Mioskę oraz Kolašin,

  • Droga M-10: na odcinku relacji Podgorica – Cetinje – Budva.

Są to korytarze drogowe o najwyższym znaczeniu dla firm transportowych, które dostarczają towary w rejon wybrzeża Morza Adriatyckiego oraz realizują przewozy tranzytowe do pozostałych państw zlokalizowanych na Bałkanach Zachodnich.

Geneza decyzji administracyjnych i ich wpływ na operacje logistyczne

Podstawowym motywem wdrożenia tych regulacji przez czarnogórski resort jest chęć poprawy poziomu bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu drogowego oraz likwidacja paraliżu komunikacyjnego w szczycie sezonu wakacyjnego. W tym okresie na drogach prowadzących w kierunku takich miast jak Budva, Kotor czy Tivat notuje się skokowe zwiększenie liczby pojazdów. Władze uznały, że czasowe wyeliminowanie ciężkiego transportu z tych szlaków w momentach ich największego obciążenia przełoży się na płynność jazdy i zminimalizuje wskaźnik wypadków.

Dla podmiotów z branży TSL decyzja ta niesie jednak konsekwencje o znacznie szerszym zasięgu operacyjnym, niż wskazywałaby na to sucha treść przepisów. Sezonowe blokady dróg rodzą ryzyka takie jak:

  • konieczność wydłużenia pierwotnie zakładanego czasu trwania frachtu,

  • potrzeba wytyczania alternatywnych, często dłuższych tras objazdowych,

  • wydłużenie przymusowych okresów odpoczynku kierowców na parkingach,

  • niebezpieczeństwo niedotrzymania terminów dostaw uzgodnionych z klientem,

  • wzrost całkowitych kosztów realizacji procesu transportowego,

  • komplikacje w obszarze prawidłowego zarządzania czasem pracy kierowców.

Właściwa korelacja planów przewozowych z ograniczeniami prawnymi staje się w tym okresie kluczowa. Zlekceważenie tych uwarunkowań może skutkować przestojami floty i generować konflikty prawne ze zleceniodawcami.

Analiza odpowiedzialności przewoźnika za opóźnienia w dostawie

Kwestia tego, czy zakazy administracyjne zdejmują z firmy transportowej odpowiedzialność za nieterminowe dostarczenie ładunku, jest jednym z najbardziej spornych zagadnień w sektorze TSL.

Należy jednoznacznie podkreślić, że sam fakt wprowadzenia urzędowych ograniczeń w ruchu nie zwalnia automatycznie przewoźnika z odpowiedzialności kontraktowej. Każdy przypadek niedotrzymania terminu wymaga indywidualnej oceny prawnej, uwzględniającej m.in.:

  • szczegółowy przebieg wyznaczonej trasy,

  • dokładną datę i godzinę zawarcia umowy transportowej,

  • wyznaczone okna czasowe na załadunek oraz rozładunek,

  • realną możliwość wcześniejszego przewidzenia i zaplanowania podróży z uwzględnieniem zakazów,

  • specyfikę lokalnych obostrzeń administracyjnych,

  • strukturę czasu pracy kierowcy realizującego zadanie.

W realiach sporów transportowych nagminnie dochodzi do sytuacji, w których kontrahenci nakładają na przewoźników noty obciążeniowe lub kary umowne, ignorując obiektywne utrudnienia wynikające z przepisów prawa międzynarodowego. Z tego powodu kluczowe staje się drobiazgowe gromadzenie dowodów: dokumentacji przewozowej, historii komunikacji z załadowcą, zapisów z pamięci tachografu oraz wszelkich danych potwierdzających wystąpienie przeszkód urzędowych.

Sankcje za niedostosowanie się do przepisów

Przewoźnicy drogowi muszą mieć świadomość, że ignorowanie letnich zakazów niesie za sobą realne konsekwencje prawne. Złamanie ograniczeń ruchu skutkuje nakładaniem mandatów karnych oraz innych sankcji administracyjnych przewidzianych przez czarnogórskie prawodawstwo.

Co więcej, wykrycie takiego naruszenia podczas weryfikacji drogowej wiąże się zazwyczaj z natychmiastowym skierowaniem pojazdu na parking buforowy. W transporcie międzynarodowym nawet kilkugodzinny, przymusowy postój generuje dotkliwe straty finansowe i całkowicie burzy harmonogram kolejnych operacji logistycznych przedsiębiorstwa.

Sezon letni 2026 jako wyzwanie planistyczne

Wprowadzenie restrykcji przez Czarnogórę stanowi element globalnego trendu europejskiego, polegającego na eliminowaniu ruchu ciężarowego z dróg w okresach nasilenia wyjazdów wakacyjnych. Podobne mechanizmy prawne z powodzeniem funkcjonują m.in. na terenie Niemiec, Austrii, Francji czy Włoch.

Dla menedżerów transportu oznacza to bezwzględny obowiązek ciągłego monitorowania zagranicznych przepisów i implementowania ich do systemów planowania. Czarnogórskie obostrzenia dla pojazdów powyżej 7,5 tony na trasach wiodących przez Podgoricę, Budvę, Kotor, Tivat i Bar wymagają wcześniejszego przemodelowania operacyjnego i zabezpieczenia dokumentów na wypadek roszczeń.

W sytuacjach spornych – związanych z opóźnieniami, obciążeniami finansowymi czy interpretacją umów w kontekście barier administracyjnych – przedsiębiorcy z branży TSL mogą skorzystać z profesjonalnego doradztwa i pełnego wsparcia prawnego oferowanego przez ekspertów Kancelarii Prawnej Viggen.

Pozorny outsourcing a praca tymczasowa – jak bezpiecznie powierzać zadania firmom zewnętrznym?

We współczesnym biznesie coraz większą popularnością cieszą się modele kooperacji, w których personel zatrudniony przez jeden podmiot wykonuje zadania operacyjne na rzecz innego przedsiębiorstwa. W języku potocznym zjawisko to opisuje się mianem „leasingu pracowniczego”, „outsourcingu personelu” czy „oddelegowania”. Z perspektywy menedżerskiej mechanizm ten wydaje się niezwykle intuicyjny: jeden podmiot dysponuje zasobami ludzkimi, drugi zgłasza na nie zapotrzebowanie, więc transakcję sankcjonuje się umową cywilnoprawną.

Kluczowy problem polega jednak na tym, że instytucje kontrolne – takie jak Państwowa Inspekcja Pracy (PIP), Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), urzędy skarbowe oraz sądy powszechne – nie kierują się wyłącznie nazwą kontraktu, lecz badają realny charakter świadczonej pracy.

Nawet najbardziej precyzyjnie sformułowana „umowa o współpracę”, „umowa o świadczenie usług” czy „kontrakt zadaniowy” nie gwarantuje bezpieczeństwa prawnego, jeśli jej zapisy mijają się z rzeczywistością. Jeżeli w toku kontroli okaże się, że usługodawca nie realizuje autonomicznej usługi, a jedynie dostarcza siłę roboczą, którą zarządza, nadzoruje i koordynuje spółka przyjmująca (klient), model ten zostanie zakwestionowany. Zgodnie z art. 22 § 1 Kodeksu pracy, esencją stosunku pracy jest wykonywanie zadań pod kierownictwem pracodawcy, w wyznaczonym przez niego miejscu i czasie. To właśnie podporządkowanie organizacyjne jest kluczowym parametrem branym pod uwagę przez organy weryfikujące legalność współpracy.

Istota różnicy: Usługa czy wynajem ludzi?

Różnica pomiędzy prawidłowym outsourcingiem a zatrudnieniem tymczasowym ma charakter konstrukcyjny i funkcjonalny:

  • W outsourcingu esencją kontraktu jest zakup od zewnętrznego partnera konkretnego, mierzalnego rezultatu, procesu lub kompleksowej usługi.

  • W pracy tymczasowej celem jest pozyskanie personelu, który zintegruje się ze strukturą klienta (pracodawcy użytkownika) i będzie wykonywał zadania pod jego bezpośrednim nadzorem.

Zgodnie z ustawą o zatrudnianiu pracowników tymczasowych, relacja ta ma charakter trójstronny i wymaga pośrednictwa certyfikowanej agencji zatrudnienia (wpisanej do rejestru KRAZ).

Porównanie modeli biznesowych

Cecha Outsourcing procesowy Praca tymczasowa
Przedmiot umowy Realizacja konkretnej usługi lub efektu Udostępnienie dyspozycyjności pracowników
Zarządzanie pracą Autonomicznie przez dostawcę usług Bezpośrednio przez klienta
Odpowiedzialność Za ostateczny rezultat i jakość Za obecność i gotowość do pracy
Nadzór operacyjny Własna kadra kierownicza wykonawcy Brygadziści i kierownicy klienta
Model rozliczeń Za wykonany proces / wskaźniki KPI Za przepracowane roboczogodziny
Struktura Niezależność organizacyjna wykonawcy Włączenie personelu w struktury klienta

Kiedy pojawia się ryzyko? Główne sygnały ostrzegawcze

Model współpracy staje się podatny na zakwestionowanie przez organy kontrolne, gdy:

  • Personel zewnętrzny podlega bezpośrednim poleceniom służbowym ze strony kierownictwa klienta.

  • Faktury są wystawiane wyłącznie w oparciu o prosty algorytm: liczba osób $\times$ przepracowane godziny $\times$ stawka, bez powiązania z efektem.

  • Dostawca usług nie zapewnia na miejscu żadnego własnego koordynatora ani nadzoru.

  • Zewnętrzni pracownicy wykonują identyczne zadania na tych samych liniach, co pracownicy etatowi klienta, korzystając z jego narzędzi, systemów IT, odzieży roboczej i regulaminów.

  • Jedyną faktyczną funkcją spółki zatrudniającej jest prowadzenie dokumentacji kadrowo-płacowej i dystrybucja wynagrodzeń (tzw. “spółki kadrowe” w grupach kapitałowych).

Konsekwencje prawne i finansowe dla przedsiębiorstwa

Błędna kwalifikacja prawna i próba ukrycia pracy tymczasowej pod szyldem outsourcingu niesie za sobą wieloobszarowe ryzyka:

  1. Sankcje administracyjne: Prowadzenie działalności agencji pracy tymczasowej (udostępnianie personelu) bez wymaganego wpisu do KRAZ jest naruszeniem przepisów o promocji zatrudnienia i podlega karze.

  2. Ryzyko na gruncie Prawa Pracy: Możliwość wystąpienia przez pracowników z roszczeniami o ustalenie istnienia stosunku pracy bezpośrednio z klientem, co rodzi konsekwencje w postaci wypłaty nadgodzin, ekwiwalentów czy odpowiedzialności za wypadki.

  3. Wieloletnie zaległości wobec ZUS: Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma prawo zbadać realny model zatrudnienia nawet kilka lat wstecz. Zakwestionowanie struktury skutkuje koniecznością dopłaty zaległych składek wraz z odsetkami, co w dużych podmiotach generuje wielomilionowe straty.

  4. Konsekwencje podatkowe: Urzędy skarbowe mogą podważyć prawo do odliczenia podatku VAT oraz zaliczenia wydatków z faktur outsourcingowych do kosztów uzyskania przychodów, uznając, że dokumentowały one usługę pozorną.

  5. Chaos w obszarze BHP: W razie wypadku przy pracy organy badają stan faktyczny (kto realnie dopuścił do pracy, przeszkolił i nadzorował pracownika), a nie zapisy umowne przerzucające odpowiedzialność.

  6. Naruszenie limitów ustawowych: Praca tymczasowa dla jednego klienta jest ograniczona czasowo (zasadniczo do 18 miesięcy w okresie 36 miesięcy). Przekroczenie tego limitu pod pozorem outsourcingu jest złamaniem prawa.

  7. Zwiększone ryzyko przy zatrudnianiu cudzoziemców: Weryfikacja legalności zatrudnienia obcokrajowców opiera się na zgodności dokumentów pobytowych i zezwoleń z faktycznym miejscem i podmiotem powierzającym pracę. Niedopasowanie struktury operacyjnej do decyzji urzędowych grozi surowymi karami za nielegalne powierzenie pracy.

Jak zbudować bezpieczny model współpracy?

Aby wdrożony outsourcing cechował się odpornością prawną, musi zachodzić pełna spójność na trzech poziomach: w treści kontraktu, dokumentacji wykonawczej (raporty, protokoły SLA/KPI) oraz w codziennej praktyce operacyjnej. Bezpieczny model zakłada, że kontrahent zewnętrzny posiada realny potencjał organizacyjny, samodzielnie zarządza absencjami i zastępstwami, a jego personel komunikuje się z klientem wyłącznie za pośrednictwem wyznaczonego managera projektu (koordynatora) po stronie usługodawcy. Jeśli celem biznesowym jest jedynie elastyczne pozyskanie rąk do pracy pod własne kierownictwo, jedyną legalną ścieżką pozostaje skorzystanie z usług licencjonowanej agencji pracy tymczasowej.

Zapraszamy do współpracy:

tel.: 509-982-577, 12 637-24-57,

e-mail: biuro11@viggen.pl

tel.: 519-140-984,

e-mail.: jak@viggen.pl

 

Opracowała

Karolina Grzelec

Kierownik Działu Silnik Prawny

Kancelaria Prawna Viggen Sp. j

Bezpieczna integracja technologii i prawa: Konsorcjum Kancelarii Prawnej Viggen oraz Polskiego Instytutu AI

Implementacja systemów sztucznej inteligencji w klasie enterprise wykracza już daleko poza kompetencje samych zespołów IT. Współczesne realia rynkowe nakładają na kadrę zarządzającą i dyrektorów generalnych obowiązek godzenia restrykcyjnych norm prawnych z zaawansowaną inżynierią systemową. Odpowiedzią na te zapotrzebowania jest strategiczne partnerstwo Kancelarii Prawnej Viggen i Polskiego Instytutu AI. Wspólnie oferujemy kompleksowe wsparcie dla organizacji, dla których priorytetem jest pełna niezależność cyfrowa oraz najwyższe standardy bezpieczeństwa.

Interdyscyplinarne audyty prawno-inżynieryjne jako nowy standard rynkowy

W erze dynamicznego rozwoju algorytmów tradycyjne doradztwo prawne staje się niewystarczające. Podstawą naszej oferty są zintegrowane audyty prawno-inżynieryjne. To nowatorska metoda, która łączy formalną ocenę dokumentów z techniczną weryfikacją kodu źródłowego, architektury sieciowej oraz realnych przepływów strumieni danych pod kątem przepisów i norm technologicznych.

W ramach realizowanych analiz zapewniamy:

  • Zgodność z unijnym AI Act: Klasyfikujemy poziom ryzyka stosowanych algorytmów i dostosowujemy firmowe procedury do restrykcyjnych wymagań europejskich.

  • Ewaluację jakości systemów AI: Testujemy stabilność, przejrzystość działania oraz precyzję modeli LLM, eliminując ryzyko tzw. halucynacji.

  • Monitorowanie przepływu i szczelności danych (Data Leakage): Szczegółowo weryfikujemy, czy poufne zasoby przedsiębiorstwa nie są bezwiednie przekazywane do zewnętrznych chmur lub wykorzystywane przez podmioty trzecie do trenowania obcych modeli.

  • Systemy nadzoru i reakcji na incydenty: Projektujemy dedykowane matryce ryzyka i procedury szybkiego przeciwdziałania zagrożeniom.

  • Weryfikację praw autorskich: Kontrolujemy legalność danych uczących oraz określamy status prawny treści generowanych przez algorytmy.

  • Audyt norm telekomunikacyjnych i IT: Badamy infrastrukturę pod kątem globalnych standardów cyberbezpieczeństwa oraz transmisji danych.

Fuzja wiedzy eksperckiej z zaawansowaną technologią

Synergia naszych kompetencji gwarantuje przedsiębiorstwom wszechstronną ochronę na dwóch płaszczyznach:

Obszar prawny: Kancelaria Prawna Viggen

Zespołem zarządzają prof. u. dr Mariusz Miasko oraz Anna Nieć-Mrzygłód – uznani eksperci kształtujący krajową legislację technologiczną. Dzięki aktywnemu zaangażowaniu w zespołach doradczych przy Ministerstwie Cyfryzacji (w tym w Grupach Roboczych ds. Sztucznej Inteligencji – GRAI), bezpośrednio opiniujemy i współtworzymy standardy prawne. Przekładamy skomplikowane ramy AI Act, RODO, DORA oraz NIS2 na praktyczne procedury compliance, co skutecznie eliminuje ryzyko osobistej odpowiedzialności cywilnej i finansowej członków zarządu.

Obszar technologiczny: Polski Instytut AI

Dostarczamy sprawdzoną, bezpieczną infrastrukturę dla sektora enterprise, projektowaną zgodnie z normami ISO/IEC 42001:2023 (zarządzanie systemami AI), ISO/IEC 27001 (ochrona informacji) oraz ISO 9001 (systemy jakości). Wykorzystanie autorskiego Frameworku AiEnclava do wdrożeń typu on-premise oraz platformy AiTrust (zarządzanie procesami i uprawnieniami IAM) daje firmom stuprocentową kontrolę nad ich własnym ekosystemem technologicznym.

Niezależność cyfrowa bez kompromisów

Fundamentem stabilnego biznesu jest zasada: Twoje dane, Twoja infrastruktura, Twoje własne modele językowe. Zamiast uzależniać się od zewnętrznych subskrypcji i ryzykować utratę know-how, wdrażamy prywatne, autonomiczne modele LLM na serwerach klienta lub w jego dedykowanej chmurze. Jednocześnie przygotowujemy bezpieczne procedury korzystania z publicznych narzędzi AI przez pracowników, w pełni eliminując ryzyko wycieku tajemnic firmy.

Dla kadry zarządzającej oznacza to pełną przewidywalność. Otrzymują Państwo systemy całkowicie sterowalne, wolne od pułapki uzależnienia od jednego dostawcy (vendor lock-in) i przygotowane na każdą kontrolę ze strony organów nadzorczych.

Zachęcamy do nawiązania kontaktu w celu przeprowadzenia wstępnej analizy oraz audytu prawno-inżynieryjnego Państwa systemów IT.